1. Przychodzi baba do lekarza, ten ją zbadał i mówi:
- Ma pani raka!!
- O Boże!! To co mam robić? Co mi pan zaleca?
- Niech pani robi okłady z błota!!
- A to pomoże?
- Nie, ale może przyzwyczai się pani do ziemi....

2. Przychodzi baba do lekarza. Ten ją zbadał, a że był to lekarz prywatny, to przyszło w końcu do płacenia. Baba zaczyna się rozbierać i powiada:
- Nie mam przy sobie pieniędzy, więc zapłacę panu w naturze.
Lekarz podrapał się po głowie i pomyślał: "No cóż, skoro nie mogę dostać pieniędzy, dobre i to". Przed przystąpieniem do pobrania opłaty, jednakże, spojrzał na babę i zapytał:
- Zaraz, zaraz. Czemu ma pani taki czarny brzuch?
A baba na to:
- Aaa, przed chwilą płaciłam za węgiel.

3. Przychodzi baba do lekarza:
- Panie doktorze, mam wodę w kolanach!!
Lekarz na to:
- A ja cukier w kostkach.

4. Przychodzi baba do lekarza, lekarz jej każe oddać mocz do analizy.
Baba: - Gdzie mam go oddać?
Lekarz: - Do słoika. Stoi na szafie.
...i lekarz wychodzi z pokoju. Wraca za 5 minut i widzi cały pokój zasikany.
- Co pani narobiła? - łapie się za głowę.
- A myśli pan, że to tak łatwo nasikać do słoika stojącego na szafie!!

5. Przychodzi garbata baba do lekarza:
- Co pani jest?
- Ciąża pozamaciczna...

6. Przychodzi baba do lekarza z nogą w gipsie:
- Czy ja mogłabym już zacząć chodzić po schodach, panie doktorze?
- A długo pani nosi gips?
- Już trzeci miesiąc. Ale mieszkam na czwartym piętrze, doktorze, i znudziło mi się, do kurwy nędzy, ciągłe włażenie po rynnie.

7. Przychodzi baba do lekarza i trzyma w ręku szczelnie zamknięty słoik.
- Błagam, niech mi pan powie, co jest w środku, panie doktorze? - prosi z przerażeniem na twarzy.
Lekarz obejrzał słoik i mówi:
- Bez wątpienia tasiemiec, proszę pani.
- To cudownie!! - cieszy się baba. - Bo ja już myślałam, że to cały system nerwowy.

8. Przychodzi baba do lekarza:
- Powinna pani jeść dużo owoców i to najlepiej bez obierania - orzeka lekarz.
Baba dziękuje za diagnozę i zbiera się do wyjścia.
- A tak a propos, jakie owoce pani jada najczęściej? - pyta lekarz.
- Orzechy.

9. Przychodzi baba do lekarza:
- Panie doktorze, niech mi pan zrobi nowy otwór.
Lekarz znacząco puka się w czoło.
- Nie, nie tutaj, bo by mi mąż jajami oczy powybijał!!

10. Przychodzi facet do lekarza, kładzie swą męskość na stole i milczy.
Zdziwiony lekarz pyta:
- Boli pana?
- Nie boli.
- To może za duży?
- Nie, wcale nie.
- A co, za mały?
- Nie. Nie jest za mały.
- To co w końcu!!?
- Fajny, nie?!

11. Przychodzi baba do lekarza, zdejmuje mu spodnie i bierze jego członka do ust.
Lekarz na to:
- Oj, długo to Pani już nie pociągnie.

12. Pani w klasie narysowała na tablicy gruszkę. Pyta Jasia:
- Co to jest?
- Chuj - odpowiada Jasio.
- Ależ, dzieci, tak nie wolno mówić. Skąd wy znacie takie brzydkie słowa? - zapytała pani. - Małgosiu powiedz co to jest? - pyta tym razem Małgosię.
- Chuj - odpowiada Małgosia.
- Ależ, Małgosiu, jak ty możesz tak brzydko mówić. Dzieci, jak jeszcze raz ktoś tak się brzydko odezwie pójdę po dyrektora!! - kategorycznie powiedziała pani.
- Piotrusiu powiedz co to jest?
- Chuj.
Pani zdenerwowana wybiegła z klasy. Po chwili wbiega dyrektor i krzyczy:
- Dzieci, co wy tu denerwujecie panią? O i jeszcze ktoś chuja narysował na tablicy!!

13. - Jaka jest idealna blondynka?
- Metr wzrostu, bez zębów i płaska głowa do postawienia kufla z piwem.

14. Był konkurs na największą ladacznicę. Tłum ludzi na stadionie. Na centralnym miejscu, na środku murawy, stoi stół. Wchodzi kelner z tacą, na której leży pomarańcza i kładzie ją na stole. Wchodzi Niemka, siada na pomarańczy, coś cmoknęło i... nie ma pomarańczy!! Tłum bije brawo. Wchodzi kelner z tacą, na której leży arbuz i kładzie ją na stole. Wchodzi Rosjanka, siada na arbuzie, coś cmoknęło i... nie ma arbuza!! Tłum szaleje na trybunach. Wchodzi kelner z tacą, na której leży fistaszek i kładzie ją na stole. Tłum gwiżdże, wrzeszczy, że nie takie rzeczy się tu działy, precz z zawodniczką, itp. Wchodzi Polka, siada na fistaszku, coś cmoknęło i... nie ma stołu!!

15. Jasiek przed ślubem bardzo prosi swoją Hanusię, żeby mu się oddała przed ślubem.
- Jasiu, nie oddam ci się, bo chcę być do ślubu czysta jak lilia..., a poza tym to po rypaniu zawsze mnie głowa boli.

16. W parku, na ławeczce, chłopak z dziewczyną.
Dziewczyna: - Zdejmij okulary, bo pozadzierasz mi rajstopy!!
Po chwili zrezygnowana: - Załóż z powrotem; liżesz ławkę!!

17. Zajączek spotyka wilka i mówi:
- Cześć wilku!!
- Spierdalaj!! - odpowiada wilk.
Historia powtórzyła się kilka razy, ale zajączek umówił się z wilkiem, że jak będzie szedł z dziewczyną to wilk mu odpowie.
Idzie więc zajączek z dziewczyną i spotkali wilka, wilk mówi:
- Cześć zajączku!!
- Spierdalaj!!

18. Siedzą dwie Góralki na płocie i plotkują, plotkują, po czym jedna mówi do drugiej:
- Oj Maryna trza mi Cie bedzie pożegnać, widzę, że idzie Franek z kwiatami, trza mu bedzie dupy dać!!
- A co to u was flakona ni ma?

19. Siedzi baca nad rzeką i się onanizuje. Podchodzi turysta i się pyta:
- Baco, co wy robicie?
Na to baca:
- Jak to co? Wysyłam dzieci nad morze!!

20. Dwóch juhasów znalazło jeża i kłócą się o nazwę tego zwierzaka:
- To je iglok!!
- To je spilok!!
Przechodził tamtędy stary baca i usłyszał sprzeczkę. Podszedł i zawyrokował:
- To nie je ani iglok, ani spilok. To je kolcok!!

21. Turysta pyta się górala:
- Baco, czemu ciągniecie ten łańcuch?
- A co, mam go pchać?!

22. Wywiad z bacą:
- Baco, jak wygląda wasz dzień pracy?
- A więc, rano wyprowadzam owce, wyciągam flaszkę i piję...
- Baco, ten wywiad będą czytać dzieci. Zamiast flaszka mówcie książka.
- Dobra. Rano wyprowadzam owce, wyciągam książkę i czytam. W południe przychodzi Jędrek ze swoją książką i razem czytamy jego książkę. Po południu idziemy do księgarni i kupujemy dwie książki, które czytamy do wieczora. Wieczorem idziemy do Franka i czytamy jego rękopisy.

23. Dwóch górali, mały i duży, sika na mur. Mały strasznie mruga oczami. Widząc to drugi pyta:
- Co tak mrugos?
- Bo mi do ocu prysko!!

24. - Gdzie był najostrzejszy pies w Polsce?
- U sołtysa w Wąchocku, jak zdechł to łańcuch jeszcze trzy dni szczekał!!

25. - Dlaczego już nie ma balów przebierańców w Wąchocku?
- Bo raz córka sołtysa przebrała się za akumulator i ją całą noc ładowali...

26. Schodzi facet po schodach i ciągnie za nóżkę dziecko tak, że główka uderza o każdy stopień schodów. Zaczepia go sąsiadka:
- Co pan robi?! Berecik dziecku z głowy spadnie!!
- Nie ma obawy!! Przybiłem go gwoździkiem!!

27. Dwaj górnicy wychodzą z łaźni.
- Ty, Franek!! Masz czarnego fiuta!!
- O kurde!! W łaźni był taki tłok, że chyba przez pomyłkę komuś umyłem...

28. - Dlaczego rencista z Wąchocka odmroził sobie rękę?
- Bo szukał w lodówce salcesonu!!

29. W odwiedziny przyjechała ciocia.
- Ciociu, czy ciocia pracuje w filmie? - pyta mały Jaś.
- Nie, a czemu pytasz, Jasiu?
- Bo tatuś mówił, że jak przyjedzie to stare pudło, to będziemy mieli kino.

30. Zagadnęła Małgosia Jasia:
- Jasiu wyruchaj mnie!!
- No nieeeee...
- Jasiu, wyruchaj mnie proszę!!
- Nnnnoo... nie!!
- Jasiu, kurwa, wyruchaj mnie!!
- No, dobrze!!
Jaś spuścił spodnie w dół, stanął na środku pokoju i mówi do Małgosi:
- A teraz skocz na mnie!!
Małgosia wzięła solidny rozbieg, a Jaś w ostatniej chwili odskoczył w bok i Małgosia przypierdoliła w ścianę. Jaś na to:
- Hyhy, ale cię wyruchałem!!

31. Przybiega dzieciak na stację benzynową z kanistrem:
- Dziesięć litrów benzyny, szybko!!
- Co jest? Pali się?
- Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa.

32. Do pewnej rodziny przyjechali goście. Wszyscy siedzą przy stole, a tu wchodzi synek gospodarzy i na cały głos mówi:
- Mamo, chce mi się sikać!!
- To idź się wysikaj, ale na drugi raz mów, że ci się chce gwizdać.
Przychodzi później:
- Mamo, mi się chce gwizdać!!
- To idź sobie pogwizdać.
W nocy synek śpi z dziadkiem, który o niczym nie wie. Dziecko budzi się w środku nocy i mówi:
- Dziadku, mi się chce gwizdać!!
- Nie wolno teraz gwizdać, bo jest noc.
- Ale mi się naprawdę chce gwizdać!!
- Nie wolno, bo wszystkich pobudzisz.
- Ale ja już nie mogę!!
- To zagwizdaj mi tak po cichutku do ucha.

33. Pani zadała dzieciom ułożenie zdań z użyciem słowa 'prawdopodobnie'. Dzieci napisały historyjki typu: 'idzie zima, prawdopodobnie spadnie śnieg'. Jasio oczywiście wymyślił coś innego:
- 'Moja starsza siostra bierze lekcje fortepianu. Ostatnio, jak przyszedł do niej nauczyciel, ona zdjęła majtki, on rozpiął spodnie. Prawdopodobnie nasrają do fortepianu.'

34. - Tato dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka?
- Nie pyskuj smarkaczu, tylko wpierdalaj te steki!!

35. Pani pyta Jasia w szkole:
- Ile jest pięć plus pięć?
Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi:
- Jedenaście!!

36. Rozmawia dwóch przedszkolaków:
- Co to jest miłość francuska?
- To jest wtedy, gdy się całuje w te miejsca gdzie się robi siku.
- To znaczy w muszlę czy w sedes?

37. Jasiu gra z Małgosią pod łóżkiem w pokera. Na łóżku tata Jasia z mamą uprawiają sex. W łóżku była dziura. W pewnej chwili Jasio krzyczy:
- Małgosiu ja nie gram, jakiś chuj zagląda mi w karty!!

38. Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach:
- Wiesz co, Jasiu, jesteś lepszy niż tato.
- Wiem!!
- Skąd?
- Mama mi mówiła!!

39. Syn do ojca:
- Tato, słyszałem, że twój ojciec był pojebany...
- Chyba twój!!

40. Jaś z Małgosią spacerowali sobie po parku. Była piękna pogoda, po alejkach jeździły dzieci na rowerach, spacerowali zakochani. A że była wiosna i w ogóle, nabrali ochoty na małe bara-bara. Znaleźli odpowiednie miejsce, Małgosia położyła się na trawie, a na niej Jasio. Nagle Małgocha:
- Aaaaaaachhh!!
- Tak ci dobrze, Małgosiu?
- Nie, ale mi jakiś rower przejechał po szyi...

41. Jaś z Małgosią idą przez park. Nagle zauważyli w krzakach kochającą się parę.
- Jasiu, co on jej robi? - pyta zaciekawiona Małgosia.
- Mierzy jej temperaturkę. - odpowiada Jaś.
Idą dalej i widzą drugą parkę, trzecią, czwartą... Doszli do polany.
- Jasiu, a może i ty zmierzysz mi temperaturkę? - proponuje zalotnie Małgosia.
- No nareszcie, bo już mi rtęć po nodze ciekła...

42. Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat: "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci:
- Aniu, przeczytaj.
- Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna...
- Bardzo ładnie.
W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta:
- "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki 'Wyborowej'. Małgosia poszła do lodówki i krzyknęła: - 'Matka!! Jest tylko jedna!!'"

43. Jasiu miał napisać zdanie, które zawierać będzie dwa wyrazy 'pięknie'. Myśli, myśli...
Jasiu: 'Wieczorem Małgosia wróciła do domu i powiedziała, że jest w ciąży, a ojciec na to: 'Pięknie, kurwa, pięknie!!'

44. - Mamo, dostałem piątkę z polskiego!!
- Co się cieszysz, i tak masz raka!!

45. - Tato, dlaczego babcia biegnie zakosami?
- Nie pierdol, tylko podawaj naboje!!

46. - Powiedz mi, Jasiu - pytają małego chłopca - czy twoja matka jest chora, że leży w łóżku?
- Nie, tylko się boi, żeby ojciec łóżka na wódkę nie sprzedał!!

47. Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt. "Co mój tata robi po pracy?". Pisze Jaś, syn policjanta:
- "Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srał, bo czytać przecież nie umie..."

48. Pani pyta dzieci, na czym śpią ich rodziny w domu. Dzieci odpowiadają różnie: jedni na wersalkach, inni na tapczanach, itd.
- A u was w domu, Jasiu? - pyta pani.
- No, ja to proszę pani śpię na materacu, ale moi rodzice to chyba na sznurku...
- Jak to na sznurku?! - dziwi się pani.
- Dokładnie to nie wiem. - mówi Jasio. - Ale słyszałem rano jak mamusia mówiła do tatusia: 'stary, spuszczaj się szybciej, bo nie zdążysz do roboty...'

49. Dzieci miały przynieść do szkoły różne przedmioty związane z medycyną. Małgosia przyniosła strzykawkę, Kasia bandaż, a Basia słuchawki.
- A ty co przyniosłeś, Jasiu? - pyta nauczycielka
- Aparat tlenowy!!
- Tak...? A skąd go wziąłeś?
- Od dziadka.
- A co na to dziadek?
- Eeeech... cheeee...

50. Na lekcji polskiego każde z dzieci ma powiedzieć kilka słów o zimie. Przychodzi kolej na Jasia.
- Jest wielki mróz. Z drzew spadły już liście, ptaki odleciały do ciepłych krajów, woda zamarzła w jeziorze, a na lodzie wilki się pierdolą...
- Jasiu, źle!!
- No pewnie, że źle, bo im się łapy ślizgają!!

51. Jasiu w sytuacji intymnej z Małgosią. Pieści ją i pieści, a tu nagle czuje coś wilgotnego. Pyta się:
- Co? Okresik?
- Nie. Rozwolnionko!!

52. Pani do Jasia:
- Powiedz wierszyk.
Jasio:
Morze, polskie morze,
Stoi w tobie dziewczę hoże.
A w tym morzu świsty, gwizdy,
Woda sięga jej do... kolan.
Pani:
- Jasiu, gdzie tu rym?
Jasio:
Jak wody przybędzie,
to i rym będzie...

53. Pani na lekcji polskiego prosi dzieci, aby ułożyły zdanie, w którym będzie nazwa ptaka. Zgłasza się Jaś:
- Tata przyszedł do domu nawalony jak szpak.
- No, może być. Ale zdania z dwoma ptakami już nie ułożysz.
- Tata przyszedł do domu nawalony jak szpak i wyrżnął orła.
- A z trzema ptakami?
- Tata przyszedł do domu nawalony jak szpak, wyrżnął orła i puścił pawia.
- A z czterema ptakami, cwaniaczku?
- Tata przyszedł do domu nawalony jak szpak, wyrżnął orła, po czym puścił pawia, aż mu dwa gile wyszły z nosa.
- A z pięcioma?
- Tata przyszedł do domu nawalony jak szpak, wyrżnął orła, po czym puścił pawia, aż mu dwa gile wyszły z nosa i poszedł dalej pić na sępa.

54. W przedszkolu pani pokazuje dzieciom obrazek i pyta się Jasia co na nim widzi.
- Ogrodnik szczyna trawę.
- Ależ Jasiu. Nie mówi się szczyna trawę, tylko ścina trawę, poza tym poprawniej jest kosi trawę. Siadaj!!
Po chwili kolega Jasia krzyczy:
- Proszę pani!! Jasiu kosi pod ławkę!!

55. - Spieprzajcie!! - woła Jasio na stado kaczek. Słyszy to katecheta i zwraca mu uwagę. Następnym razem Jasio już grzecznie zwraca się do kaczek:
- Idźcie sobie stąd kaczuszki.
Znów słyszy to katecheta i mówi:
- No i widzisz jak spieprzają!!

56. Mama wybrała się z 7-letnim Jasiem na spacer.
- Zobacz synku, pająk je biedronkę
- A co to jest dronka mamusiu?

57. Wpada chłopiec-down do sklepu i woła:
- Ble blebubu woao bleble PEPSI.
A sprzedawca do niego:
- Dwie butelki czego podać?

58. Przychodzi synek do domu ze świadectwem. Ojciec ogląda i widzi same jedynki. Syn stoi uśmiechnięty i czeka.
- Czego się gówniarzu śmiejesz, przecież tu są same pały!! - i wyjmuje pasek ze spodni.
Synek na to:
- Spoko, ojciec, jeszcze tylko wpierdol i już wakacje!!

59. Rodzice mieli ochotę na bara-bara, ale nie chcieli żeby Małgosia widziała, więc wysłali ją na balkon i kazali mówić co widzi. Małgosia stoi na balkonie i opowiada:
- Jedzie pan na rowerze, idzie pani z zakupami, o jakaś dziewczynka stoi na balkonie, pewnie jej rodzice też się pierdolą!!

60. Było sobie dziecko, ale niestety bez rączek, bez nóżek, bez tułowia, tylko sama główka. Stoi sobie kiedyś ta głowa na kominku i przychodzi mama i mówi:
- Witaj synku, mam dla ciebie prezent!!
- Kurwa, pewnie znowu kapelusik!!

61. - Tatusiu, dlaczego ty masz białą skórę, mama również ma białą skórę, a ja mam czarną?
- Synku, ciesz się, że nie szczekasz. Taka była balanga!!

62. - Małgosiu rozkracz się. - prosi Jasiu.
- Kraaa!!

63. Pani w szkole pyta dzieci jakie rzeczy można zjeść. Uczniowie wymieniają różne smakołyki: owoce, warzywa, słodycze itp. Pani pyta się w końcu Jasia:
- A ty Jasiu, co nam powiesz?
- Ja myślę, że można zjeść lampę.
- Co ty, jak to? Skąd ten pomysł?
- Bo kiedyś jak rodzice leżeli już w łóżku, mama powiedziała do taty: 'Zgaś lampę, to wezmę do buzi...'

64. Szczyt cierpliwości: 'Puścić pawia przez słomkę'.

65. Szczyt fantazji: 'Położyć się w kałuży, wsadzić piórko w tyłek i udawać żaglówkę'.

66. Szczyt hałasu: 'Dwa kościotrupy pierdolą się na blaszanym dachu'.

67. Szczyt skąpstwa: 'Oddawać prezerwatywę do wulkanizacji'.

68. Jeden z więźniów po 10 latach wypuszczony na wolność wraca do domu przez cmentarz i widzi swojego współwięźnia, który wyszedł dzień wcześniej, jak ten leży na kobiecie. Spragniony seksu prosi:
- Użycz mi jej na chwilę!!
- A odkop sobie...

69. Spotykają się dwaj kumple:
- Cześć, stary!! Może chcesz kupić czołg za 1000 złotych?
- Czołg za 1000 złotych?!
- Wiem, że tanio. Ale ma dwie wady: pali z popychu i strzela do środka!!

70. Facet zjadł kanapkę, patrzy na ziemię i widzi okruchy. Nachylił się, pozbierał je i zjadł. Kilka kroków dalej znów zobaczył okruchy. Jeszcze raz schylił się, pozbierał je i zjadł. Nagle spogląda w górę, a tam na drzewie, siedzi trędowaty i zaciera ręce.

71. Ledwo żywy facet czołga się po pustymi. Nagle widzi studnię, więc krzyczy:
- Woda!! Woda!!
Jakiś drugi facet wystawia ze studni głowę i pyta:
- Gdzie?

72. Facet zauważa nad brzegiem rzeki wędkarza łowiącego ryby. Myśli: Zapytam go czy biorą. Jak powie, że biorą, powiem, że takiemu debilowi to zawsze biorą. Jak powie, że nie biorą, powiem, że takiemu debilowi to nigdy nie wezmą.
- Jak tam, panie wędkarz, biorą?
- Spieprzaj, debilu.

73. - Daj głos!! - rozkazuje policjant psu.
- A co to, kurwa, wigilia?! - protestuje pies

74. Czterech Rosjan zasiadło nad bimbrem, a na talerzyku na środku stołu położyli kiszonego ogórka. Po wypiciu szklaneczki każdy z nich brał w rękę ogórka, wąchał i odkładał z powrotem na talerzyk. Po kilku kolejkach do czwórki pijących przysiadł się piąty, wypił szklaneczkę bimbru i zjadł ogórka.
- A ty co, kurwa?! - odzywa się jeden - na obiad przyszedłeś?!

75. U lekarza:
- Proszę zgiąć nogę w kolanie.
- A w którą stronę, panie doktorze?!

76. Przed operacją:
- Ile ma pan lat? - pyta chirurg pacjenta.
- Jutro kończę czterdzieści!!
- Nie wiadomo, nie wiadomo...

77. Do prostytutki podchodzi policjant z obyczajówki po cywilu i pyta:
- Ile?
- 50 dolarów.
Tajniak wyjmuje kajdanki. Prostytutka:
- Hola, hola!! Dla zboczeńców podwójna taryfa!!

78. Wchodzi niewidomy do sklepu, łapie swego psa za ogon i zaczyna wywijać nim jak lassem.
- Co pan wyprawia? - pyta zdziwiona ekspedientka.
- Tylko się rozglądam...

79. Facet lecący w samolocie pasażerskim źle się poczuł i zaczął wymiotować. Siedzący obok niego pasażer wezwał stewardesę, która po chwili przyniosła foliowy woreczek.
- Niech pan zwraca do tego woreczka, będzie estetycznie!!
Po kilku minutach stewardesa wróciła i zobaczyła, że woreczek jest już zapełniony, więc poszła po następny. Gdy go przyniosła, stwierdziła, że wszyscy pasażerowie wymiotują. Pyta się więc któregoś z nich:
- Dlaczego wszyscy wymiotują?
- Kiedy temu pierwszemu zaczęło się z woreczka wylewać, ten obok troszkę nadpił.

80. - Słyszałem, że się ożeniłeś.
- Tak, ale nie spodziewałem się, że taki okropny z niej flejtuch. Nawet po obiedzie nie pozmywa talerzy i stoją w zlewie do wieczora.
- A co cię obchodzi pełny zlewozmywak?
- Bo nie mam się gdzie odlać.

81. Do kiosku podchodzi pijak i mówi:
- Poproszę wodę kolońską i mydełko.
- Zapakować?
- Nie, dziękuję. Wypiję i zakąszę na miejscu.

82. Łódką płynie ślepy i jednoręki. Jednoręki wiosłuje. W pewnej chwili gubi wiosło i krzyczy:
- No, tośmy dopłynęli...
Na to ślepy wysiadł z łódki.

83. Babcie rozmawiają o swoich wnukach:
- Mój będzie lekarzem, bo już umie robić sobie zastrzyki.
- Mój będzie ogrodnikiem, bo ciągle siedzi w ogródku i sadzi kwiatki.
- A mój będzie pilotem. Cały czas moczy szmatę w benzynie, wącha ją i mówi: "Babciu, ale odlot!!"

84. - Dlaczego święty Mikołaj ma długą laskę?
- Żeby nią odganiać rumuńskie dzieci.

85. Do zatłoczonego autobusu wpada facet z karabinem maszynowym.
- Który z was jest Józek? Gadać szybko, bo będę strzelał!!
Przestraszeni pasażerowie wskazują na mężczyznę siedzącego pod oknem. Facet z karabinem:
- Józek, kładź się, będę strzelał!!

86. - Tato, czy mama na pewno wraca tym pociągiem?
- Nie gadaj tyle, tylko rozkręcaj tory.

87. Do lekarza przychodzi facet i pokazuje mu swojego kutasa, który został czymś podziurawiony.
- Kto pana tak urządził?
- Żona widelcem
- A jak pan oddaje mocz?
- Znam kilka chwytów na flet.

88. Pijany mąż wraz z kumplem wraca do domu. Na pierwszy odgłos dzwonka wybiegła na korytarz żona i teściowa. Obie jednocześnie pomagają zdjąć płaszcze, sadzają do stołu, nakrywają, podają wódkę i zagrychę.
- Stary, ty jesteś czarodziejem. Jak je tak wytresowałeś?
- To bardzo proste. Gdy pierwszy raz wróciłem do domu pijany, a one wyskoczyły na mnie z gębą, wziąłem nożyczki i ostrzygłem pudla. Za drugim razem, gdy wyskoczyły na mnie z gębą, wziąłem nożyczki i jeszcze raz ostrzygłem pudla. Natomiast za trzecim razem wziąłem siekierę i zarąbałem pudla.
- No dobrze, ale co to ma wspólnego z żoną i teściową?
- No wiesz, one są już po drugim strzyżeniu.

89. Idą dwaj wariaci i zobaczyli jak baba doi krowę, a krowa trzyma łeb w żłobie z wodą.
- Ty, kupimy se taką? - spytał jeden.
I tak postanowili. Przyprowadzili krowę do źródła. Jeden zanurzył łeb, a drugi doi.
- Nic nie leci - mówi dojący. - Zanurz ją głębiej.
Zanurzył ją, a ten znowu woła:
- Nic nie leci. Głębiej.
Ten ją tak mocno zanurzył, aż się zesrała. Dojący mówi:
- Przestań już, bo muł ciągnie...

90. Wisi Jezus na krzyżu i pochyla głowę w dół.
- Uciekać, wynocha, spadajcie, zjazd!!
Nagle krzyż przewraca się na ziemię, a Jezus:
- Pieprzone bobry!!

91. Jedzie facet ciężarówką i wiezie konia i krowę. Nagle wpada w poślizg i ląduje w rowie. Przejeżdżający tamtędy facet zatrzymuje swój samochód. Wysiada i widzi, że krowa już dogorywa. Wyjmuje więc pistolet i dobija ją. Parę kroków dalej koń ledwo zipie. Strzela też i do niego. Podchodzi do faceta, a ten z urwanymi nogami czołga się i krzyczy do niego:
- To tylko draśnięcie, tylko draśnięcie!!

92. Na wojnie w Wietnamie, żołnierz prosi oficera aby ten pozwolił mu się odlać.
- Tylko zrób to szybko!! - rozkazuje przełożony.
- Dobrze, będę za 5 minut.
Mija 5 minut, kwadrans, godzina, a jego wciąż nie ma. Wreszcie po dwóch godzinach wraca uradowany.
- Gdzieś ty był?! - krzyczy dowódca.
- Bo wie pan, spotkałem Wietnamkę i trzeba ją było zerżnąć a to z przodu, to z tyłu, to z boczku...
- A dałeś jej do buzi?
- Eee tam, głowy nie miała...

93. Wchodzi anemik do burdelu i życzy sobie prostytutkę. Burdelmama mówi mu, że w pokoju numer 10 czeka na niego dziewczyna. Wchodzi tam i zaczyna się bardzo powoli rozbierać. Zdejmuje marynarkę i wyrzuca ją przez okno, to samo robi z koszulą i spodniami.
- Czemu wyrzucasz swoje ubranie? - pyta się kurwa anemika.
- Bo zanim cię wyrucham, to wszystko wyjdzie z mody!!

94. Przychodzi facet do lekarza z bandażem na nodze. Lekarz się go pyta:
- Co się stało?
- Głowa mnie boli.
- To dlaczego ma pan bandaż na nodze?
- Bo mi się zsunął...

95. Przychodzi Ice-T do lekarza, a tam siedzi Dr Dre i mówi:
- Ma pan raka, madafaka!!

96. Przychodzi trup baby do lekarza i kładzie się na kozetce.
Lekarz: Co się pani tak rozkłada?
Baba: A co, mam gnić w poczekalni?!

97. Siedziała baba i robiła na drutach. Przejechał tramwaj i spadła...

98. Przychodzi baba do lekarza.
- Proszę się rozebrać!!
- A gdzie mam położyć ubranie?
- Obok mojego...

99. Przychodzi baba do lekarza a lekarz mówi:
- Niech pani przestanie tu przychodzić, bo ludzie zaczęli już o nas gadać.

100. - Dlaczego dziewczyny jak się budzą to się przeciągają?
- Bo się po jajkach nie mogą podrapać.

101. - Jak wygląda syberyjska latryna?
- Dwa kije. Na jednym wiesza się kufajkę, a drugim się od wilków opędza!!

102. - Dlaczego koń sołtysa z Wąchocka powiesił się na lejcach?
- Bo sołtys dokupił 2 ha pola.

103. - Dlaczego wzdłuż drogi w Wąchocku są metrowej głębokości rowy?
- Bo sołtys jak idzie, to lubi machać rękami.

104. Do sklepu spożywczego przybiega facet:
- Kilogram twarogu proszę!!
Sprzedawca dał facetowi ser, po czym facet szybko wybiegł ze sklepu. Pół godziny później ten sam facet przybiega do sklepu:
- Dwa kilo twarogu, ale szybko!!
Zdziwiony sprzedawca sprzedał facetowi twaróg i facet znowu wybiegł ze sklepu. Po chwili do sklepu znowu przybiega ten sam facet:
- Pięć kilo twarogu, migiem!!
Zupełnie zdziwiony sprzedawca sprzedał ser, facet niemal w biegu go złapał i wybiegł ze sklepu. Sytuacja powtarza się wielokrotnie w ciągu dnia. Pod wieczór, kiedy sprzedawca zamykał już sklep, przybiega ten sam facet
z taczkami:
- Panie, niech pan jeszcze nie zamyka!! Proszę mi załadować te taczki twarogiem!!
Sprzedawca jest już bardzo zaintrygowany:
- Po co panu aż tyle twarogu?!
- Pokażę panu, ale niech pan ładuje!!
Po chwili obaj wybiegli ze sklepu. Dobiegają do wykopanej w ziemi dziury i facet zaczyna łopatą wrzucać twaróg do ziemi. Z dziury dobiegają głośne odgłosy jedzenia, mlaskania, beknięcia...
- O kurcze, co to takiego? - pyta sprzedawca.
- Nie mam zielonego pojęcia, ale to coś zajebiście lubi twaróg.

105. - Czy wiecie kiedy rumuński pies widział ostatnio kość?
- Kiedy miał otwarte złamanie!!

106. Jasio praktykuje u fryzjera. A szef jest bardzo wymagający. Przychodzi stały klient i siada na fotelu. Szef mówi do Jasia:
- Masz gościa ogolić elegancko, a spróbuj go zaciąć to dostaniesz w łeb!!
Jasio drżącymi rękami zabiera się do klienta. Goli, goli i ciach!! Krew się leje. Szef wkurzony podbiega i plomba. Jasio ma podbite oko, ale klient dał się udobruchać. Jasio kończy robotę. Goli, goli i ciach!! Znowu zaciął klienta.
Szef podbiega i plomba, ale Jasio uchylił się i oberwał klient. Szef przeprasza, kaja się. Klient znowu wybacza. Jasio kończy robotę. Goli, goli i ciach!! Ucho spada na podłogę!! Jasio rozgląda się przestraszony i mówi do klienta:
- Panie, kopnij Pan to pod stół, bo jak szef to zobaczy to nas pozabija!!

107. Przychodzi dziadek do banku spermy, podchodzi do recepcjonistki i mówi:
- Dzień dobry, chciałbym oddać swoją spermę.
- Proszę bardzo, tu ma pan słoik, wejdzie pan tam za kotarę, a potem mi go pan odda.
Dziadek wziął słoik i wszedł do kabiny. Po chwili słychać stamtąd:
- Eeech..hmmmmppffffff...uuuuuch....oooooch...yyyeeyyeaaaa!!
W końcu dziadek wychodzi ze zbolałą miną i mówi do recepcjonistki:
- Czy mogłaby pani odkręcić mi ten słoik?!

108. Na ulicy zepsuł się hydrant i leje się z niego woda. Przyszedł fachowiec, który kluczem francuskim zakręca zepsuty zawór. W tym samym czasie z przeciwnej strony ulicy nadchodzi pijaczek mocno zataczając się na boki. Wreszcie podchodzi do fachowca i mówi:
- Panie, przestań pan kręcić tą ulicą, bo nie mogę utrzymać równowagi!!

109. - Tu radio Erewań. Nadajemy wiadomości wieczorne. Dziś rano wojska chińskie zaatakowały ogniem z moździerzy i ckm'ów pracujący spokojnie w polu radziecki traktor. Traktor odpowiedział ogniem rakietowym i odleciał w kierunku Moskwy.

110. - Czym różni się rosyjska prostytutka od pizzy?
- Tym, że pizzę można zamówić bez grzybów.

111. Przychodzi facet do psychiatry i upiera się, że umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie wierzy, ale klient się upiera, że umie. Na to psychiatra już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg, wylatuje, robi parę kółek i wraca do gabinetu. Lekarz zachwycony pyta się, czy on też mógłby tak polatać. Na co
facet odpowiada, że owszem, tylko trzeba szybko machać rękami. Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet:
- Jak na anioła stróża to ze mnie niezły kawał skurwysyna!!

112. W restauracji klient mówi do kelnera:
- Panie, ta zupa śmierdzi!!
Kelner odsunął się na 5 metrów i pyta:
- A teraz?

113. Siedzi sobie w restauracji wariat, który ma wbite w oczy widelce. Podchodzi do niego drugi wariat:
- Ty, co robisz?
- Oglądam telewizję!!
Drugi wariat też wbił sobie w oczy widelce.
- Nic nie widzę!!
Na to tamten kręcąc tymi widelcami:
- Bo musisz wyregulować ostrość!!

114. Przy stole rodzinka zjada w ciszy i skupieniu obiad. Nie rozmawiają ze sobą ze względu na to żeby nie robić przykrości synkowi, który od urodzenia nic nie mówi. W pewnej chwili synek zatrzymuje rękę z widelcem w pół drogi do ust i mówi:
- A gdzie kompocik?
W tym momencie rodzina znieruchomiała z zaskoczenia. Po dłuższej chwili mamusia mówi przez łzy szczęścia:
- Synku!! Odezwałeś się. Przecież ty nic nie mówiłeś!!
Na to synek:
- No, ale zawsze był kompocik.

115. W wąsach dyrygenta mieszkała pchła. Pewnego dnia budzi się i czuje, że jest cholernie zimno. Pomyślała, pomyślała i zmieniła nosiciela. Przeniosła się do czupryny kontrabasisty, ale gostek łysiał, więc tam też było jej zimno. Skakała po muzykach, aż wreszcie dotarła do skrzypaczki i zamieszkała w jej włosach łonowych, gdzie było bardzo ciepło. Następnego dnia jednak budząc się, spostrzegła, że znów jest zimno. Patrzy i widzi, że znowu jest w wąsach u dyrygenta.

116. Siedzą homoseksualista i erotoman w jednej celi. Nagle erotoman mówi:
- Mam taką ochotę, że nawet bym pszczołę przeleciał!!
Na to homoseksualista:
- Bzzzzzzzz.

117. - Mężu, usmażyć ci jajka? - pyta żona.
- Cycki se usmaż!! - pada odpowiedź.

118. Wieczorem pod latarnią stoi pijany gość i krzyczy:
- Otwieraj!!
Podchodzi do niego policjant i pyta o co chodzi. Na to gość:
- Żona mnie do domu nie chce wpuścić!! - i dalej się awanturuje.
Policjant:
- Niech pan poczeka, ja to załatwię.
Podchodzi do latarni.
- Policja!! Proszę otworzyć!!
Cisza.
- Policja!! Otwierać!!
Znowu cisza.
- Niech pani nie udaje!! Przecież widzę, że się świeci!!

119. Przychodzi policjant do sklepu i pyta:
- Czy są karty do gry?
- Są.
- To proszę ósemkę kier.

120. Pewien profesor mówi do studentów:
- Proszę zadawać pytania. Nie ma głupich pytań. Są tylko głupie odpowiedzi.
Na to jeden ze studentów:
- Co się stanie jeśli stanę obiema nogami na szynach tramwajowych, a rękoma chwycę się przewodu trakcji. Czy pojadę jak tramwaj?

121. Idzie nurek w pełnym stroju płetwonurka przez pustynię. Spotyka Araba i pyta:
- Daleko stąd do morza?
- A będzie z 500 kilometrów.
- Aleście, kurwa, plażę odpierdolili!!

122. Leci dwudziestu partyzantów przez wieś. Uciekają, mało w portki nie narobią. Obserwuje to staruszka i woła za nimi:
- Hej chłopcy, dlaczego tak uciekacie?
- Gonią nas Niemcy.
- A wielu?
- Tylko jeden, ale jaki wkurwiony!!

123. - Co mówi Włoch, Japończyk i Polak, gdy znajdą się w Paryżu pod wieżą Eiffla?
Włoch: - Bellissima!! Ale my za to mamy krzywą wieżę w Pizie!!
Japończyk: - My zrobilibyśmy sto razy większą i do tego z plastyku!!
Polak: - O, kurwa!! Ale wysoka!!

124. Do seksuologa przychodzi mężczyzna. Zdejmuje slipy i pokazuje członka, całego posiniaczonego.
- Kto pana tak urządził?
- Ja sam, bo jestem masochistą.
- Jak pan to robi?
- Kładę go na stół, zamykam oczy i z całej siły tłukę młotkiem.
- Czuje pan z tego jakąś przyjemność?
- Tak, jeśli nie trafię!!

125. Przychodzi facet do lekarza.
- Panie doktorze, moja żona wpadła do szamba!!
- Niech się pan uspokoi - pociesza go lekarz. - Na pewno się z tego wyliże!!

126. Przychodzi facet do lekarza.
- Panie doktorze, sikam alkoholem.
- Dziwne - mówi lekarz biorąc do ręki szklaneczkę. - Proszę tu nasikać.
Po chwili lekarz wącha napełnioną szklaneczkę i stwierdziwszy, że pachnie alkoholem wypija jej zawartość.
- Nieprawdopodobne!! Prawdziwy alkohol!! Spróbujmy jeszcze raz!!
Po raz drugi szklaneczka napełnia się, a lekarz wypija jednym łykiem.
- Wie pan co? No to może na trzecią nóżkę?
Facet na to:
- O, nie!! Tym razem, to już z gwinta!!

127. Pacjent radzi się lekarza co zrobić, aby pozbyć się tasiemca.
- Proszę przez tydzień jeść ciastka i popijać je mlekiem.
Po tygodniu pacjent wraca.
- Panie doktorze, nie pomogło.
- Niech pan pije teraz samo mleko.
Chory zrobił, jak mu radził lekarz, a tu na drugi dzień tasiemiec wychodzi i pyta:
- A ciacho gdzie?

128. - Dlaczego prostytutka jak siada to zakłada nogę na nogę?
- Żeby jej wątroba nie wypadła.

129. Wpada facet do burdelu i patrzy na menu. Z nowych propozycji jest tylko numer po hiszpańsku. Zamawia go i idzie do wskazanego pokoju. Oczekująca go prostytutka przystępuje z wielką wprawą do akcji. Po wszystkim gość ubiera
się i mówi:
- Wiesz, było fajnie, ale całkiem normalnie, a ja zapłaciłem za numer po hiszpańsku!!
Na to prostytutka:
- O kurwa, znowu zapomniałam: O LE!!

130. Pewnego razu żyd postanawia uciec z obozu koncentracyjnego. Na tą okazję zaopatruje się w przecinak do drutu i w ciemną noc wymyka się pod zasieki i zaczyna z zapałem swą robotę. Nagle tuż nad jego głową pojawia się Hans.
- Ty, żydek!! Co ty tutaj robisz?
- Ja? Ja zbieram złom dla Rzeszy!! - odpowiada ze strachem żyd.
- No to masz tu jeszcze ze dwie kulki. TRA TA TA TA!!

131. - Dlaczego przed panem leżą dwa kapelusze? - pyta przechodzień żebraka.
- Tak mi się powodzi, że założyłem filię.

132. Przychodzi facet do lekarza i mówi:
- Panie doktorze urwało mi jądra, niech mi pan przeszczepi inne.
- No wie pan, mogę to zrobić, ale jest pewien problem, bo mamy w magazynie tylko dwa. Jedno drewniane, a drugie metalowe. Jeżeli panu tak bardzo zależy to możemy, na pana odpowiedzialność, je wszczepić.
- Dobrze. Lepsze takie niż żadne.
Lekarz zrobił operację i kazał przyjść facetowi za pięć lat do kontroli. Po pięciu latach:
- Zadowolony jest pan?
- Owszem. Mam nawet dwóch synów. Jeden Pinokio, a drugi Terminator.

133. Pamiętnik partyzanta:
Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie.
Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie.
Środa: Goniliśmy Niemców po lesie.
Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie.
Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie.
Sobota: Niemcy gonili nas po lesie.
Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu!!

134. W zoo zdechł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracy. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Huśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż pewnego razu przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem.
Biega od kraty do kraty i drze się:
- Lew, lew, ratunku!!
Lew patrzy z przerażeniem i po jakimś czasie nie wytrzymuje:
- Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wypieprzą!!

135. Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza, więc lekarz udaje się na jej grób. Nagle słyszy zduszony głos:
- Panie doktorze, ma pan coś na robaki?

136. Przychodzi kogut do kurnika. Patrzy, a tam nie ma ani jednej kury. Idzie do restauracji. Patrzy, a tam kury kręcą się na rożnie. Myśli chwilkę i mówi:
- No tak. Solarium, karuzela, a popierdolić nie ma kogo!!

137. - Czym się różni baba od stodoły?
- Do stodoły wjeżdża się całym wozem, a do baby tylko dyszlem.

138. Żona nic nie przygotowała na kolację. Przychodzi zmęczony mąż i się go pyta:
- Otworzyć ci puszkę?
- Cipuszkę później, a teraz daj coś zjeść.

139. Facet budzi się rano, patrzy pod łóżko, a tam plama krwi i ranne pantofle.

140. ŻYD POTĘGĄ JEST I BASTARD!!
Czym się różni mały żyd od dużego?
*Wartością opałową.
*Dużemu wystają nogi z pieca.
Najlepszy samochód dla żyda?
*Gazik.
Czym się różni żyd od piasku?
*Piasku widłami nie można przerzucać.
Co to jest? 50 żydów zakopanych po pas w ziemi?
*Żydopłot.
A jeden zakopany w ziemi?
*Żydkiewka.
Gryps na kominie w Oświęcimiu?
*Żydzi górą.
Ulubiona kapela żydowska?
*Gaz n' roses.
*Gazowsze.
*Iron Majdanek.
*Kremator (Kreator, Cemetary).
Najszybszy środek transportu żydów?
*Gazociąg.
Co robią dwaj żydzi w piecu?
*Grają w dwa ognie.
Ulubiona gazeta żydów?
*Żydzie Warszawy.
Narodowy bohater żydów?
*Rabin Hood.
*Żydhelm Tell.
Jak się nazywa bagaż żyda?
*Majdanek.
Jak się nazywa żyd z kosmosu?
*Ufojudek.
Dlaczego żyd pisze się przez ż z kropką?
*Bo się wymienia na gaz.
Ulubiony rajd żydów?
*Paryż-Dachau.
Żyd w drzwiach?
*Judasz.
Żyd do góry nogami na suficie?
*Żydrandol.
Ilu żydów mieści się w maluchu?
*104. 4 siedzi a 100 w popielniczce.
Pies-strażnik żydów?
*Gazor.
Ulubione piwo żydów?
*Beerkenau.
*Żydwiec
Co robi naga żydówka w piecu?
*Podnieca ogień.
Czym się różni żyd od trampoliny?
*Po trampolinie nie skacze się w glanach.
Ulubiony sport żydów?
*Judo.
*Żyd oszczepem.
*Szalom gigant.
Co mówi żyd gdy wsiada do taksówki?
*Panie szofer gazu.
Ulubiony żydowski program telewizyjny?
*Ukryta komora.
Jak najlepiej wytruć żydów?
*Miliard w środę, miliard w sobotę.
A ilu przeżywa?
*6 z 49.
Co najczęściej krzyczy sędzia na meczu w Oświęcimiu?
*Spalony.
Czym się różni żyd od zapiekanki?
*Zapiekanka nie puka w szybkę.
Czym się różni przejechany żyd od przejechanego psa?
*Śladami hamowania przed psem.
Czym się goli żyd?
*Bżydwa i żydletka.
Ulubione święto żydowskie?
*Popielec.
Co robi żydówka na kominie?
*Puszcza się z dymem.
Wzór na ucieczkę żyda?
*Długość komina razy prędkość wiatru przez obwód w pasie.
Ulubiona gra żydów?
*Kości.
Czemu wampiry lubią krew żydów?
*Bo gazowana.
Co mówi rabin na kazaniu?
*Powiadam wam, żydzi powrócą. Z pierwszym deszczem.
Co śpiewa żyd w komorze gazowej?
*Nie zamykajcie drzwi...
Ulubiony napój alkoholowy żyda?
*Żydnia.
Dlaczego żyd opuścił Oświęcim?
*Stwierdził, że pierdoli takie wakacje.
Ulubiony zawód żyda?
*Komornik.
Dlaczego Mojżesz przeprowadził żydów przez morze?
*Bo wstydził się przez miasto.
Dlaczego mydełko nazywa się "FA"?
*From Auschwitz.
Dlaczego Niemcy zakopują żydów głową w dół do pasa?
*Żeby mieli gdzie parkować rowery.
Duże, czarne i wisi pod szyją żyda?
*Dobermann.
Co robi mały żydek na kominie?
- Czeka na mamusie.
Ulubiona piosenka żydowska?
*'Spalam się'.
Ulubione książki żydowskie?
*'Popioły'.
*'Popiół i Diament'.
*'Przeminęło z wiatrem'.
Jak się nazywa żyd w lesie?
"Judełka.
Jak się nazywa bardzo duży żyd?
*Wielkojud.
Co stanie się po zderzeniu wagonu żydów z wagonem jabłek?
*Mydło zielone jabłuszko.
Czym się różni żyd od ciągłej linii?
*Ciągłej linii nie wolno przejeżdżać.
Gdzie jest najwięcej żydów?
*W atmosferze.
Najlepsza linka dla żyda?
*Treblinka.
Sponsor żydów?
*Elgaz.
Co to jest Judojad?
*Rekin gustujący w żydach.
Co to: idą żydzi z butlami gazowymi?
*Obóz wędrowny.
Stał żyd pod murem i coś mu do łba strzeliło...
Obszar za obozem koncentracyjnym?
*Nieużydki.
Dlaczego Hitler się zastrzelił?
*Bo mu przysłali rachunek za gaz.

141. Do baraku w Oświęcimiu wchodzi hitlerowiec i mówi:
- No, żydki, wstawać. Idziemy na dyskotekę!!
Żydki na to:
- A kto będzie grał?
- Hans. Na cekaemie!!

142. Przychodzi baba do lekarza.
- No i co, czy pomogły pani te lekarstwa co przepisałem na hemoroidy?
- Ta, pół na pół.
- Jak to?
- Te długie śliskie tabletki to jakoś połknęłam, ale ten krem, co mi pan przepisał, to nawet z chlebem zjeść nie mogłam!!

143. Przychodzi baba do lekarza z chorym dzieckiem.
Lekarz zbadał dziecko i mówi do baby:
- Proszę się rozebrać!!
- Ale to nie ja, to dziecko jest chore!!
- Na wszelki wypadek zrobimy drugie.

144. Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze nie mam włosów na piździe!!
Doktor ogląda i mówi:
- A ile razy dziennie pani to robi?
- Nooooo, 5-6 razy!!
- Proszę pani. Na autostradzie też trawa nie rośnie..

145. Przychodzi baba do lekarza.
- Panie doktorze po tej kuracji hormonalnej dzieje się ze mną coś niedobrego.
- Cóż takiego ?
- Wyrastają mi włosy na ciele.
- No to nie ma się pani czym martwić. Po zakończeniu kuracji te włosy powypadają.
- Ach, to kamień spadł mi z serca.
- A tak właściwie to gdzie pani te włosy wyrastają?
- Na jądrach panie doktorze...

146. Wraca gaździna pociągiem z jarmarku i pyta siedzącego z nią w przedziale pasażera:
- Proszę pana, czy w Zimnej Wodzie staje?
- Mnie nie!!

147. Na ostry dyżur przywożą górala ciężko pobitego, a ten na noszach zwija się ze śmiechu. Lekarz pyta:
- I z czego się pan tak śmieje? Szczęka złamana, cztery żebra też, oko wybite...
Góral na to:
- Ja to nic, ale Jontek ma dzisiaj noc poślubną, a ja mam jego jaja w kieszeni!!

148. Baca słyszy krzyki z podwórka:
- Czego tam?
- Bacoooo!! Potrzebujecie drewna?
- Nieeee!! Przecie mom!!
Rano baca budzi się, wychodzi na podwórko, patrzy:
- O kurwa!! Gdzie moje drewno?!

149. Nad Morskim Okiem siedzi stary gazda. Przechodzący turyści pozdrawiają go i pytają:
- Co tu robicie?
- Łowię pstrągi.
- Przecież nie macie wędki!!
- Pstrągi łowi się na lusterko.
- W jaki sposób?
- To moja tajemnica. Ale jeśli dostanę flaszkę, to ja wam zdradzę.
Turyści wrócili do schroniska, kupili butelkę wódki i zanieśli ja gaździe. On tłumaczy...
- Wkładam lusterko do wody, a kiedy pstrąg podpływa i zaczyna się przeglądać to ja go kamieniem i już jest mój...
- Ciekawe... A ile już tych pstrągów złowiliście?
- Jeszcze ani jednego, ale mam z pięć flaszek dziennie...

150. Obchodzona była właśnie setna rocznica urodzin Lenina. Znaleźli wtedy i bacę starego z Poronina, co to Lenina pamiętał i poprosili go, co by opowiedział im coś o spotkaniu z Leninem, jaki to Lenin był miły, i dobroduszny. Siadł wtedy Baca na rogu chałupy, i powiada:
- Pamiętam, była wiosna, topniały śniegi, świeciło ślicznie słoneczko. Towarzysz Lenin postanowił się ogolić. Wyszedł wtedy na ganek z miednicą, mydłem i pędzlem. Ledwo sobie namydlił pysk podbiegł do niego mały chłopczyk. Popatrzył na towarzysza Lenina i zawołał: "Towarzyszu Lenin, łysiejecie!!" Towarzysz Lenin uśmiechnął się, ...a mógł przypierdolić!!

151. - Jak śpią niemowlęta w Sarajewie?
- Jak zabite!!

152. Dla inwalidów: Kto rano wstaje temu Pan Bóg kule nosi.

153. - Czym się różni saper od elektryka?
- Właściwie to niczym, bo i saper i elektryk myli się tylko raz ale elektryk jeszcze przed śmiercią zatańczy!!

154. Szpital. Anemik leży na pod kołdrą w łóżku na sali:
- Siooooostro - woła płaczliwie - Paaaaaaaająk!!
- Cicho - odpowiada siostra zajęta czymś innym.
- Sioooooostro, paaaajjjjąąąąąk!!
- Cicho - i zero reakcji ze strony siostry.
- Gdzie mnie wleczesz, BEEEEESTIO???

155. - Co tam wcinasz?
- Wątróbkę.
- Daj kawałek.
- Eee, sama kość...

156. Młody człowiek wchodzi do sklepu i pyta:
- Czy są widokówki z napisem: "Dla jedynej"?
- Są.
- To poproszę 12 sztuk...

157. - Chcę umrzeć spokojnie, we śnie - tak jak mój dziadek, a nie wrzeszcząc z przerażenia tak jak jego pasażerowie!!

158. W czasie przeprowadzki:
- Coś ciężka ta szafa!! A gdzie Jurek, przecież miał nam pomagać wnosić meble?!
- Jurek jest w szafie, sprawdza wieszaki...

159. Rozmawiają dwaj ginekolodzy:
- Wiesz, wczoraj miałem pacjentkę, która miała łechtaczkę jak cytryna.
- Taka żółta?
- Nie, taka kwaśna!!

160. - Oczywiście, ze 'chuj' pisze się przez 'ch', ale dlaczego?
- Żeby był dłuższy!!

161. - Dlaczego, gdy strzelono w głowę policjantowi, ów policjant jeszcze 3 dni chodził?
- Bo kula 3 dni szukała mózgu!!

162. Przychodzi baba do lekarza, bez ręki i bez nogi.
- Co się pani stało?
- Aaaa, bo założyłam się z mężem o nogę, że mi ręki nie wyrwie...

163. - Czemu w raju pedały wstają wcześnie rano?
- Bo kto rano wstaje temu Pan Bóg daje!!

164. Dwóch kiblonurków oczyszcza kanalizację, majster w akwalungu zanurza się i co chwila wypływa z szamba prosząc o klucze:
- Kazik, szóstka!!
- Kazik, czternastka!!
- Kazik, piętnastka!!
Po skończonej robocie majster mówi:
- Ucz się Kaziu, bo całe życie będziesz klucze podawał!!

165. Jedzie Schwarzenegger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor.
- Bilet!!
Schwarzenegger napinając mięśnie:
- Ja jestem Schwarzenegger!!
Konduktor nie daje za wygraną:
- Bilet!!
Schwarzenegger z rosnąca niecierpliwością:
- To ja Schwarzenegger!!
Konduktor jest jednak uparty:
- Bileeeeeeeeet!!
Wtedy Arnold bierze monetę, wkłada w kasownik i jeb z całej siły. Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten:
- No, było tak od razu... - i przedarł monetę na pół!!

166. - Co to jest całkowita niewygoda?
- Leżeć na samym dole w zbiorowej mogile.

167. - Co jest całkowitą tragedią?
- Jedzie sobie autobus pełen cyganów i spada w przepaść. Aha, co było w tym tą tragedią: było jedno wolne miejsce.

168. Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi:
- Przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik?
- To nie samolocik to krzyżyk!!
- Nic nie szkodzi, a ile kosztuje ten z pilotem?

169. - Nie zasłaniaj się gazetą!! - woła teściowa do zięcia. - Nie udawaj, że czytasz. Dobrze wiem, że mnie słyszysz, bo widzę, że ci się kolana trzęsą...

170. Anorektyczny anemik postanowił popełnić samobójstwo. Wyskoczył z 10 piętra i spada mrucząc pod nosem:
- 9 piętro.......
- 8 piętro.......
- 7 piętro.......
- 6 piętro.......
- 7 piętro.......
- 8 piętro.......
- Kurwa, znowu ten wiatr!!

171. - Jaka jest różnica między socjalizmem a kapitalizmem?
- W kapitalizmie człowiek wyzyskuje człowieka, a w socjalizmie na odwrót.

172. - Jaka jest definicja "wymiany opinii"?
- Kiedy idziesz do szefa ze swoją opinią, a wychodzisz z jego.

173. - Jakie jest największe osiągnięcie radzieckiego rolnictwa?
- Siać zboże w ZSRR, a zbierać w Ameryce.

174. - Co to jest kwartet smyczkowy?
- Moskiewska orkiestra symfoniczna po powrocie z tournee zagranicznego.

175. Grają sadysta z pedałem w karty i się umówili, że który wygra, to z przegranym zrobi co zechce. Wygrał pedał. Sadysta mówi:
- To pewnie mnie przelecisz?
- Pewnie tak - odpowiedział pedał i co powiedział to zrobił.
Ale grają dalej i następny raz wygrał sadysta. Wziął wkręcił pedałowi penisa w imadło i ostrzy brzytwę. Pedał ze strachem:
- Obetniesz mi?
A sadysta na to:
- Sam sobie obetniesz, jak tą budę podpalę!!

176. W latach sześćdziesiątych Amerykanie wysłali na Księżyc małpę w ramach programu "Apollo". Badania małpy po powrocie na Ziemię wykazały, że Rosjanie już są na Księżycu. Dlaczego? Ano małpa wróciła bez zegarka i zgwałcona.

177. Anemik w szpitalu:
- Siooooostro, pchła....
- Nie poradzi pan sobie z pchłą?
- Coooo? I ręce wykręcasz?

178. - Jak poznać, że się Polak włamał do mieszkania?
- Śmieci wyżarte, a suka w ciąży.

179. Dawne czasy. W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi, który tamtemu kręci kijem w dupie. Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi. Gość odpowiada:
- A bo on ma przyjaźń polsko-radziecką w dupie, a ja mu ją pogłębiam.

180. Jezioro Genezareth. Zachód słońca. Chrystus idzie lekkim krokiem po falach. Za nim przy brzegu usiłują podążać apostołowie. Nie dają jednak rady, cały mokrzy, taplają się po pas w wodzie. Na to odwraca się Chrystus i woła:
- Po palach, idioci, po palach!!

181. Szczyt onanizowania się: 'Zanik linii papilarnych!!'

182. Pewnego razu urodził się chłopczyk ze złotą śrubką w pępku. Gdy był dzieckiem nie wadziło mu to zbytnio, ale kiedy wyrósł na młodzieńca wstydził się swojej śrubki i postanowił się jej pozbyć. Jeździł wraz z rodzicami po całym świecie szukając pomocy - odwiedził najznakomitszych lekarzy w Ameryce, znanych medyków w Chinach, szukał porady u hinduskich magów, lecz nikt nie potrafił znaleźć sposobu na pozbycie się złotej śrubki. Aż w końcu znalazła się wróżka, która powiedziała, że jest tylko jeden sposób by śrubkę usunąć. By to zrobić trzeba pojechać do Egiptu i usiąść pod piramidą w taki sposób by pierwszy promień wschodzącego nad piramidą słońca padł na pępek ze złotą śrubką. Młodzieniec pojechał więc ze swą rodziną i przyjaciółmi do Egiptu i, tak jak radziła wróżka, usiadł pod piramidą oczekując na wschód słońca. Gdy słońce wzeszło ponad piramidą i pierwszy jego promień padł na pępek, po
promieniu zbiegł krasnoludek z kluczem francuskim, odkręcił śrubkę po czym wbiegł z powrotem na górę i za chwilę słońce skryło się za chmurami. Rodzina i przyjaciele nie posiadali się z radości, że wreszcie chłopak pozbył się kłopotliwej złotej śrubki i wśród ogólnej radości poprosili by wstał i podszedł do nich. Na to młodzieniec odpowiedział, że nie może wstać. Dlaczego?- padło pytanie.
- Bo mi dupa odpada!!

183. W restauracji facet mówi do kelnera:
- Ta jajecznica jest za bardzo wysmażona. Jest zbyt sucha!!
A kelner na to:
- Tak? Za sucha? To se kurwa wodą polej!!

184. Facet w restauracji zamówił obiad i jadł. Przy pierwszym daniu okropnie chlipał, a przy drugim strasznie bekał. Gdy przyszło zapłacić rachunek kelner mówi:
- 1 złoty za pierwsze danie + 50 groszy za chlipanie, 2 złote za drugie danie + 50 groszy za bekanie. Razem 4 złote.
Facet daje 5 złotych i mówi:
- Reszty nie trzeba. Za złotówkę jeszcze sobie popierdzę...

185. Idzie sobie myśliwy przez las i widzi niedźwiedzia. Mierzy, ma go już na muszce i myśli: trafię nie trafię ale podpuszczę go na 100 metrów i strzelę. Miś podchodzi na 100 metrów, myśliwy dokładnie wymierzył i strzela... Dym się rozwiał, a tu stoi niedźwiedź i mówi:
- Myśliwy za karę, że nie trafiłeś, musisz mi obciągnąć.
Myśliwy na to:
- Misiu mój kochany nie wygłupiaj się, daj spokój.
A niedźwiedź:
- Myśliwy, bo jak dostaniesz w czapę... Już mi tu obciągać!!
Myśliwy chcąc nie chcąc obciągnął misiowi, a że misiu to duże zwierzę to nałykał się biedaczek i poprzysiągł zemstę. W następnym tygodniu przyszedł znowu do lasu i zaczaił się na misia. Zobaczył, że miś idzie i myśliwy sobie myśli: o nie, teraz dopuszczę go na 20 metrów to na pewno trafię. Strzelił i... powtórzyła się historia!! W następnym tygodniu myśliwy dopuścił misia na dwa metry prawie, że strzelbę oparł na piersi misiowi strzelił i... dym się rozwiał i stoi misiu i mówi:
- Oj myśliwy, myśliwy. Ty tu chyba nie na polowanie chodzisz.

186. Anemik w szpitalu:
- Siostro, przeciąg!!
- Cicho!!
- Sioooooostro, przeciąg!!
- Cicho!!
- Do widzeeeeeeniaaaaaaa...

187. Siedzi facet na dworcu i strasznie pierdzi. Podchodzi drugi i mówi:
- Proszę pana nie wypada tak w miejscu publicznym.
Na to ten co pierdzi:
- A co? Chcesz żeby mi oko wysadziło?

188. Wieczorem na ławce w parku siedzi chłopak z dziewczyną. Chłopak namiętnie obmacuje jej plecy. Wreszcie dziewczyna się pyta:
- Co robisz?
- Szukam piersi.
- Piersi są z przodu.
- Tam już szukałem...

189. - Jak się nazywa rosół z wielu kur?
- Rosół skurwielu!!

190. - Co mówi kanapka do pijaka?
- Zaraz wrócę...

191. - Po czym poznać rosyjskiego sportowca?
- Dłubie w nosie oszczepem...

192. - Jak zakończy się ostatni odcinek powieści radiowej "W Jezioranach"?
- 'Popatrz, Maryś, na niebo. Jaki wielki grzyb...'

193. - Jak się nazywa babcia klozetowa?
- Pisuardessa.
A dziadek klozetowy?
- Kałboj.

194. - Jak nazywa się cygan handlujący na bazarach nielegalnym oprogramowaniem komputerowym?
- Cd-Rom

195. Uwaga!! Jeśli jesteś: pracowity jak pszczoła, wytrwały jak mrówka, silny jak niedźwiedź, harujesz jak wół, a wieczorem czujesz się jak zbity pies to niezwłocznie udaj się do weterynarza. Może już jesteś osłem!!

196. W autobusie był taki ścisk, że gdyby nie pani Halinka nie byłoby gdzie palca włożyć.

197. - Jak zaczynają się przepisy w szkockiej książce kucharskiej?
- Pożycz od sąsiadki pół kilo mąki...

198. Wpada facet do domu i woła rozradowany do żony:
- Kochanie, patrz mam szóstkę w totku!!
- Niemożliwe, pokaż.
- No, patrz. Będzie z kilka miliardów. Pakuj się!!
- Już. Jedziemy gdzieś?
- Nie. Ty wypierdalasz!!

199. W drodze do nieba spotykają się dusze dwóch facetów i zaczynają rozmowę:
- Ja zmarłem przez zimno. No wiesz niska temperatura, organizm nie wytrzymał.
- Ja zmarłem ze zdziwienia.
- Jak to ze zdziwienia?
- Wracam wcześniej z pracy, widzę gołą żonę w łóżku, no to szukam faceta. Sprawdzam pod łóżkiem, za szafą, w szafie, na balkonie, w łazience, w kuchni, jednym słowem wszędzie i nie mogę go znaleźć. I z tego zdziwienia umarłem.
- Oj, żebyś ty wtedy zajrzał do lodówki, to obaj byśmy teraz żyli.

200. Rozmowa dwóch kolegów:
- Słyszałem, że są w sprzedaży takie szkła, przez które wszystko wydaje się piękniejsze, nawet własna żona...
- Znam je już od lat. Są dobre, tylko stale trzeba je napełniać!!

201. Spotkały się dwie przyjaciółki:
- Podobno wyszłaś za mąż?
- Tak i nie żałuję tego kroku.
- Ja nie wyszłam za mąż, ale też kroku nie żałuję!!

202. Podczas bara bara małżonki z kochankiem rozlega się gniewne pukanie do drzwi.
- To mąż wrócił!! - mówi żona.
Przerażony kochanek wybiega na balkon, przeskakuje jednym susem barierkę, zwiesza się na rękach i z przymkniętymi oczyma oczekuje świtu, aby ocenić wysokość czekającego go nieuchronnie skoku w kamienistą przepaść...
- Co pan tu robi?! - pyta o świcie dozorca.
- Wiszę!! - odpowiada nieszczęsny kochanek.
- No to wiś pan sobie dalej. Tylko mógłby pan nogi podkurczyć, bo zamiatać podwórka nie mogę.

203. - Gdzie byłeś? - pyta się żona swojego męża, który wrócił do domu nad ranem.
- U kolegi.
- Ty pedale!!

204. - Jaki ma dylemat zomowiec w ubikacji?
- Lać, walić czy puszczać gazy?

205. - Kto był pierwszym stolarzem?
- Adam, bo rżnął Ewę.

206. - Kiedy kobieta jest podobna do elektrowni?
- Kiedy ma kilo waty między nogami.

207. - Jak działają najnowsze ruskie spadochrony?
- Otwierają się przy uderzeniu.

208. - Co oznacza skrót mgr inż.?
- Można gówno robić i nieźle żyć.

209. - Czym się różni teściowa od Coca-Coli?
- Niczym!! Jedno i drugie dobre jak zimne.

210. - Czym jest pocałunek?
- Pukaniem do drzwi na piętrze z pytaniem, czy parter jest do wynajęcia.

211. - Gdzie są najtańsze dziewczyny?
- W Rosji. Co druga to Tania.

212. - Dlaczego Św. Mikołaj nie ma dzieci?
- Bo spuszcza się przez komin.

213. - Dlaczego dziewice noszą czarne majtki?
- Żeby im się błona nie prześwietliła.

214. - Gdzie kobieta ma wątrobę?
- Do końca i na lewo.

215. - Jakie są dwa zwierzęta, które istnieją, ale nie żyją?
- Koza z nosa i bąk z dupy.

216. - Dlaczego Ala ma kota?
- Bo sierotka ma rysia.

217. - Dlaczego Miś Uszatek śpi na podłodze?
- Bo klapnięte łóżko ma.

218. - Co Miś Uszatek je na kolację?
- Pora na dobranoc.

219. - Co to jest: małe, czarne i puka w szybkę?
- Dziecko w piekarniku.

220. - A to: duże, czarne i puka w szybkę?
- Ksiądz po kolędzie.

221. - Jak się nazywa emeryt pod prysznicem?
- Wapno gaszone.

222. - Dlaczego chirurg zawsze operuje w maseczce?
- Żeby nie oblizywał skalpela.

223. - Dlaczego wygoniono garbatego z basenu?
- Bo straszył ludzi udając rekina.

224. - Czym się różni długopis od trumny?
- Wkładem.

225. Siedzi sobie facet w barze i czyta gazetę, a przed nim stoi zupa mleczna. Do baru wpada drugi facet strasznie głodny. Patrzy i widzi, że tamten pierwszy czyta gazetę i w ogóle nie pilnuje zupy. Bierze łyżkę i zaczyna mu jeść zupę. Je i je, aż na dnie widzi grzebień. Tak mu ten grzebień obrzydził jedzenie, że aż zwymiotował do talerza. W tym momencie tamten co czytał gazetę mówi do tego drugiego:
- Co? Pan też doszedł do grzebienia?

226. Facet chce kupić kakao, ale widzi na pudełku napis "Cacao", więc mówi:
- Poproszę pudełko cacao.
- Proszę pana, pisze się: "cacao", a mówi: "kakao".
Facet kupił, podziękował, wyszedł i zobaczył na wystawie cytryny. Pamiętając uwagę ekspedientki, mówi:
- Poproszę kilogram kytryn.
- Nie mówi się: "kytryny", tylko: "cytryny".
Facet zapłacił, podziękował i mówi do siebie:
- O curwa, ale kyrk!!

227. - Kto cię tak pogryzł?
- Mój pies.
- Jak to się stało?
- Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał.

228. Z pamiętnika komunisty:
Pierwszy dzień: włączam radio - Lenin; drugi dzień: włączam telewizor - Lenin; trzeci dzień: czytam gazetę - Lenin; czwarty dzień: oglądam plakaty - Lenin; piąty dzień: boję się otworzyć konserwę!!

229. Siedzi dwóch pijaczków w knajpie. Piją ostro. Około północy:
- Wiesz stary, muszę już iść.
- A daleko masz?
- Nie, na Matejki, tu zaraz obok.
- Tak? Ja też mieszkam na Matejki. Dwanaście.
- Co ty?! To jesteśmy sąsiadami. Ja pod dwójką na parterze.
- Zaraz... To ja mieszkam pod dwójką!!
- Chwila... Jacuś?!
- Tata??????????

230. Facet mocno podpity wraca o trzeciej nad ranem do domu. W małżeńskiej sypialni zegar właśnie zaczyna wybijać godzinę.
- Tak, tak, wiem, że jest już pierwsza. Nie musisz mi tego trzy razy powtarzać...

231. - Tata, tata!! Ruscy polecieli na Księżyc!!
- Wszyscy?
- Nie, trzech.
- To co mi gówniarzu głowę zawracasz?!

232. - Tata, kto to jest ta duża pani z marmuru? Tam na pomniku?
- To jest, synku, Dziewica Orleańska.
- A dlaczego Orleańska?
- Bo z Orleanu.
- A dlaczego Dziewica?
- Bo z marmuru.

233. - Kaziu, dlaczego nie byłeś wczoraj w szkole?
- Bo wczoraj umarł mój dziadek.
- Nie kłam, wczoraj widziałam twojego dziadka w oknie.
- Tatuś wystawił go przy oknie, bo listonosz szedł z rentą.

234. Pani na poczcie zobaczyła jak Jasiu wrzucał list bez znaczka do Św. Mikołaja. Jako, że list bez znaczka nie miał szansy dojść nigdzie, więc z koleżankami stwierdziły, że przeczytają. Jak postanowiły tak zrobiły, no i czytają:
"Drogi Święty Mikołaju, piszę do Ciebie ten list, ale pewnie i tak nie dojdzie, bo nie stać mnie nawet na znaczek. Pochodzę z bardzo biednej rodziny i nie stać nas nawet na jedzenie. Ale zawsze marzyłem Św. Mikołaju, żeby dostać pod choinkę narty, łyżwy i kombinezon narciarski, i piszę ten list bo może tym razem stanie się cud i spełnią się moje
marzenia..."
Panie z poczty przeczytały, wzruszyły się losem Jasia, i postanowiły zrobić mu niespodziankę i kupić mu prezenty pod choinkę. Jak postanowiły, tak zrobiły. Uzbierały trochę pieniędzy i kupiły Jasiowi narty i łyżwy, ale brakło im pieniędzy na kombinezon narciarski. Trudno, wysłały Jasiowi taki prezent jaki miały. Za jakiś czas ta sama pani z poczty patrzy a Jasiu znowu idzie z listem bez znaczka do Św. Mikołaja, więc znowu wzięła list i z koleżankami czyta:
"Drogi Święty Mikołaju, dziękuję ci bardzo za wspaniałe prezenty. Dziękuję za narty, łyżwy i ten kombinezon, którego nie dostałem, ale który na pewno wysłałeś. Nie przejmuj się Św. Mikołaju, to nie twoja wina. Ja wiem, po prostu te kurwy z poczty go wzięły..."

235. Nauczycielka pyta Jasia:
- Jasiu, dlaczego nie byłeś wczoraj w szkole?
- Bo dwa dni temu siedziałem w parku na ławce, a pani przechodziła z koleżanką. Za wami szło dwóch facetów, którzy mówili: 'Ja będę rąbał tą z prawej a ty tą z lewej!!' No i myślałem, że pani nie żyje.

236. Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca:
- Tatusiu, czy mógłbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie?
- 'W domu nie ma ani kropli wódki.'

237. - Tatusiu, dlaczego babcia się trzęsie?
- Nie gadaj tyle, tylko zwiększaj napięcie!!

238. - Mamo, dziś na lekcji pan od matematyki pochwalił mnie!!
- To bardzo ładnie, a co powiedział?
- Że wszyscy jesteśmy idiotami, a ja - największym!!

239. - Babciu, jak ci smakował cukierek?
- Bardzo dobry.
- Dziwne!! Ania go wypluła, pies go wypluł, a tobie smakował...

240. Szczyt bezczelności: 'Zapytać się powodzianina: - Jak się panu powodzi? Czy się panu nie przelewa?'

241. Szczyt złośliwości: 'Zepchnąć teściową ze schodów i zapytać: - Dokąd się mamusia tak spieszy?'

242. Szczyt sadyzmu: 'Dać dziecku żyletkę, powiedzieć mu, że to harmonijka ustna i patrzeć jak mu się uśmiech poszerza.'

243. Szczyt bezrobocia: 'Pajęczyna między nogami prostytutki.'

244. Idzie zajączek przez las i zobaczył maleńką dziurkę w ziemi. Podchodzi i woła:
- Juuuuuuhuuuuu... - Coś mu odpisnęło "juuuuuhuuuuu" i wyskoczyła myszka.
Zajączek idzie dalej i zobaczył większą dziurkę, podchodzi i woła:
- Juuuuhuuuu... - Coś mu odpowiedziało "juuuuhuuuu" i wyskoczył króliczek.
Zajączek idzie dalej i zobaczył jeszcze większą dziurę, podchodzi i woła:
- Juuuuuhuuuu... - Coś mu odpowiedziało "juuuuhuuuu" i wyskoczył lis, więc zajączek dał nogę.
Idzie dalej a tam jeszcze większa dziura, podchodzi i woła:
- Juuuuhuuuu... - Coś mu odpowiedziało "juuuuuuhuuuu" i wyskoczył niedźwiedź.
Zajączek idzie dalej i widzi ogromną dziurę. Podchodzi i woła:
- Juuuuuuuuuhuuuuuu.... - Coś mu odpowiedziało "juuuuuuuhuuuuuuuu" i przejechał go pociąg.

245. Gdzieś daleko na biegunie południowym idą sobie po krze niedźwiedzica z niedźwiedziątkiem. No i maluch pyta:
- Mamooooo... czy ja jestem miś Grizzly?
- Nie syneczku, ty jesteś miś polarny.
Po jakimś czasie.
- Mamooooo... czy ja jestem miś brunatny?
- Nie mój drogi, ty jesteś miś polarny.
Znowu po chwili.
- Mamooooo... a może ja jestem miś koala?
- Nie moje dziecko, ty na pewno jesteś miś polarny.
Po chwili zastanowienia miś mówi:
- To, kurwa, dlaczego jest mi tak zimno?

246. W biurze pyta kolega kolegi:
- Co wycinasz z gazety?
- Notatkę o tym, jak mąż zamordował żonę, bo mu stale przeszukiwała kieszenie.
- I co masz zamiar zrobić z tym wycinkiem?
- Schowam do kieszeni!!

247. Facet u kochanki (mąż w delegacji), a tu nagle klucz w zamku zgrzyta. Kobieta niewiele myśląc mówi mu:
- Stań na środku, tak jak jesteś - goły, a ja powiem staremu, że taką statuę kupiłam.
Mąż wchodzi, rozgląda się i zauważa:
- A to co?
- No, kupiłam taką statuę. Znajomi też mają, teraz taka moda.
Mąż machnął ręką i poszedł spać. Żona też. W środku nocy mąż wstaje, idzie do kuchni, wyciąga chleb, smaruje masłem, kładzie szynkę, serek, ogórka i podchodzi do statuy i wręcza ze słowami:
- Posil się przyjacielu, ja tak trzy dni stałem. Żeby choć kurwa nakarmiła...

248. Oko za oko, ząb za ząb, to dlaczego dupa za pieniądze?

249. Facet był na kuracji odchudzającej, na której lekarz nie pozwolił mu nic a nic jeść!! Po tygodniu poczuł jednak, że chce mu się srać. Wyszedł na dwór, kucnął, wypiął się i czeka. Nagle słyszy jakieś ciomkanie z tyłu. Odwraca się, patrzy a tam dupa mu trawę wpierdala.

250. Urodził się Jasiu, więc tatuś uradowany poszedł do szpitala, aby go zobaczyć. Pielęgniarka mówi mu jednak:
- Ale on nie ma rączek!!
- To nic nie szkodzi i tak go chcę zobaczyć.
- Ale on też nie ma nóżek!!
- To nieważne, proszę mi go pokazać.
- Ale proszę pana on też nie ma tułowia i główki!! Urodziły się same oczka!!
Wreszcie tatuś staje przed Jasiem, a właściwie tylko przed jego oczkami i zaczyna ze szczęścia wymachiwać rękami. Pielęgniarka na to:
- Proszę nie machać tak, on i tak jest ślepy!!

251. Urodził się Jasiu, ale zamiast całego ciała urodziła się tylko główka. A więc mama postawiła Jasia-główkę na parapecie i niech sobie poogląda trochę świata. Jasiu patrzy, a tam grają w siatkówkę. Mówi do mamy:
- Mamo, ale ja bardzo chciałbym mieć rączki.
- Pomódl się do Bozi to Ci na pewno wyrosną.
Jasiu pomodlił się i rzeczywiście wyrosły mu z główki rączki, więc zagrał z innymi dziećmi w siatkówkę. Następnego dnia patrząc przez okno zauważył swoich kolegów grających w piłkę nożną.
- Mamo chciałbym zagrać z nimi w piłkę.
- Pomódl się do Bozi, a może Ci wyrosną nóżki.
Jasiu zrobił jak kazała jego matka i wyrosły mu nóżki, po czym poszedł grać w piłkę. Po jakimś czasie do domu wraca ojciec Jasia i od progu zmachany i wycieńczony woła:
- Stara, ty wiesz jakiego ja pająka na klatce zabiłem!!

252. Jasiu mówi do mamy:
- Mamo, czy ja mam dużą główkę?
- Nie synku, ale postaw okularki w przedpokoju.
Po jakimś czasie wchodzi do domu ojciec Jasia i słychać jakiś łomot. Nagle słychać głos:
- Kurwa, kto zaparkował kolarzówkę przedpokoju?!

253. Na komisji wojskowej pytają poborowego:
- Do you speak English?
- Hee???
Pytają następnego:
- Do you speak English?
- Hee???
I następnego:
- Do you speak English?
- Yes, I do.
- Hee???

254. Po zakończeniu zimnej wojny jednostki specjalne USA i Rosji przeprowadzają wspólne manewry. Do sali, w której zgromadzili się żołnierze obu nacji wchodzi amerykański sierżant i mówi:
- Dzisiaj ćwiczymy skoki z małych wysokości - pułap 200 metrów.
Na to Rosjanie wpadają w panikę. Po naradzie jeden z nich występuje i pyta czy nie mogliby skakać ze 100 metrów. Zdziwiony sierżant odpowiada:
- Ale na 100 metrach lotu nie rozwiną się nam spadochrony!!
Na to wszyscy Rosjanie zgodnie:
- Ooo?! To dzisiaj skaczemy ze spadochronami?

255. - Co jest napisane na dnie basenu w Wąchocku?
- "Tutaj się nie pali".

256. - Wiecie jak biją zegary w Wąchocku?
- Bim-ber-bim-ber...

257. Jasio w szkole strasznie klął, czym gorszył wszystkich w klasie. Pewnego razu pani powiedziała, że jeżeli dziewczynki usłyszą jak Jasio mówi coś 'brzydkiego' to mają wyjść. Jasio wchodzi do klasy i mówi:
- Dziewczyny, tam na górce burdel budują!!
Wszystkie dziewczyny uciekają z klasy.
- Hej, kurwy, gdzie lecicie? Tam dopiero fundamenty stoją!! - krzyczy Jasio.

258. Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły rocznicą rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie.
- No, Sasza, pochwal się jak uczciliście tą rocznicę ?
- Bawiliśmy się z tatą w Armię Czerwoną...
- To bardzo ciekawe, a co robiliście?
- Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek.

259. - Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta? - pyta się Jasia zaangażowana politycznie pani nauczycielka.
- Nie
- A towarzysza Stalina?
- Też nie, ale gdy UB wypuści tatusia z więzienia to on na pewno ich powiesi - zapewnia Jasiu.

260. - Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały czas mówiłaś "nie", tak jak ci kazałam?
- Tak, mamusiu!!
- A co on ci proponował?
- Na przykład pytał:
"Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę?"
"Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek?"

261. - Tato, wszyscy się śmieją, że mam same pały.
- Pij, nie pierdol!!

262. Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca:
- Tatusiu, czy mógłbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie?
- W domu nie ma ani kropli wódki.

263. W szkole na lekcji geografii pani pyta dzieci, w którym kraju jest najcieplejszy klimat.
- W Rosji - odpowiada Jaś.
- Z czego to wnioskujesz? - pyta zdziwiona pani.
- Bo, proszę pani, do nas w styczniu znad Wołgi ciocia przyjechała w trampkach.

264. Policjanci zastanawiają się co kupić swojemu szefowi na jego urodziny.
- Może książkę?
- Eeee. Książkę to on już ma.

265. Dwóch zomowców leje w lesie, nagle jeden mówi:
- Ej stary, co ty tak bezszelestnie lejesz?
- Bo leję po spodniach.
- A nie szkoda ci spodni?
- Nie, bo leję po twoich.

266. Idzie dwóch policjantów, patrzą, a tu flegma leży na chodniku. Jeden podchodzi i mówi do drugiego:
- Ty, patrz, broszka!!
Drugi bierze flegmę do ręki i pokazuje tamtemu:
- Zdawało ci się. To jest wisiorek!!

267. - Gdybyśmy przed baranem postawili wiadra z wodą i z alkoholem, to czego się napije baran? - pyta prelegent usiłujący różnymi przykładami przekonać słuchaczy, że picie alkoholu jest szkodliwe.
- Wody!! - odkrzykują słuchacze.
- Tak!! A dlaczego?
- Bo baran!!

268. Przychodzi 3 pedałów do lekarza i skarżą się, że chyba mają nadwrażliwość odbytu. Lekarz mówi, że musi to zbadać. Bierze pierwszego gościa, każe mu zdjąć spodnie i się pochylić. Potem wkłada mu między pośladki drewnianą szpatułkę lekarską i pyta:
- Co pan czuje?
- 40 letni jesion, który przeżył dwa pożary lasu, z okolic Suwałk, ścięty dwa sezony temu, obrobiony w tartaku koło Białegostoku, wykończony niemieckim papierem ściernym o ziarnie...
- Dość!! Ma pan wrażliwy odbyt, ale zobaczymy jak reszta.
Wchodzi drugi pacjent, sytuacja się powtarza, tylko lekarz ładuje mu między pośladki stetoskop i pyta:
- Co pan czuje?
- Niskoprocentowa ruda żelaza ze złóż północnej Szwecji, wydobyta około 5 lat temu, przetopiona w hucie w Zagłębiu Ruhry, z lekkim dodatkiem manganu, tytanu i....
- Dość!! Ma pan wrażliwy odbyt, ale jeszcze sprawdzę ostatniego z was.
Wchodzi trzeci koleś, zdejmuje spodnie, pochyla się, lekarz wkurzony chlusnął mu w tyłek szklanką herbaty, a on na to:
- Ojojoj!!
- Co, gorąca?!
- Nie, gorzka!!

269. Studentki medycyny zdawały egzamin. Profesor je odpytujący z wiedzy mówi do pierwszej:
- Proszę pani. Pani wiedza właściwie się nie liczy. Mnie interesuje czy umie pani logicznie myśleć. Zadam więc pani zagadkę, jeśli pani zgadnie, to pani zdała, a jeśli pani nie zgadnie to przykro mi, bez względu na pani wiedzę będzie pała.
- Słucham zagadki, panie profesorze.
- Co to jest. To co ma pani między nogami plus 4 litery i ma z tego wyjść ziele.
Studentka po chwili namysłu:
- Nie wiem. Naprawdę nie wiem.
- Nie zdała pani.
- A co to było? Niech pan chociaż zdradzi tajemnicę.
- Dziurawiec.
Wchodzi druga studentka. Słyszy tą samą gadkę i wreszcie zagadkę:
- Co to jest. To co ma pani między nogami plus 2 litery i ma z tego wyjść potrawa.
Studentka po chwili namysłu:
- Nie wiem. Naprawdę nie wiem.
- Nie zdała pani.
- A co to było? Niech pan chociaż zdradzi tajemnicę.
- Szparagi.
Wchodzi trzecia studentka. Słyszy tą samą gadkę i wreszcie zagadkę:
- Co to jest. To co ma pani między nogami plus 2 litery i ma z tego wyjść kwiatek.
Studentka po chwili namysłu:
- Nie wiem. Naprawdę nie wiem.
- Nie zdała pani.
- A co to było? Niech pan chociaż zdradzi tajemnicę.
- Krokus.
- Wie pan co? Wobec powyższego ja mam dla pana propozycję. Teraz ja zadam panu zagadkę. Jeśli pan zgadnie to ja rzeczywiście nie zdałam, ale jeśli pan nie zgadnie to wpisuje mi pan piątkę.
Profesor kochał zagadki i przystał na to. Studentka więc pyta:
- Co to jest. To co ma pan między nogami plus 2 litery i ma z tego wyjść naczynie na ten kwiatek.
Profesor po chwili namysłu:
- Nie wiem. Naprawdę nie wiem. Gratuluję, piątka, ale błagam niech pani mi powie co to takiego?
- Flakon!!

270. - Dlaczego w Rosji tak chętnie przyjmują do lotnictwa bliźniaki?
- Bo jednego wysyłają w kosmos, a drugiego pokazują w telewizji, że wrócił.

271. Po wielkim polowaniu odbywa się przegląd zdobyczy. Okazuje się, że wśród upolowanej zwierzyny leży jeden z myśliwych. Wezwany lekarz stwierdza zgon. Prowadzący polowanie orzeka:
- Cóż, zabłąkana kula.
Na to lekarz:
- Ach nie, postrzał nie był groźny, tylko ktoś zbyt szybko wziął się za patroszenie.

272. Pewien Chińczyk nakrywa faceta romansującego ze swoją żoną i stawia mu ultimatum: jeśli nie zerwie tego związku, on, małżonek, ześle na niego klątwę trzech chińskich tortur. Facet tylko się uśmiechnął i jeszcze tej samej nocy odwiedził żonę Chińczyka. Następnego dnia rano budzi go w jego sypialni na drugim piętrze ból w piersiach. Otwiera oczy i widzi, że leży na nim wielki głaz. Coraz trudniej mu oddychać. A na głazie widnieje napis: "chińska tortura nr 1". Uśmiecha się, a ponieważ jest silny podnosi kamień i wyrzuca przez okno. W chwili gdy go wypuszcza z rąk, po drugiej stronie głazu dostrzega informację: "chińska tortura nr 2 - prawe jądro jest uwiązane do kamienia".
Facet jest bystry, więc żeby uniknąć spustoszeń w dolnych partiach ciała, rusza za kamieniem, czyli wyskakuje przez okno. Kiedy mija futrynę widzi trzecią wiadomość: "chińska tortura nr 3 - lewe jądro jest przywiązane do nogi łóżka."

273. Siedzą dwaj wędkarze i łowią ryby. Tak niefortunnie zarzucili wędki, że zaczepili o narciarza wodnego i tamten poszedł pod wodę. Rzucili się na ratunek. Wyciągnęli go, robią sztuczne oddychanie. W pewnej chwili jeden z nich mówi:
- Ty, to chyba nie ten.
- Czemu tak sądzisz?
- Bo tamten miał narty, a ten ma łyżwy...

274. - Czy wiecie czym i jakimi jednostkami mierzy się choroby weneryczne?
- Mierzy się syfmiarką, a jednostka to kiłometr.

275. Amerykanin pojechał do Ruskich zapolować na niedźwiedzia. Po długich staraniach znalazł w knajpie Iwana, który zobowiązał się do zaprowadzenia przybysza na polowanie za litr wódki. Po spożyciu alkoholu Iwan wstał, gwizdnął i krzyknął:
- Kropek, do nogi.
Spod stołu wysunął się olbrzymi owczarek kaukaski (100 kg żywej wagi). Cała trójka ruszyła do lasu. W pewnym momencie dotarli do dużego drzewa. Iwan rzekł:
- Amerykaniec, trzymaj strzelbę. Ja wejdę na drzewo i zrzucę niedźwiedzia, a wtedy Kropek zarucha go na śmierć...
Na to Amerykanin:
- To po co mi ta strzelba???????
- Bo jak niedźwiedź mnie zrzuci, to masz zastrzelić Kropka!!

276. Zaraz po narodzinach lekarz wychodzi z zawiniętym bobasem na rękach do szczęśliwego ojca. Już ma mu przekazać bobaska, gdy nagle upuszcza niemowlaka na podłogę. Podnosząc zawadził jego główką o parapet, a następnie huknął nóżką o drzwi. Ojciec w szoku. A na to lekarz:
- Żaaartowaaałem. Dziecko zmarło przy porodzie!!

277. - Panie doktorze, zupełnie nie trawię.
- Jak to?
- No tak, zjem chleb, sram chlebem, zjem jajecznicę, sram jajecznicą...
- A czym byś pan chciał srać?
- No, jak wszyscy, gównem.
- To jedz pan gówno!!

278. Pacjent wchodzi do lekarza, zdejmuje spodnie i pokazuje przyrodzenie w fatalnym stanie. Lekarz:
- Niestety, to syfilis i nic nie da się tu zrobić. Trzeba amputować. Ale mamy bardzo nowoczesne protezy.
Pacjent wybiera najtańszą - drewnianą. Po przeszczepie wizyta kontrolna. Lekarz ogląda protezę i mówi:
- Oj, nie ma pan szczęścia. Jak nie syfilis, to korniki!!

279. Faceta bolał łokieć. Poszedł do lekarza, ale lekarz kazał mu tylko przynieść mocz do analizy. Gość się wnerwił i do butelki wlał mocz żony, córki, swój i dodał jeszcze oleju silnikowego. Zaniósł lekarzowi i po dwóch dniach przyszedł po diagnozę. Lekarz:
- Córka jest w ciąży, żona ma kochanka, olej w pańskim samochodzie nadaje się tylko do wymiany, a pan niech przestanie walić konia w wannie to nie będzie pana bolał łokieć.

280. - Panie doktorze, codziennie rano oddaję mocz o 5 rano.
- W pana wieku to bardzo dobrze...
- Ale ja się budzę o 7!!

281. - Panie doktorze!! Stoję u wrót śmierci!!
- Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę...

282. - Dostaniesz, jak będziesz grzeczny - mówi chirurg przed operacją.
- Do kogo pan to mówi, doktorze? - pyta się pacjent.
- Do tego kota, który siedzi pod krzesłem.

283. Przychodzi dyrektor dużego przedsiębiorstwa do lekarza:
- Panie doktorze, posiniało mi podbrzusze.
Lekarz ogląda i mówi:
- Hmm... Niech pan powie sekretarce, żeby przestała się podcierać kalką.

284. - Czy można mieć stosunek płciowy z ptakiem?
- Tak. Na przykład można wyjebać orła na schodach!!

285. Pieści chłopak dziewczynę. Nagle zagaduje:
- Kochanie, czy ty masz piersi?
- Głupie pytanie. Oczywiście, że mam!!
- To czemu nie nosisz?!

286. Jedzie chłop wozem, zatrzymuje go policjant i gada:
- Co tam wieziecie na wozie? - a na wozie dwie beczki.
- Sok z banana, panie władzo - odpowiada pokornie chłop.
- Jak to sok z banana?
- No tak, z banana.
- A dobry on?
- Nie wiem, nie piłem - mówi chłop.
- Eee, coś kręcisz!! Dawaj kubek, muszę go spróbować.
Chłop podał mu kubek soku, glina wypił, zaczął się krzywić, zrobił się czerwony na gębie, ale jakby nigdy nic wykrztusił:
- No dobra, już jedź.
A chłop:
- Dziękuję panie władzo, wio banan...

287. IBISZ SZOŁ:
06:00 Krzysztof śpi. Trochę mu gorąco w garniturze, ale przecież nie będzie spał w piżamie. W każdym razie nie on, dżentelmen. Ma zły sen. Śni mu się, że nie wszyscy go poznają na ulicy. Na szczęście okazuje się, że to jakaś wycieczka Egipcjan. Na wszelki wypadek daje im swoje zdjęcia z autografem. Na drugi raz już go poznają.
07:00 Krzysztof biegnie na siłownię. Będzie dziś ćwiczył uda i powtarzał 'dobry wieczór państwu' na rożne sposoby.
09:00 Czas na angielskie śniadanie. Sok, płatki na mleku, jajka na bekonie, plama na obrusie.
10:00 Krzysztof jedzie do telewizji. Po drodze wszyscy proszą go o autograf. Jeden nie prosi. Krzysztof wręcza mu na siłę.
10:30 W studio już czekają. Krzysztof chce żeby sprawdzono czy wszyscy telewidzowie włączyli telewizory. Nie chciałby żeby ktoś stracił z tego, co on będzie mówił.
11:00 Wreszcie jest na wizji. Będzie dziś występował do 23:00. Szkoda, że w międzyczasie będą jeszcze cos nadawać. Spróbuje pogadać z prezesem, żeby w ogóle zrezygnował z programów.
15:00 Mała przerwa. Krzysztof je obiad w bufecie. Jest niespokojny. Prosi kogoś żeby się dowiedział czy nie ma protestów, że go nie ma na wizji.
15:15 Krzysztof wraca przed kamery. Jest skruszony. Wie, że 15 minut bez niego to cala wieczność. Jak by to telewidzom wynagrodzić? Już wie. Następnym razem będzie jadł obiad na wizji.
19:00 Znów mała przerwa. Krzysztof musi pójść do toalety. Jak to wynagrodzić telewidzom? Przecież nie będzie...
23:00 Dyżur w telewizji minął. Powrót do domu. Nikogo nie ma na ulicy, więc Krzysztof składa autografy na chodnikach i murach. Jutro pogada z prezesem żeby kamery zainstalować również w jego mieszkaniu. Przecież spi też pięknie...

288. Trzech facetów w poczekalni... Pierwszy wchodzi do lekarza, po chwili wychodzi totalnie załamany - AIDS!! Wchodzi drugi, po chwili wychodzi, też total załamka - AIDS. Wchodzi trzeci, ale ten wypada skacząc z radości, wywija w powietrzu dwa salta, ściska rejestratorkę, zjeżdża po poręczy, i całując receptę:
- Kiła, kiłeczka, kiłusia!!

289. Buźki i symbole internetowe
:) albo :-) - uśmiech
;) albo ;-) - żart
:( albo :-( - smutek
:-O - okrzyk lub zdziwienie
:-| - stanowczość
:-I - obojętność
:-> - złośliwy uśmieszek
;-> - złośliwość, której nie należy brać poważnie
(-: - użytkownik jest leworęczny
:-D - użytkownik pęka ze śmiechu
%-) - użytkownik siedzi zbyt długo przed monitorem i właśnie mu odbiło
:*) - uwaga - jestem nawalony (pijany)
[:] - użytkownik jest cyborgiem, robotem
8-) - użytkownik nosi okulary
B-) - użytkownik nosi przeciwsłoneczne okulary
B:-) - użytkownik nosi przeciwsłoneczne okulary na głowie
8:-) - użytkownik jest małą dziewczynką
:-)8 - użytkownik jest dużą dziewczynką
:-{) - użytkownik nosi wąsy
:-)# - użytkownik ma brodę
:-{} - użytkownik ma pomalowane szminką usta
{:-) - użytkownik nosi perukę albo beret z antenką
:-* - użytkownik właśnie zjadł coś kwaśnego
:-9 - użytkownik się oblizuje
:-[ - użytkownik jest wampirem
:-E - użytkownik jest wielozębnym wampirem
:-F - użytkownik jest wielozębnym wampirem z wyłamanym jednym ząbkiem
:-)~ - użytkownikowi cieknie ślinka (np. cos by zjadł)
:-~) - użytkownik ma katar
:'-) - użytkownik płacze ze śmiechu
:'-( - użytkownik płacze
:-@ - użytkownik krzyczy
:-# - użytkownik nosi aparat na zębach
-:-) - użytkownik jest punkiem
+:-) - użytkownik jest księdzem
:^) - użytkownik ma złamany nos
|-I - użytkownik śpi
|-O - użytkownik ziewa
:-Q - użytkownik właśnie sobie pali papierosa
:-? - użytkownik właśnie sobie pali fajkę
O-) - użytkownik jest płetwonurkiem
:-& - użytkownik nie może mówić
:-P - użytkownik pokazuje język
:-/ - użytkownik jest sceptyczny
[:-) - użytkownik słucha dobrej muzyki przez słuchawki
X-) - użytkownik przestał dawać oznaki życia
~:-) - bobas
*:-) - górnik z lampką na głowie
=-) - użytkownik robi wielkie oczy
{:-) - użytkownik jest strażakiem w hełmie
(:-) - użytkownik jest łysy
$:-) - użytkownik ma spinkę we włosach
C:-) - użytkownik wybiera się na basen i ma czepek kąpielowy na głowie
?-) - użytkownik ma "śliwę" na lewym oku
:-)* - całus
:-)*~ - całus z języczkiem (namiętny)
:-D* - całus na powitanie
:-(* - całusek pożegnalny
@)-,--'--- - róża
~[_] - kubek kawy
~[%] - kubek kawy z prądem - np. koniakiem
~{_} - kubek herbaty
~{%} - herbatka po góralsku
c(~) - małe piwko
C(~) - duże piwko
c(%) - tzw. U-boot - czyli piwko z prądem
\%/ - kieliszek wódki
(%) - lampka koniaku
\^/ - lampa szampana
\*/ - kieliszek tequili
\&/ - szarlotka - czyli tzw. żubrówka z sokiem jabłkowym
\"."/ - wściekły pies
^[%] - kubek mleka od świętej krowy Ghandiego
^[~] - mleko z kożuchem
[#] - coca-cola albo pepsi-cola
-@- - pierścionek zaręczynowy
_*_ - tort urodzinowy
v - 50-tka
V - seta
Y - kieliszek szampana

290. - Dlaczego chłopaki z południa nie lubią dziewczyn z Warszawy?
- Bo z jednej strony Wola i Ochota, a z drugiej Włochy i Bródno.

291. Mała amerykańska dziewczynka przychodzi rano do kuchni i widzi półnagiego mężczyznę, który grzebie coś w lodówce. Dziewczynka:
- Czy pan jest naszym nowym babysitter?
Mężczyzna:
- Nie. Ja jestem nowym motherfucker!!

292. Pewnego dnia zajączek złowił złotą rybkę. Rybka, jak to złote rybki mają w zwyczaju, rzekła:
- Zajączku wypuść mnie to spełnię trzy twoje życzenia!!
- Dobrze - odpowiada zajączek. - Wypuszczę cię, ale jak spełnisz trzy pierwsze życzenia misia, które wypowie po przebudzeniu się ze snu zimowego.
- No co ty, zajączku!! Chcesz oddać swoje życzenia misiowi?!! - rybka nie kryła zdziwienia.
- Tak, to moje ostatnie słowo. - stanowczo rzekł zajączek.
- Zgoda. - odrzekła złota rybka. Jakiś czas później miś budzi się ze snu zimowego, przeciąga się leniwie i mruczy zaspanym głosem:
- Sto chujów w dupę i kotwica w plecy, byle była ładna pogoda!!

293. - Gdzie blondynka ma czarne włosy?
- Między zębami!!

294. Trzech facetów rozmawia o tym, jakie pochwy mają ich żony. Porównują je do miast. Pierwszy mówi, że jego żona ma jak Paryż. Dlatego, że taka jest wspaniała, tętniąca życiem. Drugi mówi, że jak Londyn. Zawsze taka mokra, troszkę tajemnicza. A trzeci, że jego żony jest jak... Radom!!
- Dlaczego?! - pytają tamci.
A on na to:
- Dziura. Po prostu dziura!!

295. W dyskotece rozmawiają dwie osoby:
- Wspaniale tańczysz.
- Ty też.
- Wspaniale obejmujesz.
- Ty też.
- Wspaniale całujesz.
- Ty też.
- Mam na imię Darek.
- O Boże, ja też!!

296. - Jak zapewnić rozrywkę blondynce na wiele godzin?
- Wystarczy napisać "proszę odwrócić" na obu stronach kartki.

297. Blondynka bierze udział w biegu na 100 metrów z niepełnosprawnym i przegrywa. Nagle wysuwa się na przód i wygrywa wyścig. Na mecie pytają się niepełnosprawnego:
- Co się stało?
- Ta suka przebiła mi opony!!

298. - Kto wymyślił dowcipy o blondynkach?
- Inteligentne szatynki samotnie przewracające się w nocy w łóżku!!

299. - Jak z grupy dziesięciu blondynek wybrać najgłupszą?
- Losowo!!

300. - Jak się nazywa szparka u blondynki?
- Fiuterał.

301. Z pamiętnika kamikaze: Dzień pierwszy - lot próbny.

302. - Jaki jest największy komplement dla garbatego?
- Równy z ciebie gość!!

303. Wychodzą studenci z egzaminu z logiki. Pierwszy - oblał, drugi - oblał... W końcu dziesiąty
- zdał na 3. Podchodzi do okna, otwiera i krzyczy:
- Ludzie!! Zdałem!! Boże, jaki ja jestem szczęśliwy!!
A echo z przyzwyczajenia:
- ...urwaaa, ...urwaaa, ...urwaaa!!

304. Andropow, jeszcze jako szef KGB, zwierzał się najbliższym:
- Kiedy zostanę gensekiem, zmienię te idiotyczne strefy czasowe. Ileż to kłopotów!!
Dzwonię do Pekinu z gratulacjami z okazji wyboru Deng Xiaopinga, a tam mówią:
- To było wczoraj!!
Dzwonię do Watykanu z kondolencjami po zamachu na papieża, a tam pytają:
- Jaki zamach?!!

305. - Kiedyś mieszkałem naprzeciwko cmentarza. Teraz mieszkam naprzeciwko swojego domu!!

306. - Idzie punk przez miasto, czapkę w ręku niesie, jak mu przypierdolę to się nie podniesie.

307. Do przedziału wagonu kolejowego wchodzą trzy osoby: kobieta, młody mężczyzna i ksiądz. Zaczyna się długa podroż, wiec aby skrócić czas wszyscy wyjmują gazety. Traf chciał, że takie same i zaczynają rozwiązywać krzyżówkę W pewnej chwili odzywa się kobieta:
- Czy któryś z panów może wie, co to może być: 7 pionowo - cześć ciała kobiety, na pięć liter, pierwsza "p", druga "i", ostatnia "a".
- Pięta - odpowiada chłopak.
- Eeee... czy ktoś z państwa ma gumkę? - pyta ksiądz.

308. Polska, rok 2004. Siedzi facet przed TV i strasznie zdenerwowany przełącza programy. Pierwszy kanał: msza święta, drugi kanał: transmisja na żywo pasterki z Watykanu, trzeci kanał: transmisja z chrztu 35 dziecka Wałęsy... Gość denerwuje się coraz bardziej, bo chciałby obejrzeć coś normalnego. Czwarty kanał: film pt. "Jak to Maryja została dziewicą".
Piąty kanał: siedzi ksiądz i mówi:
- I czego palancie przełączasz kanały?!!

309. - Słyszałem, że jak byłeś mały to cię patykami dotykali bo nie wiedzieli co to jest.

310. - Czy wiesz jaki jest szczyt możliwości?
- Nasrać w stringi!!

311. Pogoda dla Afganistanu. Poniedziałek: 25 stopni, wtorek: 30 stopni, środa: 35 stopni, czwartek: 4 i pół tysiąca stopni. Możliwy radioaktywny opad!!

312. Wyniki ligi NHL: New York Islanders - Taliban Flyers 0:2 (Bin Laden 2, Omar 2 asysty), Washington Capitols - Taliban Flyers 0:1 (Bin Laden 1, Omar asysta), Pittsburgh Penguins - Taliban Flyers 3:0, walkower - drużyna Taliban nie dotarła!!

313. - Słyszałem, że jak byłeś mały, to byłeś tak brzydki, że mama wieszała ci kiełbasę na szyi, żeby chociaż psy się z tobą bawiły!!

314. - Tato, dlaczego ten pociąg zakręcowywuje?
- Nie mówi się "zakręcowywuje", tylko "zakręca"!!
- No dobrze, to dlaczego on zakręca?
- Bo mu się tory wygły!!

315. Nauczycielka w szkole pyta Jasia:
- Jasiu, powiedz co mamy z gąski?
- Smalec.
- No dobrze Jasiu, ale co jeszcze?
- Smalec.
- Dobrze, inaczej. Powiedz mi, co masz w poduszce?
- Dziurę.
- A co jest w tej dziurze?
- Pierze.
- No to co mamy z gąski?
- Smalec!!

316. Jakie jest lekarstwo na miłość od pierwszego wejrzenia?
- Spojrzeć drugi raz.

317. Przychodzi do Jasia kolega, patrzy, a tam gra Sampras z Agassim przy pełnych trybunach. Zaciekawiony kolega podchodzi do Jasia i pyta:
- Skąd się to wszystko u ciebie wzięło?
Jaś odpowiada:
- Wiesz, ostatnio złapałem złotą rybkę, która powiedziała, że spełni moje jedno życzenie. Mogę ci ją dać, tylko uważaj bo ona jest trochę przygłucha.
Kolega Jasia zabrał ją do domu i poprosił o górę złota. Jednak rybka dała mu górę błota. Więc wściekły przychodzi ponownie do Jasia i mówi:
- Rzeczywiście ta rybka jest do kitu. Chciałem górę złota, a ona dała mi górę błota!!
Jaś słysząc to odpowiada:
- A myślisz, że ja chciałem wielki tenis?!!

318. Zatrzymuje policjant studenta, legitymuje go, otwiera dowód i czyta:
- Widzę, że nie pracujemy.
- Nie pracujemy. - potwierdza student.
- Opieprzamy się... - mówi dalej policjant.
- Ano, opieprzamy się. - potwierdza student.
- O! Studiujemy... - rzecze policjant.
- Nie, tylko ja studiuję. - odpowiada student.

319. Trzech myśliwych przechwala się kto dziś więcej zwierzyny upolował. Pierwszy mówi:
- Ja upolowałem niedźwiedzia!!
Drugi:
- Ja upolowałem 100 zajęcy!!
Trzeci:
- A ja upolowałem 10000 nopleasów!!
- Nopleasy? Co to takiego?
- Nie wiem. Po prostu biegały i krzyczały "No, please"!!

320. Stoją dwa byki na łące. Gospodarz prowadzi do nich starą, brudną krowę. Jeden z byków mówi:
- Pałka, zapałka, dwa kije, kto się nie schowa ten kryje!!

321. Rzecz dzieje się w czasach, gdy masowo przywożono do Polski powypadkowy złom z Niemiec. Gość przywiózł coś takiego na lawecie do mechanika - masa pogiętej blachy:
- O w mordę - mówi mechanik - nieźle trzaśnięty. Będzie za dwa tygodnie.
Po tygodniu telefon. Dzwoni mechanik:
- Panie, jest problem. Co to za marka?
- A czemu?
- No bo jak bym tego nie klepał, wychodzi przystanek autobusowy!!

322. Rozmawiają dwaj sąsiedzi. I jeden z nich mówi:
- Ja mam prawdziwego psa obronnego. Do jego budy nie można podejść.
- Dlaczego, taki groźny?
- Nie, tak jest zasrane!!

323. Po 10-letniej hibernacji, budzi się: Bush i Putin. Putin patrzy w gazetę, zaczyna się śmiać i mówi:
- USA przeszło na komunizm!!
Bush też bierze gazetę, zaczyna się śmiać i mówi:
- Zamieszki na granicy Polsko-Chińskiej!!

324. Wysłano żołnierzy amerykańskich do Polski w ramach wymiany Natowskiej. Jeden z amerykańskich żołnierzy pisze do domu:
- Kochana mamo pozdrawiam cię serdecznie. Pokrótce opowiem Ci jak wygląda tydzień w polskiej jednostce. Poniedziałek: koledzy przywitali nas wódką. Wtorek: umieram. Środa: jeden z kolegów polskich miał urodziny. Czwartek: umieram. Piątek: dostaliśmy przepustkę - poszliśmy na dyskotekę. Sobota: dlaczego nie umarłem we wtorek?!!

325. - Ile zębów ma punk?
- To zależy od skina.

326. Żona mówi do męża:
- Masz tu pieniądze i idź do Hugo Bossa kupić sobie ubranie.
Mąż wchodzi do sklepu, nagle słyszy alarmy i dzwonienie. Podchodzi do niego sprzedawca i mówi:
- Jest pan naszym 1000000 klientem i może pan sobie wybrać co pan chce całkiem za darmo.
Wybrał sobie ubranie i myśli:
- Jaki mam dobry dzień. Mam ekstra ubranie i mam jeszcze pieniądze. Pójdę i kupię sobie samochód. Wchodzi do salonu i sytuacja powtarza się. Facet wybrał samochód za darmochę i myśli:
- Mam dzisiaj super dzień. Mam fajne ubranie, super samochód i dużo pieniędzy.
Jedzie samochodem przez las, ale nagle mu się srać zachciało. Zatrzymuje się, wypina i sruuu. Po wszystkim nie ma czym dupy podetrzeć. Pieniędzy mu szkoda, ale nagle zobaczył po prawej stronie mech. Ciągnie za ten mech i ciągnie z całej siły. Nagle czuje jak go ktoś po głowie okłada z całej siły . Budzi się, patrzy, a tu żona mówi:
- Nie dość, że się w łóżku zesrałeś, to jeszcze mnie za cipę ciągniesz!!

327. Misiu z zajączkiem złapali złotą rybkę, a rybka do nich ze starym tekstem, że 3 życzenia i w ogóle, tylko wypuśćcie ją. Na to misiu:
- Chciałbym żeby w naszym lesie były same niedźwiedzice, tylko ja sam jeden samiec.
Rybka myk i w lesie same niedźwiedzice i żadnego samca prócz misia. Teraz kolej zajączka:
- A ja chciałbym motorek.
Miś na niego gały wywalił, rybka mało orła nie wywinęła, ale cóż. Myk i zajączek już ma motorek. Misiu podjarany, ciągnie dalej:
- Ja to bym chciał, żeby w całej Polsce były same niedźwiedzice, tylko ja sam jeden samiec
Rybka myk i w Polsce same niedźwiedzice i żadnego samca prócz misia. Zajączek skromnie poprosił o kask. Myk i zajączek już w kasku. Misiu podjarany wali:
- Rybka, ja to bym chciał, żeby na całym świecie były same niedźwiedzice, tylko ja sam jeden niedźwiedź.
Rybka myk i na całym świecie same niedźwiedzice i żadnego samca prócz misia. Misiu cały happy i napalony jak buhaj po urlopie, leje z zajączka. Zajączek wsiadając na motorek, rzuca na odchodne:
- A ja bym chciał, żeby misiu był pedałem!!

328. Perfekcyjny dzień mężczyzny.
6:00 - budzik dzwoni.
6:15 - ktoś ci robi loda.
6:30 - wielka, zadowalająca kupa poranna, przy tym czytasz dział sportowy w gazecie
7:00 - śniadanie: stek, jajka, kawa, tosty, wszystko przygotowane przez nagą i atrakcyjną gosposię.
7:30 - limuzyna podjeżdża.
7:45 - parę szklaneczek whisky w drodze na lotnisko.
9:15 - lot prywatnym odrzutowcem.
9:30 - limuzyna z szoferem zawozi cię do klubu golfowego, po drodze ktoś ci robi loda.
9:45 - gra w golfa.
11:45 - lunch: fast food, 3 piwa, butelka francuskiego wina.
12:15 - ktoś ci robi loda.
12:30 - gra w golfa.
14:15 - limuzyna z powrotem na lotnisko (parę szklaneczek whisky).
14:30 - lot do Monte Carlo.
15:30 - popołudniowa wycieczka na ryby, wszystkie towarzyszki podróży płci żeńskiej są nago.
17:00 - lot do domu, masaż całego ciała przez Annę Kournikową.
18:45 - kupa, prysznic, golenie
19:00 - oglądasz wiadomości w telewizji: Brad Pitt zamordowany, marihuana i hardcore-pornosy zalegalizowane.
19:30 - kolacja: rak na przystawkę, hiszpańskie wino (rocznik 1953), wielki stek, na deser lody serwowane na nagich piersiach.
21:00 - Napoleon Cognac, Cohuna, oglądasz sport w TV na szeroko panoramicznym dużym odbiorniku, Wisła pokonują Legię 9:0.
21:30 - sex z trzema kobietami, wszystkie wykazują skłonności do nimfomanii.
23:00 - masaż i kąpiel w Whirlpoolu, do tego pizza i duże jasne.
23:30 - ktoś ci robi loda "na dobranoc".
23:45 - leżysz sam w łóżku.
23:50 - 12-sekudnowy pierd, którego ton zmienia się 4 razy i który zmusza psa do opuszczenia pokoju.

329. Ksiądz Paetz wyjechał z parafii i wypisał na kartce innym swoim kolegom, jaka pokuta za jaki grzech! Przyszła baba do spowiedzi i wyznaje swoje grzechy:
- Przeklinałam.
Ksiądz odpowiada:
- 30 zdrowaś Mario!
Przychodzi następna baba do spowiedzi:
- Biłam męża.
Ksiądz sprawdzając na kartce odpowiada:
- 60 razy zdrowaś Mario.
Przychodzi kolejna baba do księdza i mówi:
- Zrobiłam mężowi loda.
Ksiądz patrzy na kartce co jest za loda... Szuka i nic. Więc idzie do ministranta i pyta:
- Janek co Paetz dawał za loda?
Janek:
- Snickersa!

330. Przychodzi facet do lekarza:
- Boli mnie chuj!
- Jak pan mówi?
- Nie. Jak rucham

331. Wpada facet do fryzjera:
- Proszę mnie krótko opierdolić!
- Ty chuju!

332. - Haloooo, czy to pralnia?!
- Sralnia, kurwa, a nie pralnia, Ministerstwo Kultury, kutasie jebany!

333. Do sklepu zoologicznego wchodzi malutka, słodka jak aniołek dziewczynka.
- Poplose tego małego białego klólicka.
- A nie ładniejszy ten czarny, lub brązowy?
- Mojego pytona pieldoli jaki on ma kolol...

334. Jedyna pozytywna rzecz w twoim życiu to wynik testu na AIDS.

335. Do seksuologa przychodzi para w podeszłym wieku.
- Czym mogę Państwu służyć? - pyta doktor.
Starszy pan mówi:
- Czy Pan doktor nie zechciałby popatrzeć jak odbędziemy stosunek?
Doktor spogląda na nich zaskoczony, ale wyraża zgodę. Kiedy para skończyła, doktor mówi:
- Nie widzę żadnej nieprawidłowości w Państwa stosunku.
Para płaci za wizytę 50 zł i wychodzi. Identyczna sytuacja powtarza się przez kolejne parę tygodni. Wreszcie doktor nie wytrzymuje i pyta:
- Co dokładnie chcecie znaleźć?
- Niczego nie chcemy znaleźć, Panie doktorze - odpowiada starszy pan. - Ona jest mężatką, więc nie możemy pójść do niej. Ja jestem żonaty, więc nie możemy pójść do mnie. W Holiday Inn każą płacić 90 zł, w Hiltonie 108. U Pana robimy to za 50, z czego kasa chorych zwraca mi 43.

336. Przychodzi facet do sklepu i pyta:
- Macie jakieś bardzo trudne puzzle?
- Mamy. Może być pustynia 500 części?
- Nie, to na pięć minut. Może coś cięższego.
- No, a na przykład ocean 1500 części...
- Nieee. 10 minut!
- No to najtrudniejszy zestaw - niebo nocą 2500 części!!
- Nie macie nic trudniejszego? Może być trójwymiar...
- To idź pan do piekarni po bułkę tartą i poskładaj sobie z niej rogalik!!

337. Jakie słowa ludzie najczęściej wypowiadają przed śmiercią?
Patrz, ten krokodyl wygląda jak żywy!
Patrz jak długo wytrzymam pod wodą!
Patrz, bez trzymanki!
Patrz, jestem torreadorem! Ole!
Raz... Dwa... Trzy... Bungeeeeeeeee!
Mówiłaś, że twój mąż jest na delegacji!
Nie bój się, nie spadnę!
Pyszny ten Big Mac!
To tylko draśnięcie...
Siostro, ale ja mam RH minus...
Jedź, prawa wolna.
Do wesela się zagoi.
To tylko kot hałasuje w ogródku.
Lekarz mówi, że najgorsze już minęło.
Ta bomba to robota amatora.
Popatrz, zaraz dziadek zrobi fikołka.
A co mi tam! Zabije albo wyleczy!
To był najlepszy seks w moim życiu.
Na pewno nie jest nabity.
Nie zastrzelisz człowieka patrząc mu prosto w oczy.
Nigdy nie czułem się lepiej.
Ten gatunek nie jest jadowity.
Spójrz, nauczyłem się prowadzić jedną ręką.
Patrzę, czy lufa jest dobrze wyczyszczona.
Nie wiedziałem, że to pańska żona.
Oczywiście mam nadzieję, że mimo wszystko zostaniemy przyjaciółmi.
Wchodzę do wody, tu nie ma żadnych rekinów.
Raz kozie śmierć.
Przecież ci mówię, głupia babo, że to nie jest pod prądem.
Ojej... przepraszam, chyba pobrudziłem panu dres!

338. Pani pyta dzieci w szkole:
- Które z was kibicuje Legii?
Wszystkie dzieci podnoszą rączki tylko nie Jasio.
- A ty, Jasiu czemu nie podnosisz? - pyta pani.
- Bo ja kibicuję Koronie Kielce! - odpowiada rezolutnie Jasio.
- Ale dlaczego? - pyta pani.
- Bo tata kibicuje Koronie, mama, starszy brat... To i ja kibicuję Koronie - mówi Jasio.
- Ale Jasiu, popatrz, nie zawsze trzeba brać przykład z rodziców. Na przykład jakby tak twój tata był alkoholikiem, mama prostytutką a brat pedałem, to co wtedy byś zrobił? - pyta pani.
- To wtedy bym kibicował Legii!! - odpowiada Jasio.

339. Stary rybak złowił złotą rybkę. Rybka mówi:
- Jeśli mnie wypuścisz, spełnię jedno twoje życzenie.
- Powiedz mi, kiedy umrę - prosi rybak.
- O, tego nie mogę ci powiedzieć, ale mogę zdradzić, czym będziesz się zajmował po śmierci.
- Dobrze - zgadza się rybak.
- Otóż będziesz... sędzią hokejowym!! - mówi rybka.
- Ależ ja nie mam o tym zielonego pojęcia!! - krzyczy zaskoczony rybak.
- To się kurwa chłopie ucz!! Za dwa dni masz pierwszy mecz!!

340. Bar - po północy zamknięty. Z dziury wychyla łeb niemiecka mysz, rozgląda się na boki, kota nie ma, wyskakuje, ile sił do barku, nalewa sobie browara, wychyla i spierdala czym prędzej do nory. Za chwilę wychyla łeb francuska mysz - rozgląda się na boki, nie ma kota, biegiem do baru, winko i z powrotem do norki. Za moment mysz ruska, patrzy na boki, kota nie ma, biegiem do baru, wali spirytus i spierdala do dziury. Następna mysz polska, rozgląda się na boki, nie ma kota, biegiem do baru, wali setę, rozgląda się na boki, sierściucha nie ma. Wali drugą setę, patrzy dookoła, nie ma kota, wiec wali trzecią setę, potem czwartą i piątą. Po piątej siada, rozgląda się dookoła, kota nie ma i mruczy:
- To kurwa poczekamy!!

341. Pewna kobieta podczas spowiedzi mówi do swojego spowiednika:
- Ojcze mam pewien problem. Mam w domu dwie gadające papugi, śliczne samiczki, i nie wiem dlaczego one strasznie bluźnią.
- A co takiego mówią? - pyta ksiądz.
Kobieta na to:
- W kółko powtarzają: "Cześć, jesteśmy dziwkami. Chcecie się jebać?"
Ojciec zastanawia się chwilę i w końcu mówi:
- Ja też mam dwie gadające papugi. Są to samce, które całymi dniami czytają Pismo Święte i odmawiają różaniec. Przyprowadź swoje papugi do zakrystii, wpuścimy je do jednej klatki i być może moje papużki oduczą twoje bluźnierstw.
Kobieta przynosi następnego dnia swoje nieznośne papugi do księdza. Wpuścili je do klatki. Papugi księdza patrzą na nowe towarzystwo. Po chwili odzywają się samiczki:
- Cześć, jesteśmy dziwkami. Chcecie się jebać?
Papugi księdza podniosły oczy znad Biblii, popatrzyły się na siebie i jedna mówi do drugiej:
- Wypierdalamy tę książkę, bracie!! Nasze modły zostały wysłuchane!!

342. ATAK NA POLSKĘ!!
Poniedziałek 7:00...
Allah Akbar - Cały świat się o nas dowie. Dziś zamach na okupantów z Polski. Tym razem na ich ziemi. Cel - Okęcie. Tradycyjnie porwiemy samoloty - cztery. Jeden spadnie od razu, trzy sparaliżują pozostałe porty lotnicze. Zwycięstwo jest nasze!!
Poniedziałek 17:00...
Cały czas nie możemy znaleźć bagaży. Nici z ataku, na dodatek możemy już stąd nie wyjechać... To nic - jutro atak na Balice - tam musi się udać!!
Wtorek 7:00...
Dziś bracia wyjechali do Balic. Nie mamy bagaży, ale sterroryzujemy obsługę plastikowymi nożami i widelcami. Będzie dobrze!!
Wtorek 18:00...
Bracia talibowie wrócili - śmierdząca sprawa: kazano im zapłacić za autostradę, a jak byli przy lotnisku (15 minut później) kazali im zapłacić znowu. Wycofaliśmy się żeby nie budzić podejrzeń. Zresztą podobno i tak w polskich samolotach nie dają sztućców, bo je się tylko kanapki. Jutro atakujemy siedzibę polskiego rządu!!
Środa 8:00...
Dziś atak na polski parlament - mamy już dwa autobusy z przyczepami załadowane karbidem. Trotyl ukradli nam w poniedziałek na lotnisku, nic innego nie dało się skombinować. Autobusy wyjeżdżają o 8:30 - godziny wyjazdu przyczep jeszcze nie znamy - tajemnica. Plan jest prosty - przejeżdżamy przez Warszawę i pierdut. Allach jest wielki!!
Środa 17:30...
Znów coś poszło nie tak. Bez problemów dotarliśmy do celu, ale droga była zablokowana przez samochody. Na wszystkich biało-czerwone wstążki. W każdym jeden kierowca-samobójca. Chyba przewidzieli nasz atak i wystawili swoich żołnierzy (prawie sami faceci, żadnych starców i dzieci - elita). Te dziury po drodze to chyba też nie przypadek - czyżby planowali zaminować drogę? Jutro zmiana planów - cel: Pałac Kultury. Tymczasem wycofamy się pod Warszawę...
Czwartek 7:00...
Wstaliśmy rano bo plan wymaga szybkich posunięć, poza tym zadekowaliśmy się pod Warszawą. Wyjazd o 7:10, przejazd przez Janki, Raszyn, wysadzamy Pałac Kultury Nauki i (na) Sztuki, po czym pryskamy do Klewek, gdzie bracia talibowie podstawią helikoptery. BUŁKA Z MASŁEM.
Czwartek 17:30...
Oddam życie za bułkę z masłem. Stoimy od rana w Raszynie. Jakieś pacany w biało-czerwonych krawatach w kółko chodzą po pasach. Nie da się przejechać - próbowaliśmy ich staranować, na szczęście Ahmed zauważył leżące po drugiej stronie odwrócone brony. Dobrze że nie szarżowaliśmy - nie byłoby jak wrócić do Janek do McDonalda... Tym razem rzucili przeciwko nam starców i baby - widocznie nas lekceważą. Ale my mamy plan - wrócimy w nocy.
Piątek 6:30...
Wreszcie przechytrzyliśmy wroga - przyjechaliśmy w nocy. Siedzimy przed stadionem Legii (Dziesięciolecia był większy, ale jakieś męty się kręciły).
Piątek 7:30...
Super wiadomość - namówiliśmy na akcję jakąś wycieczkę - przyjechała autokarami i od razu zgodziła się na akcję. Mają nawet własne siekiery, materiały wybuchowe i transparenty. Idzie nam jak z płatka. Allach nam sprzyja.
Piątek 16:30...
Nie, noooo. Co za ludzie - nie dość, że sami dostali pałami, to jeszcze pobili naszych braci talibów. LUDZIE JAK KTOŚ MA BRODĘ TO JESZCZE NIE ZNACZY ŻE JEST ŻYDEM. Żydzi mają PEJSY!! Patrzcie trochę uważniej... Mam tego dość. Kij z polską. Jutro atakujemy SALWADOR!!
Sobota 1:30...
Jak podaje rzecznik Straży Granicznej, niedaleko przejścia granicznego w Kołbaskowie zatrzymano grupę wychudzonych, obdartych i głodnych starców. Umyto ich i ubrano. Na migi prosili, żeby nie strzyc bród. Niestety - nawet tłumaczom z ośrodka dla zbiegłych Rumunów nie dało się ze starcami dogadać. Tyle tylko wiadomo, że chcieli jechać do Ameryki z jakąś "pracą". Zapewne to kolejna grupa Pakistańczyków z jakiejś ubogiej wioski. Odsyłamy ich dziś LOT-em. Wyglądają na wzruszonych.

343. Kaznodzieja wygłasza niedzielne kazanie na temat przebaczenia. Po płomiennej przemowie pyta zgromadzonych:
- Ilu z was bracia przebaczy swoim wrogom?!
Mniej więcej połowa wiernych podnosi ręce do góry. Niezadowolony kaznodzieja kontynuuje kazanie. Mija 20 minut i znowu pyta:
- Ilu z was bracia przebaczy swoim wrogom?!
Tym razem zgłasza się jakieś 80% osób. Kaznodzieja zawiedziony wraca do kazania. 30 minut minęło. W końcu przerywa i pyta:
- Ilu z was bracia przebaczy swoim wrogom?!
Ponieważ wszyscy już myślą o obiedzie wszyscy podnoszą ręce do góry. Wszyscy oprócz staruszki z drugiego rzędu. Kaznodzieja pyta ją:
- Dlaczego nie chce pani przebaczyć wrogom?
- Nie mam żadnych.
- Jakie to niezwykłe ile pani ma lat?
- 93.
- Niech pani wyjdzie na środek i powie wszystkim jak to możliwe żeby w takim sędziwym wieku nie mieć żadnych wrogów?
Staruszka wychodzi na środek i mówi:
- Przeżyłam wszystkich skurwysynów!!

344. Żona do męża:
- Kochanie powiedz mi coś słodkiego...
- Nie teraz, jestem zajęty.
- Kochanie, no powiedz mi coś słodkiego...
- Naprawdę, teraz nie mam czasu.
- Ale kochanie, chociaż jedno słówko...
- Miód do kurwy nędzy i odpierdol się!!

345. ŚWIĘTA. Najpierw trzeba, kurwa, kupić prezenty. Oznacza to, że będę latał po sklepach, przepychał się przez spoconych ludzi z obłędem w oczach, żeby wydać mnóstwo kasy na jakieś pierdoły. Co gorsza, wszystko już kiedyś komuś kupiłem. Wujek Edek dostał w zeszłym roku flaszkę, a przecież nie kupię mu w tym roku książki, bo ten facet nigdy nie przeczytał nic ponad tekst na etykiecie półlitrówki. Ciocia Jadzia rok temu ukontentowała się kremem nawilżającym, co go kupiłem z przeceny, bo za tydzień kończył się termin ważności. W tym roku jedynym kosmetykiem dla tej lampucery byłby krem przeciwzmarszczkowy, ale po pierwsze, takich zmarszczek żaden krem nie wygładzi, a po drugie, przecież nie wydam na kosmetyki całej kasy na Boże Narodzenie. I tak ze wszystkimi. Dziecko mordę drze o jakiś nowy program komputerowy, choć i tak wiadomo, że przestanie się nim zajmować po 2 godzinach, bo każda gra jest dla tego półmózga za trudna. Żona będzie miała jak zwykle pretensje, że Kowalska z jej biura dostanie coś ładniejszego. W rezultacie kupię byle co, jak co roku. Potem śledzik w pracy z ludźmi, których mordy są mi nienawistne, i patrzenie na męki szefa, który życzy nam "dużo pieniędzy", choć wszyscy wiedzą, że dopiero wtedy byłby szczęśliwy, gdybym pracował za miskę zupy z brukwi przykuty łańcuchem do komputera. Krwiopijca. Potem wszyscy się nawalą jak szpaki, a pan Henio obślini biust pani Bożeny z księgowości, zamkną się oboje w archiwum, bo oni zawsze walą się jak króliki, kiedy są naprani. Następnego dnia kac, w dodatku żona będzie robić wymówki. Jeszcze tylko trzeba jebnąć w baniak karpia, bo małżonka uważajcie - wrażliwa jest i na męki zwierzątka nie może patrzeć, choć mnie męczy od 15 lat bez zmrużenia oka. Garbata owca. A jeszcze przynieść i przystroić choinkę. Z dzieckiem, "żeby miało ciepłe wspomnienia z dzieciństwa", a ono w dupie ma choinkę, mnie, Boże Narodzenie i wszystko. Jak taki glon emocjonalny może mieć jakiekolwiek wspomnienia? No i kolacyjka wigilijna. Rodzinna, mać ich w tę i z powrotem. Jedna wielka męka. Co za kutas wymyślił ten łzawy termin "rodzinna wieczerza"? Przyjdą wszyscy ci, od których na co dzień trzymam się z daleka z dobrym skutkiem. Usiądziemy za stołem... A nie, pardon, najpierw prezenty!
Trzeba będzie się kłamliwie ucieszyć, choć z góry wiem, że ten chujowy krawat kupiony na bazarze od Wietnamczyków dopełniłby liczną kolekcję podobnych gówien, gdybym oczywiście zawalił szafę takim badziewiem, a nie zaraz następnego dnia wyrzucił wszystko do śmietnika. Dostanę też najtańszy koniak i jakieś kosmetyki. Jakie - będę wiedział ostatniego dnia przed Wigilią, kiedy w pobliskim supermarkecie zaczną wyprzedawać to, czego nie udało się upchnąć ludziom do wigilii. Po prezentach się zacznie. Te same kretyńskie dowcipy wuja Bronka, zwłaszcza, kurna, ten o gąsce Balbince. Wszyscy będą dokarmiać mojego psa po to, żeby narzygał w nocy na mnie i pościel bo przecież wiadomo że śpię z psem. Ciotka załzawi się po dwóch godzinach żucia żarcia z wytrwałością tapira i zacznie płakać, "jak to dobrze, że trzymamy się razem". Gówno prawda akurat, co wykażą następne dwie godziny, kiedy to nawaliwszy się już, zacznie wyzywać swojego ślubnego od złamanych chujów. To oczywiście prawda. Jedyna nadzieja, że akurat w tym roku 6- letnia latorośl kuzynostwa z Łodzi nie nawali w gacie w połowie kolacji i nie zakomunikuje o tym radośnie jeszcze przed deserem. Bo to, że coś wywali sobie na łeb ze stołu, to pewne jak w banku.
Jeszcze tylko muszę przeżyć debilne gadki o polityce, przy których wszyscy oczywiście skoczą sobie do gardeł i na siebie się poobrażają. Na koniec ciotula Jadzia puści maleńkiego pawika na ścianę koło swojego fotela i można
będzie odtrąbić koniec męczarni. A nie, byłbym zapomniał. Kolejną rozrywką będzie wyprawa na pasterkę, bo
to religijna rodzina. No to pójdę, choć nikt nigdy nie wyjaśnił, po nagłą cholerę tłuc się po nocy, żeby stać na mrozie w bezruchu przez godzinę czy więcej. Ciekawe, czy moja małżonka znowu wywinie orła na ryj na schodkach kościółka -
jak to robi od kilku lat z uporem godnym lepszej sprawy? W kościele, jeśli tam się dopcham, będzie cuchnąć jak w gorzelni, bo wierni tylko dlatego stoją na własnych nogach, bo za duży tłok, żeby upaść. Czasem tylko ktoś beknie albo puści głośno bąka, ale i tak nikt na to nie zwróci uwagi, bo wszyscy drzemią na stojąco. Wracając trzeba tylko będzie
uważać na chłopców z osiedla, bo w Wigilię katolicka młodzież szczególnie lubi wpierdolić bliźniemu. Rok temu zglanowali wujka Edka, ale on chyba tego nie zauważył, bo był zalany w płaskorzeźbę. Wreszcie wychodzą z chałupy,
wory jedne. Moment zamykania drzwi za ostatnim z tych troglodytów jest najszczęśliwszą chwilą w moim świątecznym
życiu. Kilka dni odpoczynku. Ale mijają jak z bata strzelił, bo wielkimi krokami zbliża się kolejny kretyński wynalazek - Sylwester. Ludzie! Kto to kurwa wymyślił ?! Już od listopada ślubna wydala z siebie idiotyczne pomysły, żeby pójść na "jakiś bal". Jakbyśmy srali pieniędzmi... Albo żeby gdzieś wyjechać, gdzie gorąco. A niech se włączy farelkę pod fikusem, będzie miała tropiki w chałupie. I tak przecież skończy się na balandze u Witka. Jasne, trzeba ładnie się ubrać, bo wszystkim się wydaje, że to jakiś uroczysty dzień. Czyli żona najpierw puści w trąbę pół budżetu domowego na jakąś kieckę, w której wygląda jak zwykle, czyli jak w worku po nawozach sztucznych. Ale cena taka, że za to można by żywić jeden powiat w Somalii przez kwartał. Ja się wbijam w garnitur, bo europejska cywilizacja wymyśliła, że mężczyzna wygląda dobrze, gdy wdzieje na siebie marynarę, co pije pod pachami. Pod szyją zawiążę sobie kolorowy postronek. I tak mam przewagę, bo prysnę na dziób jakąś wodę kolońską i jazda, a małżonka kładzie sobie tapety tyle, że palec w to wchodzi do pierwszego stawu, a daje rezultat mumii Tutenchamona zaraz przed konserwacją. I zajmuje ze trzy godziny. Łazienka, oczywiście, zajęta i wszyscy pozostali domownicy muszą szczać do zlewu. Wiadomo mamusia się szykuje na sylwestra. U Witka ten sam zestaw ludzki, ale czasem trafia się coś nowego, na czym można by oko zawiesić. Jak zwykle nic z tego nie wyjdzie, bo chociaż Wituś ma dużą chałupę, to ryzyko za duże. Zresztą każda kobitka jeszcze przed północą doprowadza się do stanu, w którym wygląda jak kupa. W tym dniu trzeba być radosnym jak młody pies, szczerzyć zęby w uśmiechu i ruszać w tany, nawet jeśli ni pyty nie mam o tym pojęcia. Zresztą nikt nie ma, za to wszyscy miotają się w konwulsjach i po krótkim czasie cuchną, jak gdyby nie myli się z tydzień. Baby w szczególności. Z facetami jest prostsza sprawa, bo już koło jedenastej są pijani w sztok i bełkoczą albo chcą ruchać wszystko, na co trafią. O północy trzeba obcałować wszystkie te oślinione i śmierdzące wódą mordy, obłudnie życząc wszystkiego najlepszego, choć jedyne, o czym wtedy myślę, to żeby ich szlag trafił czym prędzej.
Potem sylwestrowa noc, banalna do bólu - rozmazane makijaże kobitek (najlepszy tusz nie wytrzyma, gdy właścicielka walnie mordą w sałatkę), śpiący pokotem faceci, jacyś zarzygani klienci w kiblu. Norma. Ja, oczywiście, nawalę się już przed północą, żeby uniknąć konieczności potańcówek i dialogów z własną żoną, bo co jej można nowego powiedzieć po 15 latach małżeństwa? Trzeba tylko doczekać do rana, kiedy ruszą pierwsze autobusy, bo zamówienie taksówki graniczy z cudem. Pijany i śmierdzący autobus dowiezie nas jakoś do domu. Można spać. Przeżyłem. Do siego roku.

346. Byłem na mszy... Kobieta w ławce obok mnie zapaliła papierosa... Gdy to zobaczyłem, to mi piwo wypadło z ręki...

347. W ramach programu resocjalizacji młody dresiarz, zamiast trafić do poprawczaka, zostaje skierowany do pracy w firmie transportowej. Dostaje półciężarówkę i ma przewieść towar na południe kraju. Rusza w drogę. Tuż przed północą szef firmy odbiera telefon.
- Szefie, spóźnię się, bo potrąciłem jakąś świnię.
- Daj spokój, po prostu ściągnij truchło na pobocze i jedź dalej.
- Ale ona jest jeszcze żywa...
- To ją dobij - z tyłu w aucie jest strzelba.
Po godzinie znów dzwoni telefon.
- Szefie, dobiłem świnię skopałem truchło na pobocze, ale nie mogę wyciągnąć roweru z pod auta.
- Jakiego roweru?! - krzyczy szef.
- No tego, którym ta pijana świnia jechała do wsi.

348. Dzwoni gość do pracy:
- Szefie nie mogę dziś przyjść do roboty... jestem tak skacowany, że i tak nie będę mógł pracować, więc chyba wezmę zwolnienie lekarskie.
Szef na to:
- No co ty, na kaca jest super sposób. Ja zawsze jak mam kaca to proszę moją żonę żeby zrobiła mi laskę i potem czuję się doskonale. Powinieneś to wypróbować.
- Hmm... OK spróbuję.
Po godzinie pracownik przychodzi na swoje stanowisko w pełni sił. Szef podchodzi i zagaduje:
- I co, jak działa mój sposób ?
- Doskonale, a w ogóle to fajną ma szef chałupę!!

349. Jedzie Polak autostradą w Stanach. Nagle widzi tablicę drogową "Reduction 100 km". Facet wyhamowuje do stówy i jedzie dalej. Nagle widzi tablicę "Reduction 60 km". Wkurwiony zwalnia do 60 i klnąc na amerykańskie przepisy jedzie dalej. Pojawia się kolejna tablica "Reduction 30 km". Gość bojąc się mandatu, coraz bardziej wkurwiony wlecze się 30 na godzinę. W oddali rysuje się następna tablica "Reduction 10 km". Doprowadzony do pasji kierowca zwalnia do 10 na godzinę i jedzie dalej. Mijają go rowerzyści, machają i śmieją się z niego. Przebiega obok jakiś facet i też się śmieje... Gościu nie reaguje i jedzie dalej. Nagle widzi jeszcze jedną tablicę i myśli sobie: kurwa już bardziej nie zwalniam! Podjeżdża bliżej i widzi napis "Welcome to Reduction"!!

350. Jedzie Czerwony Kapturek przez las na czerwonym rowerku, a tu w krzakach siedzi Wilk i tak sobie myśli:
- Co ta idiotka będzie mi tu jeździć! Zaraz jej rozwalę tę brykę.
Jak pomyślał, tak i zrobił. Wypadł na drogę, cap Kapturka za bety, chwycił za rowerek i połamał na kawałki. Siedzi Kapturek na drodze i beczy. Nagle rozchylają się krzaki i wychodzi Niedźwiedź. Patrzy groźnie na Wilka i mówi:
- Te, Wilk! Za 5 minut meldujesz się u mnie na podwórku. Tam jest spawarka. Rowerek ma być dzisiaj poskładany.
Co miał robić biedny Wilk. Tylko podkulił ogon pod siebie i memląc cicho przekleństwa pokornie poszedł za Niedźwiedziem. Następnego dnia Wilk zaczaił się trochę dalej:
- Ale tę sukę dzisiaj dopadnę! Rozwalę jej to jeżdżące truchło na tysiąc kawałków, nawet ten kosmaty sukinsyn mi nie
przeszkodzi. Jak pomyślał, tak i zrobił. Wypadł na drogę, cap Kapturka za bety, chwycił za rowerek i połamał bardzo dokładnie na kawałki. Siedzi Kapturek na drodze i ryczy jak syrena strażacka. Nagle coś zaszeleściło. Z krzaków wyszedł Niedźwiedź i w te słowy odzywa się do Wilka:
- Ja cię bydlaku już wczoraj ostrzegałem. Za pięć minut u mnie na podwórku, bo jak nie to ci ogon z dupy wyrwę.
Chcąc nie chcąc musiał Wilk poskładać rowerek jeszcze przed północą pod groźbą utraty ogona. Trzeciego dnia wycwanił się na na żarty. Pobiegł prosto do chatki, tam wpierniczył babcię na przekąskę i położył się do
łóżeczka. Przyjeżdża Czerwony Kapturek na swoim czerwonym rowerku, wchodzi do chatki i już od progu woła zdziwiona:
- Babciu! Dlaczego masz takie czerwone oczy?
- Od spawania, ty dziwko!!

351. Normalna katolicka rodzina. Pewnego dnia ciszę przy obiedzie przerywa 10-letnia córka oświadczając poważnie:
- Nie jestem już dziewicą!!
Po tych słowach zapada całkowita cisza. Pozbierawszy się ojciec mówi do matki:
- Marta, ty tu jesteś winna! Jesteś dziwką!! Ubierasz się tak frywolnie, że faceci oglądają się za tobą i gwizdają!! Mało tego, zachowujesz się obscenicznie przy naszej córce!!
Do starszej 20-letniej córki krzyczy:
- I ty, ty też tu jesteś winna!! Tak samo jesteś dziwką!! Pieprzysz się z pierwszym lepszym kolesiem na naszej sofie kiedy tylko wyjdziemy z domu!! I to na oczach naszej córki!! Kilka dni temu znalazłem na poduszce ślady spermy!! I nie myśl sobie, ze nie wiem o tym, ze masz w szafce nocnej wibrator! Brudna szmato!
Na to wściekła matka wrzeszczy na ojca:
- Zamknij się, do licha! To właśnie ty powinieneś uważać na to co mówisz. To właśnie ty wydajesz pól wypłaty na prostytutki! To ty spacerujesz po dzielnicy czerwonych latarni z naszą małą córeczką! A odkąd mamy telewizję kablową cały czas oglądasz pornole, nawet przy małej! Żeby już nie wspominać o twojej szmatławej sekretarce, która systematycznie robi ci loda i której nie wystarcza nawet to, że ją normalnie stukniesz, a ty dzwonisz potem do domu i tym swoim anielskim głosikiem rozmawiasz nawet z naszą córką!
Zaszokowana i pełna zwątpienia matka zwraca się do córeczki:
- Ale jak to się stało, skarbie? Zostałaś zgwałcona czy dziabnął cię kolega z klasy?
Mała patrzy dużymi oczyma na matkę i mówi:
- Ale nie mamo, pani zmieniła mi rolę w jasełkach, nie jestem już dziewicą tylko pastereczką!!

352. Jedzie dwóch pedałów samochodem, nagle bach - wpada na nich z tyłu samochód. Kierowca wychodzi, przeprasza bardzo i gęsto się tłumaczy, że nie zauważył. Jeden pedał mówi do drugiego:
- Gieniu, dzwoń na policję!
Facet krzyczy:
- Panowie, poczekajcie.
Poszukał w kieszeniach, wygrzebał 50 zł, daje im, ale dalej jeden mówi do drugiego:
- Gieniu, dzwoń na policję!
No to znowu facet grzebie w kieszeniach, znalazł w sumie 200 zł ale dalej słyszy:
- Gieniu, dzwoń na policję!
Facet zdesperowany znalazł jeszcze w swoim samochodzie w sumie 300 zł, ale cały czas:
- Gieniu, dzwoń na policję!
Facet się wkurzył, schował pieniądze i krzyczy:
- Dobra, a chuj wam w dupę!
A pedał:
- Gieniu, czekaj, pan chce się dogadać!

353. Dwóch pedałów się posuwa. Jeden przechyla rytmicznie głowę do tyłu. A ten drugi do niego:
- Przestań bo mi zęby wybijesz!
I dalej go jedzie w dupę, a ten znów zaczyna rytmicznie odchylać głowę do tyłu, więc ten po raz drugi zwraca mu uwagę:
- No przestań bo mi to przeszkadza!
I jedzie go dalej. Sytuacja powtórzyła się jeszcze raz. Więc ten co go walił pyta się:
- Co się dzieje stary bo tak nie może być?!
Na to ten drugi:
- Stary, albo mi wyjmij koszulę z dupy, albo mi kołnierzyk rozepnij.

354. Blondynka wraca po imprezie do domu przez jakieś pole, nagle się potknęła i fik... leży na trawie... Rano się budzi i akurat krowa stanęła tak, że jej wymiona były nad twarzą blondynki. Blondynka otwiera oczy patrzy i mówi...
- Eeeeejjjjjjjjj chłopaki ale odwieziecie mnie potem do domu?!

355. Jasio przybiega do mamy i mówi:
- Mamo, a wiesz że babcia ma małżę?!
Mama na to:
- Coś ci się Jasiu chyba pomyliło!
- Naprawdę! Chodź zobacz!
Poszli razem do sypialni babci, Jasio podnosi kołdrę do góry i wskazuje na nagie "narządy" babci:
- Widzisz? Małża!
- Jasiu to nie jest żadna małża - odpowiada mama - tylko to jest taki narząd, który każda kobieta ma...
- Taaaaaaaaaaak?! A smakuje jak MAŁŻA!

356. Przychodzi mąż do domu, a tam żona goła leży na łóżku i mówi do niego:
- A teraz wypierdol mnie jak świnię!!
A mąż:
- WYPIERDALAJ ŚWINIO!!!

357. Przez pustynię zasuwa kangur. Zatrzymuje się. Z jego torby wysuwa się głowa pingwina. Pingwin rozgląda się i puszcza pawia. W tym samym czasie na biegunie mały kangur tupie z zimna i cedzi:
- Pierdolona wymiana studentów!!

358. - Po co produkuje się białą czekoladę?
- Żeby murzynek też mógł się upieprzyć...

359. - Jaka jest różnica między weselem, a pogrzebem ?
- Na pogrzebie jest o jednego pijanego mniej.

360. - O której godzinie idzie do łóżka porządna dziewczyna?
- O szesnastej, bo o dwudziestej drugiej musi być w domu.

361. - Ile można patrzeć na teściową z przymrużonym okiem?
- Aż się nie naciśnie spustu.

362. - Co to jest żona i teściowa w samochodzie?
- Zestaw głośnomówiący.

363. - Z czego składa się węgiel?
- Z samochodu do piwnicy.

364. - Kto to jest harcerz?
- Harcerz jest to dziecko przebrane za idiotę pod opieką idioty przebranego za dziecko.

365. Rozmawia 3 pedałów o najbardziej podniecającym sporcie. Pierwszy mówi:
- Mi się najbardziej podoba pływanie. Wyobraźcie sobie prawie nagie, umięśnione ciała pływaków...
Drugi:
- Eeee, zapasy są bardziej podniecające. Dwóch silnych facetów walczy w stalowym uścisku...
Trzeci:
- Co wy tam wiecie. Najbardziej podniecająca jest piłka nożna!
- Piłka??!!!
- Jasne!!! Wyobraźcie sobie finał Mistrzostw Świata. 90 minuta, remis 0:0, ostatnia akcja, mam piłkę i wychodzę sam na sam z bramkarzem. Robię zwód, bramkarz leży na murawie, przede mną pusta bramka. Strzelam... i pudłuję! Wtedy sto tysięcy kibiców na trybunach wrzeszczy na całe gardło: "Chuj ci w dupę!!!". A wtedy ja wypinam dupę i marzę...

366. Do monopolowego wbiega pijak:
- Poprrrroszę dwa wina.
Ekspedientka stawia wina na ladzie, klient odwraca się, spuszcza spodnie i pokazuje goły tyłek, podciąga spodnie, odwraca się do lady, łapie za butelki i wybiegając ze sklepu woła:
- Kto wypina tego wina...

367. Pewien stary żyd wygrywa w totka parę milionów. Wkoło niego duży szum, wiadomo - żyd raczej skąpy - ciekawe na co wyda pieniądze. Dopada go tłum fotoreporterów, jeden z nich pyta żyda:
- Na co pan wyda pieniądze?
- Postawię pomnik.
- Komu? - pyta ciekawski reporter
- Adolfowi Hitlerowi! - odpowiada spokojnie żyd.
- Komu? - dziwi się reporter.
- Hitlerowi.
Dziennikarz nie może się otrząsnąć...
- Ale dlaczego właśnie Hitlerowi?
Żyd spokojnie wysuwa rękę, podwija rękaw i mówi:
- A kto inny podarował mi te liczby???

368. Dzwonek do drzwi. Kobieta otwiera, za drzwiami stoi facet i trzyma pod pachami dwie trumienki mówiąc:
- Przywiozłem Pani dzieci z kolonii...

369. Leci Arab samolotem... podchodzi do niego stewardessa i pyta:
- Może drinka?
A Arab na to:
- Nie, dziękuję, za chwilę prowadzę...

370. Przyjechał Niemiec do Polski żeby zapolować na jakiegoś grubego zwierza... wchodzi do leśniczówki i mówi:
- Dzień dobry, chciałem kupić pozwolenie na polowanie na niedźwiedzia...
Leśniczy na to:
- Przykro mi - sezon ochronny.
- Hmmm... to może na wilka?
- Przykro mi - sezon ochronny.
- No to na lisa...
- Przykro mi - sezon ochronny.
Facet już bardzo zdenerwowany:
- No... no to... przynajmniej na królika!!!
- Przykro mi - również sezon ochronny.
Niemiec zrozpaczony, że tyle kilometrów na darmo przejechał pyta:
- A czy o tej porze roku można zapolować na cokolwiek?
Leśniczy wyciąga katalog... wertuje kartki przez jakieś 15 minut po czym mówi...
- Mam świetną propozycję dla pana! Może pan sobie zapolować na... KLOSZARDA!!
Niemiec uradowany kupił zezwolenie i wychodząc jeszcze zapytał:
- A gdzie go można znaleźć?
Leśnik:
- Pojedziesz pan do miasta tam jest ich pełno...
W mieście facio wysiada ze swojego mercedesa, wyciąga flintę z bagażnika i rozpoczyna polowanie... Nagle patrzy a jakiś kloszard grzebie w śmietniku więc wycelował, strzelił i ukatrupił go jedną kulą... Podszedł żeby obejrzeć trofeum a tu pojawia się gliniarz i mówi:
- Panie, co pan wyprawiasz? 500 zł mandatu!
Niemiec oburzony:
- Chwileczkę, przecież mam zezwolenie, kartę myśliwską, legitymację z koła łowieckiego...
A policjant na to:
- No tak, wszystko pięknie, ale przepisów pan nie zna? Przy paśniku nie wolno...

371. Spotyka się przypadkowo na ulicy dwóch znajomych z dzieciństwa:
- Stary, co tam u Ciebie? Bo ja mam dobrą pracę, dwa samochody, żonę, dzieci i w ogóle wszystko OK.
- Ja nic nie jadłem od paru dni! - mówi drugi.
- Eee no facet... To ty się musisz jakoś zmusić!!

372. Jak Pan Bóg szukał narodu, który mógłby sobie wybrać.
Na początku przyszedł do Arabów. Pyta się:
- Czy chcecie moje przykazanie?
- A jakie?
- "Nie kradnij".
- Panie! My żyjemy z rabowania karawan, jeżeli przestaniemy kraść, to jak na tej pustyni będziemy mogli wyżyć? Jest to niemożliwe! Nie chcemy takiego przykazania.
Przyszedł Pan do Amorytów i pyta:
- Czy chcecie moje przykazanie?
- A jakie?
- "Nie zabijaj".
- Panie! Jesteśmy najwaleczniejszym narodem, żyjemy z wojny i z podbojów, jak będziemy mogli egzystować bez zabijania? Nie, nie chcemy twojego przykazania.
Przyszedł Pan do Amalekitów i pyta:
- Czy chcecie moje przykazanie?
- A jakie?
- "Nie cudzołóż".
- Panie! Podstawą naszego kultu są kapłanki oddające się miłości w świątyni, jeżeli tego zaniechamy to co stanie się z naszą religijnością, naszą wiarą? Nie, nie chcemy twojego przykazania.
Pan Bóg był już w kłopocie, ale zobaczył mały naród izraelski znajdujący się w niewoli egipskiej, przyszedł do nich i pyta:
- Czy chcecie moje przykazanie?
- A ile by ono kosztowało?
- Nic, za darmo!
- Tak całkiem bez płacenia?
- Całkiem za darmo!
- To my byśmy wzięli dziesięć.

373. Pewnego dnia Jezus zwołał w niebie swoich apostołów, i powiedział:
- Na ziemi źle się dzieje. Słyszałem na temat rozprzestrzeniającej się tam pladze narkomanii i musimy coś z tym zrobić, lecz problem w tym, że niezbyt wiele o tym zjawisku tak naprawdę tutaj wiemy. W związku z tym wysyłam was wszystkich z misją na Ziemię: idźcie i zdobądźcie próbki różnych narkotyków. Kiedy to się wam uda, wróćcie tutaj do mnie i razem przyjrzymy się z czym mamy do czynienia.
Jak postanowił, tak się tez stało. Apostołowie udali się na Ziemię i po jakimś czasie zaczęli powracać ze zdobytymi narkotykami.
- Puk, puk! - rozległo się u drzwi Jezusa.
- Kto tam?
- Św. Piotr.
- Co przytargałeś?
- Marihuanę z Kolumbii.
- Ok, wchodź.
- Puk, puk!
- Kto tam?
- Św. Marek.
- Co przytargałeś?
- Haszysz z Amsterdamu.
- Ok, wchodź.
- Puk, puk!
- Kto tam?
- Św. Paweł.
- Co przytargałeś?
- Konopie z Indii.
- Ok, wchodź.
- Puk, puk!
- Kto tam?
- Św. Łukasz.
- Co przytargałeś?
- Opium z Indonezji.
- Ok, wchodź.
- Puk, puk!
- Kto tam?
- Św. Krzysztof.
- Co przytargałeś?
- LSD i trochę trawki z jakichś akademików w Europie.
- Ok, wchodź.
I tak po pewnym czasie zebrał się już prawie cały komplet.
- Puk, puk! - rozległo się raz jeszcze.
- Kto tam?
- Judasz.
- Co przytargałeś?
- FBI!! Łapska w górę, gębami do ściany i nie ruszać się!!

374. Stoi przy drodze bezdomny, nazywany w Rosji Bomżą i łapie okazję. Oczywiście nikt się nie zatrzymuje. Nagle staje piękny Mercedes. Opuszcza się ciemna szyba i Nowy Ruski pyta:
- Gdzie ty chuju śmierdzący jedziesz?
- Do Moskwy.
- No przecież nie wsadzę ciebie zasrańcu do mojego pięknego auta ze skórzaną tapicerką, całą mi zafajdasz.
- Dam ci 15 tys. dolców.
Ruski myśli. W końcu pranie tapicerki to najwyżej 200 baksów.
- No to wsiadaj śmierdzielu.
Bomża wsiada. Za chwilę mówi do Nowego Ruskiego:
- Daj mi papierosa.
- Ty chuju jebany, zaraz cię wypierdolę z mojego auta, palić ci się zachciało!
- Dam ci za 1 papierosa 5 kafli baksów!
Ruski myśli, no w końcu za 1 papierosa 5 tysiączków...
- Masz kutasie i zadław się!
Za chwilę Bomża mówi:
- Możesz mi zrobić laskę? Dam ci 20 tysięcy baksów!
Ruski wkurwił się straszliwie, ale myśli: "kurwa, przecież żaden z moich kumpli tego nie zobaczy, za 20 kafli można przecież!" Zjeżdża na bok, Bomża zdejmuje obsikane i obfajdane spodnie. Ruski mu obciąga z obrzydzeniem. Bomża zaciąga się dobrym papierosem i z kurewsko zadowoloną miną mówi:
- Kurwa, jeszcze nigdy się tak nie zadłużyłem!!

375. Dwóch maszynistów w lokomotywie. Pierwszy, głosem beznamiętnym:
- Na torach leży człowiek...
- Jezus Maria! Gdzie?! - wrzeszczy drugi ze zgrozą spoglądając przez przednią szybę.
Tamten chłodno:
- Za nami. Przed nami to on biegł...

376. Ofiara wypadku budzi się po długiej i ciężkiej operacji...
- Co się stało!? Gdzie ja jestem?
- Miał pan wypadek...
- To znaczy, że jestem w szpitalu?
- W dużej części tak...

377. Amerykańska szkoła. Trójka dzieci z pierwszej klasy stoi przed ostatnią szansą aby otrzymać promocję do drugiej
klasy. Przepytuje je dyrektor:
- John, przeliteruj słowo TATA.
- T-A-T-A.
- Świetnie! Zdałeś!
- A teraz Mary, przeliteruj słowo MAMA.
- M-A-M-A.
- Doskonale! Przechodzisz do drugiej klasy.
- A teraz ty Ahmed. Przeliteruj proszę... DYSKRYMINACJA OBCOKRAJOWCÓW W ŚWIETLE AMERYKAŃSKIEGO
PRAWODAWSTWA...

378. Entuzjastycznie nastawiony do nowej pracy akwizytor - sprzedawca odkurzaczy zapukał do pierwszych drzwi. Otworzyła mu kobieta, lecz zanim zdążyła coś powiedzieć ten wbiegł do domu, wpadł do salonu i zaczął rozrzucać po całym dywanie rozmoknięte krowie łajna.
- Proszę pani, jeśli ten wspaniały odkurzacz w cudowny i genialny sposób nie posprząta tego, zobowiązuję się zjeść to wszystko - mówi podniecony.
- A keczup pan chce?
- Słucham?
- Właśnie się wprowadziłam i elektrownia nie podpięła jeszcze prądu...

379. Młody hippis wsiada do autobusu i zauważa młodą i bardzo ładną zakonnicę. Siada więc koło niej i pyta czy nie chciała by z nim uprawiać seksu...
- Nie... - odpowiada zakonnica. - ...jestem poślubiona Bogu.
Wstaje i zmieszana wysiada na następnym przystanku. Kierowca autobusu, który słyszał cale zajście odwraca się i mówi:
- Jeśli naprawdę chcesz się z nią przespać to mogę ci powiedzieć jak.
- Nawijaj - odpowiada hippis.
- Ona codziennie chodzi o północy na cmentarz na nocne modlitwy. Wystarczy, ze ubierzesz się w białą szatę z kapturem, obsypiesz brodę fluorescencyjnym proszkiem, wyskoczysz znienacka i powiesz, że jesteś Bogiem.
Tak tez hippis zrobił. Przebrał się, wyskoczył zza nagrobka i powiedział, że jest Bogiem i chce się przespać z zakonnicą. Zakonnica zgodziła się bez wahania, ale poprosiła, żeby był to stosunek analny, bo musi ona pozostać dziewicą. Hippis zgodził się, a gdy skończył zrzucił kaptur i krzyknął:
- Ha!! Jestem hippisem!!
- Ha!! - krzyknęła zakonnica. - Jestem kierowcą autobusu!!

380. Żona pokazuje mężowi magazyn mody z najnowszymi modelami zimowymi i mówi:
- Chciałabym mieć takie futro...
- Na co mąż zza gazety:
- To żryj whiskas!!

381. 12-letni bliźniacy, Adam i Jakub, porównują prezenty, które otrzymali na urodziny od rodziców.
- Zobacz Jakub, jak mnie kochają. Dostałem komputer, sprzęt hi-fi, rower, hulajnogę, nowy telewizor i nowe wideo, a ty?
- Ja dostałem tylko ten przerobiony przez matkę wełniany sweter po ojcu i ciepłe skarpety z wyprzedaży. Ale nie narzekam. To przecież nie ja umieram na raka - odpowiada bratu Adam.

382. Do hotelu w Związku Radzieckim późną porą przybył podróżny:
- Poproszę o pokój na jedną noc.
- Niestety, mamy tylko wolne jedno miejsce w pokoju pięcioosobowym.
- Może być, w końcu to tylko jedna noc - odpowiedział podróżny i pomaszerował do wskazanego pokoju. Ułożył się wygodnie i zamierzał zasnąć, ale współtowarzysze grali w brydża, opowiadali sobie kawały i co chwila wybuchali głośnym śmiechem. Podróżny ubrał się i zszedł do recepcji:
- Poproszę 5 herbat na górę za jakieś 10 minut.
Wrócił do pokoju i mówi:
- Panowie tak swobodnie opowiadacie sobie dowcipy, a przecież tutaj może być założony podsłuch!
- Co pan!? W hotelu!?
- Możemy to łatwo sprawdzić. Panie kapitanie! Poproszę 5 herbat pod 14-stkę.
Rzeczywiście, w tym momencie przynoszą herbatę. Współtowarzysze z lekką obawą kładą się spać. Rano podróżny wstaje i widzi, że prócz niego w pokoju nie ma nikogo. Schodzi do recepcji i pyta:
- Co się stało z moimi współlokatorami?
- Rano zabrała ich milicja.
- A mnie dlaczego nie zabrali?
- Bo kapitanowi spodobał się ten dowcip z herbatą.

383. Premier Miller odwiedza wzorowe gospodarstwo rolne. Gdy znalazł się w chlewni, pośród stada dorodnych świń, towarzyszący grupie oficjeli fotoreporterzy natychmiast strzelają fotki. Na to Miller:
- Żeby mi tam nie było jakiegoś głupiego podpisu pod zdjęciem! Typu: "Miller i świnie", czy coś takiego...
- Ależ skąd, panie Premierze! - odpowiadają reporterzy. - Wszystko będzie cacy.
Nazajutrz ukazuje się gazeta ze zdjęciem Millera wśród świń, podpis: "Miller, drugi od lewej".

384. - Panie doktorze coś jest ze mną nie tak. Wiem, że żona mnie zdradza, a wcale nie rosną mi rogi.
- I nie urosną, to tylko przenośnia!
- A to mnie doktor uspokoił, już myślałem, ze brakuje mi wapnia!

385. Prezydent Kwaśniewski mówi do premiera Millera:
- Leszku, poparcie mi o 2% spadło... a Tobie?
- Mi 8.

386. Rozmawia żyrafa z zajączkiem.
- Widzisz, zajączku, to ogromne szczęście mieć taaaką długą szyję. Każdy listek, który zjem, powoli wędruje w mojej długiej szyi, aż trafi do żołądka. Ale zanim tam się znajdzie, mogę długo cieszyć się smakiem zielonych roślinek, rozkoszować się soczystym aromatem liści. A latem, zajączku, mówię ci, latem chłodna woda ze strumyka powoli spływa w mojej dłuuugiej szyi, gasząc pragnienie. Ty nigdy tego nie doświadczysz. No cóż, ale to nie twoja wina. Nie każdy ma taką wspaniałą, dłuuugą szyję.
A zajączek na to:
- Rzygałaś kiedyś?

387. Pieśni zalecane podczas jazdy samochodem:
90 km/h - Oto jest dzień
100 km/h - Cóż Ci Jezu damy
110 km/h - Ojcze, Ty kochasz mnie
120 km/h - Liczę na Ciebie Ojcze
130 km/h - Panie, przebacz nam
140 km/h - Zbliżam się w pokorze
150 km/h - Być bliżej Ciebie chcę
160 km/h - U drzwi Twoich stoję Panie
170 km/h - Pan Jezus już się zbliża
180 km/h - Jezus jest tu
200 km/h - Witam Cię, witam

388. Żona robi mężowi laskę. Ciągnie mu już tak od dłuższej chwili, facet w wielkiej ekstazie, już prawie szczytuje, gdy nagle panienka wybiega do kuchni... Zdenerwowany wbiega tam za nią i krzyczy:
- Zocha!! No co ty wyprawiasz?!?!
A żona na to:
- Nic... Masz tyle sera pod napletem ze muszę bułką zagryzać!!

389. Kaznodzieja wygłasza niedzielne kazanie na temat przebaczenia. Po płomiennej przemowie pyta zgromadzonych:
- Ilu z was bracia przebaczy swoim wrogom?!
Mniej więcej połowa wiernych podnosi ręce do góry. Niezadowolony kaznodzieja kontynuuje kazanie. Mija 20 minut i znowu pyta:
- Ilu z was bracia przebaczy swoim wrogom?!
Tym razem zgłasza się jakieś 80% osób. Kaznodzieja zawiedziony wraca do kazania. 30 minut minęło. W końcu przerywa i pyta:
- Ilu z was bracia przebaczy swoim wrogom?!
Ponieważ wszyscy już myślą o obiedzie wszyscy podnoszą ręce do góry. Wszyscy, oprócz staruszki z drugiego rzędu. Kaznodzieja pyta ją:
- Dlaczego nie chce pani przebaczyć wrogom?
- Nie mam żadnych.
- Jakie to niezwykłe ile pani ma lat?
- 93.
- Niech pani wyjdzie na środek i powie wszystkim jak to możliwe żeby w takim sędziwym wieku nie mieć żadnych wrogów?
Staruszka wychodzi na środek i mówi:
- Przeżyłam wszystkich skurwysynów!!

390. Wraca dresiarz z Paryża i opowiada swojej żonie, co tam widział:
- Wiesz, Zocha, idę, patrzę, a tu taki wielki plac! Patrzę na lewo... ochujeć można. Patrzę przed siebie... o żesz kurwa mać. Patrzę na prawo... o ja cię pierdole...
Zocha zaczyna płakać..
Dres pyta:
- Zocha, co ci się stało?
Ta odpowiada:
- O Boże, jak tam musi być pięknie!!

391. Jestem albańskim wirusem komputerowym, ale z uwagi na słabe zaawansowanie informatyczne mego kraju nie mogę nic ci zrobić. Proszę skasuj sobie jakiś plik i prześlij mnie dalej.

392. Przyjeżdża Św. Mikołaj do Etiopii i zwraca się do grupki dzieci:
- No jak tam dzieci grzeczne były?
Ale odpowiada mu cisza. No więc Mikołaj pyta misjonarkę:
- Dlaczego dzieci nic nie mówią?
- Bo nic nie jedzą. - odpowiada misjonarka.
A Mikołaj na to:
- Dzieci nie chcą jeść, to nie będzie prezentów!!

393. Dzień kobiet, a tu jeden z podwładnych przynosi swojemu kierownikowi (mężczyźnie) kwiaty.
Na to kierownik zdumiony:
- Co pan, przecież to dzień kobiet.
- No wiem, ale pomyślałem, że przyniosę, bo z pana taka kurwa!!

394. Przychodzi Murzyn do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, zawsze chciałem być rośliną.
Lekarz długo się nie zastanawiając chwycił za toporek i odrąbał Murzynowi fiuta mówiąc:
- Teraz jesteś czarny bez!!

395. Rzecz dzieje się na Atlantyku. Płynie piękny transatlantyk. Na statku bankiet. Pasażerowie pięknie ubrani. Panowie w smokingach i frakach, panie w pięknych kreacjach. Orkiestra gra. Wchodzi kapitan:
- Mam dla państwa dwie wiadomości. Złą i dobrą. Którą chcecie usłyszeć pierwszą?
Pasażerowie odpowiadają chórem:
- Dobrą, dobrą...
Kapitan:
- Szanowni Państwo, zdobyliśmy jedenaście Oskarów!!

396. TRWAM - Tadeusz Rydzyk Wielbiciel Analnej Miłości.

397. Rozmawia dwóch adminów:
- Wiesz, wczoraj mój kumpel uszkodził w ciągu 5 min serwer.
- Co ty powiesz?! Jest hackerem?!
- Nie, debilem!!

398. Pijak wraca do domu o trzeciej nad ranem...
- Gdzie byłeś? - pyta żona.
- Na... czynie.
- Na jakim czynie?
- Naczynie, będę rzygał!!

399. Już niedługo tak będziemy zamawiać pizzę:
[operator]: Dziękujemy, że wybrał pan naszą pizzerię.
[klient]: Dzień dobry. Chciałbym złożyć zamówienie.
[o]: Czy mogę najpierw prosić pański numer pesel?
[k]: Mój pesel, tak... już... chwileczkę... to jest 21052031412.
[o]: Dziękuję, panie Nowak. Widzę, że mieszka pan przy ulicy Żytniej 14, a pański numer telefonu to 56320302. Numer telefonu w pańskim biurze to 54356326 a numer pańskiej komórki to 88234924. Z którego numeru pan dzwoni?
[k]: Co? Dzwonię z domu. Skąd pan ma te wszystkie informacje?
[o]: Jesteśmy podłączeni do systemu, proszę pana.
[k]: (wzdychając) A... tak... Chciałbym zamówić dwa razy waszą Pizzę Samo Mięcho.
[o]: To chyba nie jest dobry pomysł, proszę pana.
[k]: Co pan ma na myśli?
[o]: Proszę pana, w pańskiej kartotece medycznej pisze, że ma pan za wysokie ciśnienie i ekstremalnie wysoki poziom cholesterolu. Twój Narodowy Opiekun Zdrowia nie zezwoli na takie niezdrowe zamówienie.
[k]: Cholera. To co pan proponuje?
[o]: Może pan spróbować naszej niskotłuszczowej Pizzy Sojowej. Z pewnością panu zasmakuje.
[k]: Czemu pan sądzi, że mi to zasmakuje?
[o]: Wypożyczał pan w zeszłym tygodniu "Sojowe przepisy kulinarne" z biblioteki, dlatego właśnie to panu zasugerowałem.
[k]: Ok, ok. Proszę więc dwie rodzinne. Zaraz podam panu numer karty kredytowej.
[o]: Obawiam się, że będzie pan musiał zapłacić gotówką, bo przekroczył pan limit na koncie karty kredytowej.
[k]: No to skoczę do banku tu obok i przyniosę gotówkę zanim wasz kierowca dostarczy pizzę.
[o]: Pańskie konto czekowe, również jest już wyczerpane.
[k]: Nieważne. Po prostu przyślijcie pizzę, mam już gotówkę gotową. Jak długo to zajmie?
[o]: Obawiam się, że około 45 minut, gdyż mamy teraz dużo zamówień. Chyba, że jeśli chce pan jechać po gotówkę, to po drodze sam pan podjedzie po zamówienie. Jednakże wożenie pizzy motocyklem może być ryzykowne.
[k]: Skąd u diabła pan wie, że jeżdżę na motorze?!
[o]: Pisze tutaj, że oczekuje się na pana pierwszą wpłatę na samochód. Ale motocykl ma pan już spłacony.
[k]: ********** ******** *******
[o]: Radzę uważać co pan mówi. Ma pan już przecież kolegium za obrażenie policjanta w lipcu 2006 roku.
[k]: (zamilkł)
[o]: Czy chce pan coś jeszcze?
[k]: Tak, mam kupon na darmowe dwa litry coli.
[o]: Przykro mi, proszę pana, ale nasz regulamin zabrania podawania coli cukrzykom...

400. Po rewolucji kulturalnej w Chinach sztab generalny szykuje plan inwazji na ZSRR. Głównodowodzący przedstawia założenia strategiczne operacji:
- Od wschodu pójdzie 300 milionów żołnierzy, od zachodu ruszy 200 milionów, a środkiem pójdą czołgi. Na to wstaje głównodowodzący wojsk pancernych i pyta zdziwiony:
- Oba?!

401. Jeżeli puści się od tylu płytki z instalką Windows NT, to słychać satanistyczne treści. Ale to jeszcze nic, jeżeli puści się je od przodu, to one instalują Windows NT.

402. - Panie, zainstalowałem Windows...
- Tak?
- No i teraz mam problem...
- No, to już mi pan powiedział.

403. Dobry programista wiesza się razem ze swoim programem.

404. - Kto ty jesteś?
- Polak Małysz.

405. - Dlaczego Małysz ma kolczyk w uchu?
- Żeby zrównoważyć zegarek!!

406. Dobrze: Twój syn dużo czasu spędza w swoim pokoju.
Źle: W jego pokoju znalazłeś filmy porno.
Bardzo źle: W niektórych filmach grasz główną rolę.

407. - Kiedy miały miejsce pierwsze wolne wybory?
- Gdy Bóg zrobił Ewę z żebra Adama i powiedział mu: wybierz żonę.

408. Zomowiec łapie młodego człowieka i mocno trzymając pyta:
- Student?
- Nie, chuligan.
- A to bardzo pana przepraszam...

409. Agencja TASS donosi:
- Wczoraj na Morzu Barentsa zatonął w wyniku zderzenia z górą lodową amerykański okręt podwodny. Załoga góry lodowej została odznaczona orderami i medalami.

410. Szczyt marzeń Polaków lat 70-tych: wdowa po Jaroszewiczu mówi do żony konającego Jabłońskiego, że
Gierek zginął, jadąc na pogrzeb Breżniewa...

411. Najprostszym typem telewizora kolorowego jest telewizor czarno-bialy w czerwonej obudowie.

412. Lekarz do pacjenta:
- Bardzo mi przykro, jest pan nosicielem wirusa HIV.
Facet totalnie załamany mówi:
- Co za czasy, własnemu dziecku nie można zaufać.

413. Obóz koncentracyjny, żydzi idą do komory gazowej, dziecko niesie na rączkach małego kotka. Podchodzi do niego z uśmiechem Niemiec:
- A ti ti, ty malutki morderco!!

414. Jezus zapragnął zobaczyć jak to jest teraz na świecie i zszedł na Ziemię. Wylądował na pustyni, gdzie ujrzał starego człowieka, klęczącego na piasku i wznoszącego ręce do góry. Jezus zapytał:
- Co mogę zrobić dla ciebie?
Stary człowiek mówi:
- Szukam syna.
Jezus:
- Opisz go, to ci pomogę.
Stary opisuje:
- Mój syn ma na dłoniach i stopach ślady po gwoździach...
Jezus wykrzykuje:
- OJCZE!!
Stary na to:
- PINOKIO?!

415. Ostatnia wieczerza. Wchodzi skupiony Jezus, patrzy a tu impreza na całego, drogie wino i jedzenie.
- Zaraz, zaraz miało być skromnie, poważnie, skąd wzięliście na to pieniądze?
- Nie wiem, podobno Judasz coś sprzedał.

416. Wynaleziono maszynę przenosząca podczas porodu część bólu z matki na ojca. Jedna para postanowiła ją wykorzystać. Kobieta rodzi i krzyczy. Lekarz przekręcił pokrętłem i przeniósł 10% bólu na ojca. Patrzy: kobiecie ulżyło, ale ojciec dalej się uśmiecha. No to dał 40% bólu na ojca. Kobieta już prawie rozluźniona, a ojciec dalej się uśmiecha. Zdziwiony lekarz dał 100% bólu na ojca. Kobieta zaczęła się uśmiechać, rozluźniła się, a ojciec... dalej uśmiechnięty i
zadowolony. Poród dalej przebiegł gładko. Po porodzie małżeństwo wraca do domu szczęśliwe, patrzą, a pod klatką leży martwy listonosz.

417. Przychodzi rycerz do giermka i ma całą twarz zakrwawioną. Giermek pyta:
- Panie to od miecza?
- Nie, od pochwy...

418. Przychodzi facet do okulisty, bada się, po badaniu okulista mówi do niego:
- No i wie pan, uważam, że koniecznie powinien pan trochę ograniczyć walenie konia.
- A co, wzrok się od tego psuje?
- Nie, wkurwia pan ludzi w poczekalni!!

419. Elegancko ubrana kobieta weszła do salonu Mercedesa i od razu jej uwagę przyciągnął piękny, czarny, błyszczący, sportowy model. Podeszła do niego, otworzyła drzwi i nachyliła się nad fotelem obitym czarna miękką skóra. Kiedy go dotknęła, nagle niespodziewanie wymknął jej się głośny pierd. Wyraźnie zawstydzona szybko się
wyprostowała i obróciła się, żeby sprawdzić czy ktoś tego nie usłyszał. I okazało się, że cały czas tuż za jej plecami stał sprzedawca.
- W czym mogę pani pomóc? - zapytał.
Kobieta szybko rzuciła pytanie:
- Ile kosztuje ten samochód?
- Jeśli spierdziała się pani tylko dotykając go, to po usłyszeniu ceny z pewnością się pani zesra.

420. Wraca zmęczony grabarz do domu, ledwie żywy, pada z nóg. Żona pyta:
- Co ci Stefciu, ile miałeś pogrzebów dzisiaj?!
- Jeden, ale chowaliśmy naczelnika urzędu skarbowego.
- No i co z tego?!
- No niby nic, ale jak go tylko zakopaliśmy, to zerwały się takie brawa, że musieliśmy bisować potem 7 razy.

421. Późny wieczór. Żona otwiera drzwi do domu. Znudzony mąż przed telewizorem pyta:
- Gdzie byłaś?!
- Na cmentarzu. Tam przynajmniej mnie strach przeleciał, bo w domu nie ma kto.

422. Klient w sklepie nagabuje sprzedawcę żeby ten sprzedał mu pół główki sałaty. Na nic zdają się tłumaczenia sprzedawcy, że sałatę sprzedaje się w całości. Wreszcie sprzedawca mówi, że pójdzie zapytać kierownika. Wychodzi na zaplecze:
- Panie kierowniku jakiś palant chce kupić pół główki sałaty.
W tym momencie zauważa, że upierdliwy klient stoi tuż za nim i wszystko słyszał. Dodaje więc:
- Ale, na całe szczęście ten pan (tu wskazuje na klienta) zgodził się kupić drugą połowę.
Po wyjściu klienta kierownik mówi:
- Gdyby nie Pana refleks mógłby mieć Pan poważne kłopoty. Potrzebujemy takich ludzi. Skąd Pan pochodzi?
- Z Nowego Targu, ale wyprowadziłem się stamtąd, bo tam mieszkają same kurwy i hokeiści.
- Moja żona jest z Nowego Targu. - mówi bardzo wolno kierownik.
- Taaak? A w jakiej drużynie grała?

423. W barze toczy się rozmowa o brzydkich połowicach. Pewien mężczyzna podnosi głowę znad kufla i mówi:
- Moja żona jest tak brzydka, że jak ostatnio postawiłem ją w sadzie zamiast stracha na wróble, to ptaki oddały zeszłoroczne czereśnie...
- A moja ma wymiary 90/60/80... - mówi inny.
- Super!! - klaszczą panowie. - To prawie idealne!!
- Taaa... - wzdycha facet. - Ale druga noga jest taka sama...

424. Maż zwraca się do żony:
- Zrób mi herbatę.
Żona na to:
- A magiczne słowo?
Na co odpowiada mąż:
- HOKUS POKUS STARA KURWO.

425. Producent broni umarł i trafił przed oblicze Boga. Bóg się pyta:
- Czy robiłeś coś złego za życia?
- Broń Boże!!

426. Bawił się Jasio klockami, aż przyszłą mama i mu wodę spuściła.

427. Stoją trzy kurwy, podchodzi do nich facet i pyta:
- Za ile zrobicie mi loda?
Pierwsza mówi:
- Za 15 zł.
Druga:
- Za 10 zł.
A trzecia:
- Ja ci zrobię za darmo.
Facet poszedł z nią za róg, obciągnęła mu i wraca z powrotem. Koleżanki jej pytają:
- Czemu obciągnęłaś mu za darmo?
- No bo od rana nic ciepłego w ustach nie miałam.

428. - Co trzeba zrobić, żeby kobieta po stosunku darła się jeszcze pół godziny?
- Wytrzeć chuja o firankę.

429. Siedzą dwie głuche sowy na gałęzi. Jedna mówi do drugiej:
- Chuj ci w dupę.
A na to druga:
- A tobie w dupę!!

430. - Czemu murzyni śmierdzą?
- Żeby niewidomi też mogli ich nienawidzić.

431. Jaś dostał od ojca kolejkę pod choinkę. Bawi się nią... Na każdej stacji mówi:
- Wsiadać kurwy i wysiadać!!
Ojciec usłyszał i mówi:
- Jeszcze raz tak powiesz to pójdziesz do kąta na 2 godziny.
Jasio bawi się dalej. Na stacji mówi znowu:
- Wsiadać kurwy i wysiadać!!
Na to ojciec:
- Jasiu, do kąta!!
Jaś postał 2 godzinki w kącie i bawi się dalej. Zatrzymuje kolejkę na stacji i mówi:
- Wsiadać kurwy i wysiadać, bo przez tego chuja mamy 2 godziny opóźnienia!!

432. Party. Spotkały się trzy pary.
- Może zrobimy mała orgię? - pada propozycja.
Wszyscy się zgodzili i zgasili światło. Słychać stękanie, sapanie, mlaskanie... Nagle słychać oburzony głos jednego
gościa:
- Ej kurwa ale ustalmy do chuja jakiś harmonogram, bo ja już trzeci raz z rzędu loda robię!!

433. Siedzą dwie małpy na palmie i jedna je banana. Druga pyta się:
- Co robisz?
- Jem banana.
- A dlaczego on taki brązowy?
- A bo jem go już drugi raz!!

434. - Jaki mięsień najbardziej pracuje podczas stosunku płciowego?
- Mięsień odbytu - żeby nie zesrać się ze szczęścia.

435. 80-letnie małżeństwo.
Dziadek: Może się pokochamy?
Babka: W porządku, ale tylko z prezerwatywą.
Dziadek: A po co Ci prezerwatywa, przecież w ciążę nie zajdziesz...
Babka: Owszem, ale mogę zarazić się salmonellą od starych jaj.

436. - Czym się różni blondynka od komara?
- Jak komar ssie to nie trzeba go po główce głaskać!!

437. - Dlaczego w bytomskim parku nie ma łabędzi?
- Bo Rumuni szybciej do chleba dopływają.

438. - Jak wygląda cipka przed stosunkiem?
- Jak różowy kwiatuszek.
- A po stosunku?
- A widziałeś kiedyś buldoga wpierdalającego bitą śmietanę?

439. - Co się dzieje gdy Rusek przestaje płacić za śmieci?
- Przestają mu je dostarczać.

440. - Kiedy można zdjąć majtki przez głowę?
- Jak już przegniją w kroku.

441. Kobieta może mieć trzy rodzaje orgazmu: sutkowy, łechtaczkowy i pochwowy. A facet? Tylko jeden...
i do tego chujowy.

442. Kąpie się córeczka z tatą w wannie. Patrzy w dół i pyta:
- Tato, a kiedy ja będę miała między nogami coś takiego samego jak ty masz?
Ojciec na to:
- Jeśli nic nie powiesz mamusi to nawet za chwilkę.

443. Było dwóch pedałów i jeden bardzo lubił Brigite Bardot i sobie wytatuował na każdym z pośladków literę B. Pewnego razu się kochali i ten wytatuowany był śmigany. Po stosunku ten co jebał pyta się zszokowany:
- Powiedz mi, kto to właściwie jest BOB?

444. Jasiu do mamy:
- Mamo, mamo u mnie w klasie jest pedał!!
- Jasiu nie mów tak.
- Mamo, mamo ja wiem ze u mnie w klasie jest pedał!!
- Jasiu nie wolno tak bezpodstawnie mówić.
- Mamo, mamo ale ja to wiem!!
- A skąd?
- Bo jak mu robiłem loda to miał gówno pod napletem!!

445. Żona robiła rolnikowi zajebiste kanapki. Wychodzi chłop na pole, kosi trawę, wraca po kanapki, a tu ich nie ma.
- No nic, może zwiało, czy coś. - pomyślał.
Dzień później sytuacja się powtarza - znów nie ma kanapek. Trzeciego dnia postanowił sprawdzić - położył kanapki na pieńku i schował się w krzakach. Patrzy, a tu zlatuje orzeł, łapie kanapki w szpony i odlatuje. Rolnik biegnie za nim i
widzi, że ptaszysko zleciało gdzieś na polanę - podczołguje się tam, patrzy, a orzeł otwiera kanapkę ze sreberka, wyrzuca ser, wyrzuca szynkę, wyrzuca pomidorki, bierze same kromki chleba, zaczyna smarować się masłem po klacie i mówi:
- O kurwa, ale jestem pojebany!!

446. Spotyka się dwóch pedałów:
- No cześć, jak leci?
- Stary, spoko, nawet nie mam czasu bąka puścić.

447. Pewien gościu zaleca się do panienki:
- Ma pani bardzo ładne oczy.
Panienka z uśmiechem:
- To po mamie.
- No nie pierdol i pasowały??

448. Spotyka się dwóch żołnierzy po wojnie i jeden mówi:
- Słuchaj jakie ja tam straszne rzeczy widziałem. Jakichś ludzi bez rąk, dzieci bez matek, jakieś części ludzkie jedzone przez zwierzęta...
A drugi na to:
- Stary to jeszcze nic. Ja widziałem dziewczynkę bez rączek i bez nóżek i płakałem jak ja rżnąłem.

449. Leży sobie kurwa na łóżku i zdrapuje strupy z pizdy. Przychodzi klient i ją bzyka, na koniec płaci i daje kurwie 150 złoty. Ona mu mówi, że to kosztuje tylko stówę, a na to facet, że 50 to za te chipsy spod poduszki.

450. - Mayday... Halo, wieża? Tu lot 453. Jesteśmy nad Atlantykiem, mamy awarię obu silników!!
- Lot 453, tu wieża. Zrozumiałem, skreślam was.

451. Przychodzi Jasio do dziadka i się pyta:
- Co ty takiego robisz, że masz wokół siebie tyle kobiet? Masz 90 lat jesteś stary i brzydki, a codziennie widzę cię z inną kobietą!!
Dziadek tylko westchnął, po czym oblizał brwi...

452. Hans stoi nad przepaścią, koło niego kolejka Żydów. Hans mówi do pierwszego w kolejce:
- Ty! Lewa noga w bok, prawa ręka do przodu... Skaczesz.
Żyd skoczył... Hans mówi do następnego:
- Teraz Ty! Obie ręce do góry, prawa noga do przodu... Skaczesz.
I tak po kolei każdego w różnych konfiguracjach zmuszał do skakania w przepaść... Za moment przybiega Dietrich i krzyczy:
- Hans, chodź szybko. Telefon do Ciebie.
Hans na to:
- Teraz nie mogę... Gram w tetris!!

453. Dziadek sika za stodołą i zauważył go mały Jasiu i pyta się:
- Dziadku, a co to było, co ci z rozporka wystawało?
Dziadek nie chcąc używać brzydkich słów odpowiada wymijająco:
- No to był no... ten... no ślimaczek...
A Jasio:
- Tak też, kurwa, myślałem, bo to do chuja nie było podobne.

454. - Jak się mówi na czarnucha który skończył Harward?
- Czarnuch...

455. - Dlaczego Cygańska dziwka wywraca podpaskę na drugą stronę?
- Żeby się robaki mogły wyrzygać!!

456. - Dlaczego w Watykanie nie grają w bilarda?
- Bo papa mobile.

457. - Dlaczego Żydzi mieli pozdzierane zęby w czasie wojny?
- Bo im Niemcy chleb na ścianie wyświetlali...

458. Wypłynął statek z nową załogą i po tygodniu wszyscy rzygają przez burtę. Jeden z porzyganych pyta kapitana:
- Co mam jeść, żeby tak nie rzygać?
Kapitan na to:
- Kisiel z chlebem.
- Pomoże?
- Nie, ale w obie strony smakuje tak samo...

459. Spotkali się trzej kowboje. Zasiedli razem przy ognisku i rozpoczęli licytację, który z nich jest najtwardszy. Kowboj z Australii powiedział:
- Walczyłem kiedyś z dwumetrowym krokodylem i pokonałem go gołymi rękami!!
Kowboj z Brazylii powiedział:
- Zabiłem ważącego pół tony byka uderzeniem pięści!!
Kowboj z Teksasu nic nie powiedział. Uśmiechał się tylko, rozgrzebując żar z ogniska swoim kutasem...

460. Fryzjer ścina włosy klientowi. Nagle ucina mu ucho. Klient wrzeszczy:
- Ty debilu! Uciąłeś mi ucho!!
- Nie szkodzi, zaraz wyrównam...

461. Był sobie człowiek, który bardzo lubił majonez. Pewnego razu wchodzi do łazienki, patrzy, a tam cała wanna majonezu. No to zaczął go jeść garściami, cały się upaprał, dochodzi do dna... patrzy, a tam trędowaty sobie pryszcze wyciska...

462. Przychodzi facet do burdelu i mówi, że chce poruchać tak, jak w życiu jeszcze nie ruchał!! Burdelmama mówi:
- Idź sobie stary na strych...
On wchodzi, a tam stara babcia się buja w fotelu, więc on na to:
- Co to jest? Chciałem sobie poruchać jak nigdy dotąd, a oni mi tu starą babkę dają!!
Babka na to:
- A waliłeś kiedyś synu w oczodoły?

463. Przychodzi Jasiu do dziadka i się pyta:
- Dziadek, jak to jest praktycznie a jak teoretycznie?
Dziadek mówi:
- Spytaj się babci czy dałaby dupy murzynowi za milion dolarów?
Jasiu poszedł się spytać, przychodzi po chwili i mówi, że by dala.
- To Jasiu spytaj się siostry czy by dała. - kontynuuje dziadek.
Poszedł się spytać. Przychodzi po chwili i mówi, że też by dała.
- To idź się spytaj brata...
Poszedł się spytać. Przychodzi mówi, że by dał.
- No widzisz... - mówi dziadek. - ...teoretycznie mamy 3 miliony dolarów, a praktycznie dwie kurwy i pedała na chacie!!

464. Rozmawia dwóch braci:
- Słuchaj, nasza siostra chyba ma ciotę.
- Wiem, z rana stary miał słodkiego fiuta...

465. Wchodzi blondynka do warzywniaka i pyta sprzedawcę:
- Przepraszam, a co to jest, to takie zielone, włochate?
Sprzedawca nieco zdziwiony odpowiada:
- Nooo, to są zwykle kiwi.
Blondynka:
- To niech mi da Pan 1 kilogram, tylko niech Pan zapakuje każde osobno.
Sprzedawca nieco się zdziwił, ale pakuje każde oddzielnie. W końcu klient nasz pan. Blondynka:
- A przepraszam, co to jest tam z tyłu, to fioletowe?
Sprzedawca ponownie zdziwiony:
- Przecież to są węgierki.
- Aaaa, to proszę kilogram, tylko niech pan też każdą zapakuje oddzielnie.
W tym momencie blondynka pyta:
- A przepraszam, co to jest takie szare?
A sprzedawca:
- Mak, kurwa, ale nie na sprzedaż!!

466. Siedzą dwie prostytutki na molo i nagle jednej zachciało się lać. Przycupnęła na krawędzi molo i leje. Nagle wybuchła śmiechem. Druga się pyta:
- Co się stało?
- A bo zaczęłam lać i nasikałam komuś do kajaka.
A ta druga popatrzyła i mówi:
- To nie kajak, tylko ci się cipsko w wodzie odbija...

467. Idą dwie dziewczyny przez południowe stany i jest straszny upał. Jedna mówi do drugiej:
- Wiesz, może zdejmiemy majtki, będzie trochę chłodniej.
- Ale chyba to niewiele da.
- Może jednak...
I tak sprzeczają się przez dziesięć kilometrów. Nagle widzą, że przy drodze siedzi Murzynka, je melona i jest bez majtek. Podchodzą więc do niej i jedna pyta:
- Sorry, widzimy, że siedzisz bez majtek. Powiedz czy to sprawia, że jest ci chłodniej, czy może tak sobie siedzisz?
- Ja nie wiem, czy jest chłodniej, czy nie; w każdym bądź razie muchy nie zlatują się do melona...

468. Jebią się dwa pedały. Pierwszy mówi:
- Hmmm... masz owsiki jak ogórki.
- Takie duże? - pyta drugi.
- Nie... takie kwaśne...

469. Dyskoteka. Panienka robi z dresem wkrętkę na parkiecie. Poszli w ślimaka. Nagle panienka przerywa i zaczyna cmokać i cyckać coś w ustach, tak jakby coś jej wlazło między zęby: tfu, tfu. Drechu z lekka zdziwiony, ale za chwilkę znowu ślinka i sytuacja się powtarza. Z deczka podirytowany, ale "nerwy na wodzy" odprowadza ją do domu zgarniając po drodze trzy bezpańskie radia. Jak to bywa pod domkiem: buzi buzi. A ona znowu to samo: pomielila jęzorem po zębach i tfu tfu, aż jej treska podskakuje. Koleś nie wytrzymał i pyta o co chodzi?
- A wiesz ja dzisiaj robiłam laskę Michałowi, a on jechał w kakao Justynę, no a ona wczoraj jadła makowiec...

470. Do działu rekrutacji w filharmonii zgłasza się facet.
- Umie pan grać na jakimś instrumencie? - pyta kadrowa.
- Nie.
- To co mi pan głowę zawraca?
- Umiem wypierdzieć z nut każdą melodię.
- Jak to?
- Proszę o jakieś nuty.
Kadrowa podaje mu parę arkuszy nut. Facet przegląda je w skupieniu i po chwili wypierduje melodyjkę. Kadrowa nie wie co zrobić więc prosi gościa, by porozmawiał z dyrektorem. Rozmowa z dyrektorem ma podobny charakter jak z kadrową. W końcu dyrektor pyta:
- A piątą symfonię Beethovena wypierdzi pan?
- Mogę zobaczyć nuty?
- Proszę.
Facet studiuje nuty. W końcu mówi:
- Nie, niestety tego kawałka nie mogę zagrać.
- Dlaczego?
- Bo tu (pokazuje palcem grupę nut), tu i tu mogę się zesrać!!

471. Stirlitz ukradkiem karmił niemieckie dzieci. Od ukradka dzieci puchły i umierały.

472. Stirlitz spacerował po dachu kancelarii Rzeszy. Nagle poślizgnął się, upadł i tylko cudem zahaczył o wystający gzyms, unikając upadku z dużej wysokości. Następnego dnia cud posiniał i obrzękł.

473. Stirlitz wolnym krokiem zbliżył się do lokalu kontaktowego. Zapukał umówione 127 razy. Nikt nie otworzył. Po namyśle wyszedł na ulicę i spojrzał w okno. Tak, nie mylił się. Na parapecie stały 63 żelazka - znak wpadki.

474. Znaki zodiaku.
Baran - Mars (20.III - 18.IV)
Urodzeni pod tym znakiem są z natury rzeczy ociężali umysłowo i z trudem uczą się najprostszych czynności. Tylko długotrwałym biciem Barana można skłonić do przyswojenia minimum wiedzy (tabliczka mnożenia, wyjątki na "rz"). Ludzie spod tego znaku z powodu swojej tępoty w pracy dezorganizują wszystko, dzięki czemu awansują szybko na wysokie stanowiska. W kontaktach towarzyskich Barany są z reguły niezmiernie uciążliwe i z powodu najmniejszego pretekstu, a nierzadko i bez, wywołują karczemne burdy i bijatyki. Na szczęście żyją krótko.
Byk - Wenus (19.IV - 19.V)
Wdzięk powiatowego Casanovy i skłonności homoseksualne. Niczym nie zmącone przekonanie, ze jest pępkiem świata. Lubi mizdrzyć się zarówno przed lustrem jak i w pracy. Najbliższą rodzinę terroryzuje od urodzenia do późnej starości. Nigdy niczego nie czyta, choć o wszystkim ma z góry wyrobione zdanie. Poci się.
Bliźnięta - Merkury (20.V - 20.VI)
Ludzie spod tego znaku w ogóle nie osiągają dojrzałości zarówno intelektualnej, jak i uczuciowej. Jedyne co naprawdę potrafią, to raz w tygodniu wypełnić kupon Totolotka. Niezdarnie to ukrywają, ale największą przyjemność sprawia im dłubanie w nosie. Zapraszając takiego do domu należy pamiętać, ze kradnie i koniecznie przed wyjściem zrewidować.
Rak - Księżyc (21.VI - 21.VII)
Szkoda słów. Nie pomoże nawet oddział zamknięty. Urodzeni pod znakiem Raka oszukują na każdym kroku, zdradzają, uwielbiają podłożyć świnię. Rakom nie można wierzyć nigdy i w niczym. Jeśli np. Rak mówi, że ceni sobie twoją przyjaźń, to można być pewnym, że przed godziną napisał do szefa donos. Raki stale komuś czegoś zazdroszczą, a po dwudziestym piątym roku życia łysieją, garbią się i tracą zęby. Słusznie zresztą.
Lew - Słońce (22.VII - 21.VIII)
Urodzeni pod znakiem Lwa od najmłodszych lat maja skłonności do narkomanii, pijaństwa i najbardziej brutalnej rozpusty. Nie lubią się uczyć, z trudem kończą szkoły, nawet specjalne, uwielbiają krzywoprzysięstwo i bardzo chętnie zeznają przed sądem. Zdemaskowani wywołują awantury i dantejskie sceny. W życiu rodzinnym Lwy na szczęście nie uczestniczą.
Panna - (22.VIII - 21.IX)
Bardziej osobiste wiązanie się z ludźmi urodzonymi pod tym znakiem to rzecz beznadziejna, bo Panna - zarówno rodzaju męskiego, jak i żeńskiego - jako partner erotyczny wykazuje wdzięk słonia i pomysłowość królika. Dzieci ze związku Panny z jakimkolwiek innym znakiem kończą na ogół w klinikach dla nerwicowców. Umysłowo Panna pozostaje zawsze stuprocentową dziewicą.
Waga - Wenus (22.IX - 22.X)
Trzeba mieć prawdziwego pecha, żeby urodzić się pod znakiem Wagi. Ta przesadza właściwie o wszystkim. Wagi mają krótką pamięć i wzrok, dwie lewe ręce, tępy słuch i dowcip, ambicje zawodowe i poczucie humoru w zaniku. Nie mają natomiast szczęścia do pieniędzy, powodzenia w miłości, rozumu i zdrowia. Ze względu na to, że mają to, czego nie mają, Wagi są idealnymi współmałżonkami.
Skorpion - Mars (23.X - 21.XI)
Ma manie prześladowczą. Nic nie jest w stanie zmienić jego przekonania, że licznym, stałym niepowodzeniom Skorpiona winien jest zawsze ktoś inny, a nie on sam. Ze strachu atakuje pierwszy i od tyłu. Z przyjemnością dręczy zwierzęta i marzy o posadzie dozorcy w ZOO.
Strzelec - Jowisz (22.XI - 20.XII)
Osobnik spod tego znaku wykazuje dużo energii i pomysłowości - urodzony działacz społeczny. Oczywiście za co się nie weźmie, to spieprzy. W dzieciństwie zabiera młodszym dzieciom cukierki. Ma skłonności do samogwałtu i podgląda w toalecie. Na starość pisuje wspomnienia od początku do końca zmyślone.
Koziorożec - Saturn (21.XII - 19.I)
Każde zdrowe i dbające o swój rozwój społeczeństwo powinno natychmiast izolować osoby spod znaku Koziorożca. Koziorożec, sam alkoholik i analfabeta, chętnie deprawuje młodzież, gwałci staruszki, póki nie popadnie w nieuchronną impotencję. Nadaje się wyłącznie do kopania rowów, a i to pod nadzorem. W życiu rodzinnym przeważnie bije.
Wodnik - Uran, Saturn (20.I - 18.II)
Ma szalony pociąg do gastronomii czwartej kategorii i nigdy nie oddaje pożyczonych pieniędzy. Mężczyźni spod tego znaku, wcześniej czy później, okazują się ekshibicjonistami, a kobiety nimfomankami. W zakładzie penitencjarnym czują się nieźle.
Ryby - Jowisz, Neptun (19.II - 19.III)
Bez przerwy powoduje ciągle nieporozumienia w pracy i w domu. Prochu na pewno nie wymyśli. Sprawdza się jako kontroler biletów autobusowych. Lubi pornografię. Broń Boże nie dopuszczać go do urządzeń bardziej skomplikowanych, niż tłuczek do kartofli, bo popsuje. Znak sprzyjający - żaden.

475. Znaczenie imion męskich.
A
Adam - nudny i ma małego pyrdka, suchar, nie myje uszu.
Adrian - ogląda kreskówki, a gdy nikt nie patrzy, biega w damskich ciuszkach.
Albert - uroczy i śmieszny, ale niestety pedał.
Aleksander - ładnie i mądrze mówi, łasy na łapówki.
Alfons - imię instytucja, niedomyty, ulizany krętacz.
Alfred - zawodowiec w dziedzinie masturbacji.
Alojzy - oślizgły typ, pewnie zoofil.
Ambroży - samotnik z brodą, miejscowe dziwadło.
Andrzej - wie, co w życiu najlepsze, jada wieprzmaki, chodzi jak gej.
Anatol - od urodzenia łysy i w pinglach, szuja.
Antoni - nudny i wali mu spod pachy, często bezrobotny.
Arkadiusz - pierdoła, myśli że go wszyscy lubią, a w rzeczywistości jest na odwrót.
Arnold - mięczak i ciota, nosi damską bieliznę.
Artur - miły, koleżeński, pomaga innym, totalny frajer.
B
Barnaba - dobre imię dla osła, uczynny, miły wieśniaczek.
Bartłomiej - myśli, że jest cwany, ale nieświadomie daje wszystkim dupy.
Bartosz - pustak jakich mało, ale dupy na niego lecą, śmiertelnie boi się robactwa.
Bazyli - totalny zakręt z zadupia, straszny nudziarz.
Benedykt - straszny lamus, zazwyczaj ksiądz.
Benjamin - żyd z koszernym fiutem, nigdy nie porucha.
Błażej - dziecinny i nudny, pracuje na trzy zmiany.
Bogdan - typowy polaczek, lubi się najebać i dać komuś w mordę.
Bogusław - twardy skurwiel, dupy się do niego kleją.
Bonifacy - dobre imię dla kota, straszny z niego ciułacz i sknerus.
Borys - wbrew pozorom, ląduje pod stołem po pierwszym piwie.
Bożydar - niesłychany sztywniak, wcześnie chodzi spać.
Bronisław - totalny lamus, zwykle mistrz gminy w oraniu pola.
Brunon - zacny człowiek, pierdoła w stosunku do dziewczyn.
C
Cezary - wkurwiający i dziecinny arogant, ma zjebane imię.
Cyprian - romantyczna dusza, pisze wiersze, do końca życia prawiczek.
Cyryl - okoliczna menda, wyrucha cię do cna, a ty nawet się nie zorientujesz.
Czesław - fajny kumpel, jak przyzwyczaisz się do jego chujowego imienia.
D
Damian - osiedlowy cwaniaczek, jeździ do dupy za miasto, niedokochany.
Daniel - uroczy gość, ale brzydal, sypia z facetami.
Dariusz - paser i krętacz, interesy z nim to przyjemność (tylko dla niego).
Dawid - osiedlowy kutafon, uwielbia kartofle i nigdy nie zamyka ryja.
Dionizy - mądry facio, ale za duży sztywniak.
Dominik - frajer, wpieprza czekoladę kilogramami i zapycha kibel.
E
Edmund - dobry z fizy, marszczy freda na klopie.
Edward - chciałby dużo poruchać, ale nie może, bo jest frajer.
Edwin - cicha woda, ma dużego pytona, ale laski go nie dostrzegają.
Emil - kumpel z zadupia, przyjeżdża do miasta poruchać miejscowe panienki.
Ernest - z pozoru spoko facet, ale debil jak dłużej pogadasz.
Erwin- straszny skurwiel, dla kasy sprzedałby własną matkę.
Eryk - regularnie targa dziada, dużo podróżuje.
Eugeniusz - wstydliwy na trzeźwo, po pijaku przerżnie nawet drzewo.
F
Fabian - przystojny, ale w gruncie rzeczy frajer.
Felicjan - straszny narcyz, z pozoru pedał, chociaż w rzeczywistości też gej.
Feliks - twardy skurczybyk, umie dać po gębie, zaliczył każdą babę w swojej wsi.
Ferdynand - zgrywa szlachcica, ale to zwykły wieśniak.
Filip - domowy cwaniaczek, ciągle tnie na komputerze, straszny leszcz.
Florian - sprzedaje warzywa na bazarze, syn kominiarza.
Franciszek - krępa ciapa, często w okularach, wygląda jak borsuk.
Fryderyk - tępak z siłowni, obżera się w macdonaldzie.
G
Gabriel - szaleniec, dużo gada, ale same głupoty, strasznie pobożny.
Godzisław - ma wielgachną pałę, ale nie potrafi zrobić z niej użytku.
Grzegorz - tęgi frajer, mieszka na wsi i wali mu z gara, postrach krów w oborze.
Gustaw - szlacheckie imię, wpieprza chleb ze smalcem.
H
Hieronim - tępy szpanerek, regularnie męczy bena.
Hilary - lubi dupy z małymi szparkami, chodzi w pinglach.
Hipolit - zboczeniec, lubi się obnażać przed dziećmi.
Henryk - cnotliwy i szlachetny, ma słabość do najtańszych jaboli, nieogolony.
Horacy - dobre imię dla konia, końskiego ma też fiuta.
Hubert - dużo gada, ale w gruncie rzeczy spoko kumpel, lubi polować.
I
Ignacy - rzadkie imię i zacne, ale to pedofil.
Igor - cwany skurwiel, wie jak robić ciemne interesy.
Ildefons - przystojny, czuły, romantyczny zoofil.
Ireneusz - tęgi burak, obżera się na kolację, śmiesznie biega, pedał.
Izydor - bezrobotny, ale nie umie pić, zwykle zbiera złom.
J
Jacek - wstydliwy i spokojny, rzadko myje nogi, lubi podglądać gołych chłopców.
Jakub - dobre imię dla chomika, twardy skurwiel, każdemu nakopie, mimo że żyd.
Jan - samotnik, lubi torturować zwierzaki (najczęściej pytona).
Janusz - wąsaty kutas, myśli że wszystko wie, jeździ polonezem.
Jarosław - spokojny gość, lubi poruchać starsze panie.
Jeremiasz - twardziel, żydowski charakter, żyłka do ciemnych interesów.
Jerzy - brzydal, brzydal, brzydal, do tego śmierdzi mu spod pachy.
Joachim - żydowskie imię, żydowski charakter, straszny sknera.
Joe - okropny, wstrętny i bezczelny typ, pije kawę bez cukru.
Jonasz - smakosz śledzi, rzadko się myje, śpi w skarpetach.
Józef - robotnik z fabryki, chleje jak słoń, jeździ komarkiem, ale to równy facio.
Julian - zniewieściały pantofel, mistrz w zmywaniu naczyń.
K
Kacper - myśli że jest seksowny, straszny pozer, leszcz na liścia.
Kajetan - dobry pływak, kocha wodę, popuszcza w majty.
Kamil - paker, dobry kierowca, idiotycznie się śmieje.
Karol - myśli, że jest cwany, ale to dupa na posyłki.
Kazimierz - lubi poruchać wiejskie laski, zjada pomidorówkę, pierdzi przy jedzeniu.
Klaudiusz - łysy pedał, myśli że jest spryciarz, a tak naprawdę straszny frajer.
Klemens - dobre imię dla kota, śmierdzący dziad i totalny frajer.
Kleofas - patrz alfons, do tego zamulacz.
Konrad - twardziel, ale ma małego kutasa, wali tylko od tyłu.
Kornel - cwaniaczek z nocnego, ma małego ptaka, ale rucha często.
Kryspin - rozpieszczona ciapa, mimo że ma kasę, laski go olewają.
Krystian - robi w supermarkecie, straszna złotówa, zamulacz.
Krzysztof - równy chłop, żłopie piwsko hektolitrami i kradnie w delikatesach.
Ksawery - słucha muzyki poważnej, lubi skórzane ciuszki, zboczeniec.
L
Lech - wąsaty buc, często wędkuje, lubi strzelić minetę.
Leon - pedał, zwykle łysy, ćpun i chuligan, nie podciera tyłka.
Leonard - wkurwiający palant, udaje że wszystko wie.
Leopold - nocuje po rowach, złota rączka, przyjmuje zapłatę w naturze.
Leszek - czuły i romantyczny, zwykle kierowca miejskiego autobusu, oszust.
Longin - cwaniak, wie jak kręcić wałki, intensywnie się poci.
Lucjan - panienka w męskim ciele, podnieca go balet.
Ludwik - dobry kumpel (do bicia), jeździ fiatem 125p.
Ł
Łukasz - geniusz w kilku dziedzinach, kiepski w szkole, nocuje pod delikatesami.
M
Maciej - menda społeczna, zgrywa cwaniaka, w rzeczywistości palant.
Maksymilian - wszystko maksymalne, tylko pyrdek minimalny.
Marek - cichy i grzeczny, ale jak się najebie , wszystko rozpierdala.
Marcin - przystojny i inteligentny, codziennie ostrzy pinokia.
Marian - robol fizyczny, ubiera się w lumpeksach, rzadko trzeźwy.
Mariusz - ma miłą mamę, codziennie bzyka... gumową lalę, straszny prostak.
Mateusz - wysportowany, inteligentny, przystojny, pedał.
Mauracy - uroczy, robotny wieśniak, żeni się z najbrzydszą babą we wsi.
Marceli - dziecinny frajer, zjada kozy, gejowo się ubiera.
Melchior - typowy włóczykij, zwykle z wielką brodą, lubi cebulę i straszy dzieci.
Michał - przystojny dusigrosz, do tego pierdoła, wpieprza chińskie zupki.
Mieczysław - wali po mordzie (zwykle dziewczyny), pada dopiero po 2 litrach wódy.
Mieszko - zacne, starodawne imię, częściej śpi po rowach niż w łóżku.
Mikołaj - wieczny myśliciel, zdycha jako prawiczek, wcale nie lubi dzieci.
Miron - dobry kumpel spod delikatesów, trochę tępy, zbiera butelki.
Mirosław - jeździ kraść do Niemiec, ciągle najebany, lubi owłosione panienki.
Miłosz - strasznie miły gość, ale nigdy nie ruchał i nigdy pewnie nie porucha.
N
Nikodem - sprytny naciągacz, ma małego pyrdka i fajną furkę.
Norbert - blokers, jara trawę przed śniadaniem, myje dupę raz w tygodniu.
O
Oktawian - rozpieszczona ciota, zadufany w sobie cieć.
Olaf - blondyn z krzywymi zębami, brzydal, jeździ rowerem.
Oskar - duża pyta, pusto w głowie, dobre imię dla kota.
Oswald - dobre imię dla sutenera, przemądrzały frajer.
Olgierd - miły, uczuciowy, chętnie wyruchałby ci siostrę.
P
Pankracy - nikt się tak nie nazywa, to się znalazło tu przez przypadek.
Patryk - Bardzo chciałby poruchać, ale panienki go olewają, bity w szkole.
Paweł - dobry kolega, dużo rucha, a potem opowiada kumplom, trochę ciapa.
Piotr - inteligentny, ale rzadko rucha bo onieśmiela panienki i trochę przynudza.
Przemysław - pyskaty skurwiel, nigdy się nie zamyka, zjada salceson na śniadanie.
R
Radosław - zimny skurwiel dla kumpli, dla dziewczyn pantofel.
Rafał - objada się białym serem, dużo zarabia i wszystko wydaje na dziwki.
Rainer - ma chatę w Berlinie, jeździ najnowszym merolem, zboczeniec.
Rajmund - szczerbaty frajer, sprzedaje w kiosku, jeździ daewoo.
Remigiusz - dobry z matmy, chętnie wyruchałby ci matkę, strasznie się poci.
Robert - cichy, sztywny, w łóżku podobnie, lubi wielkie cyce, szybki inaczej.
Roch - ma dzianych starych, kawał rozpieszczonego kutafona.
Roman - arogancki buc, beznadziejny w łóżku, a myśli że jest ogierem.
Rudolf - totalny frajerzyna, chodzi na tirówki piechotą.
Ryszard - równy chłop, lubi się zdrowo najebać, rucha sąsiadki.
S
Sebastian - ma małe jajca i żadnych kumpli, do tego śmierdzi czosnkiem.
Sergiusz - robi ciemne interesy, rucha się tylko na zwierzaka, maminsynek.
Seweryn - szuja i krętacz, wyruchałby ci psa, goli się pod pachami.
Sławomir - mięczak, pije na krzywy ryj, oszust i trochę skurwysyn.
Sławoj - chętnie by poruchał, ale nie ma czym, ksiądz lub katecheta.
Sobiesław - ma smykałkę do interesów, jeździ drogimi furami, rucha się po ciemku.
Stanisław - przystojny, inteligentny, dużo podróżuje, mało rucha.
Stefan - sprzedaje w warzywniaku, zamulony frajer z zadupia, gra w totolotka.
Sylwester - lubi szpanować, ale ma małego i rucha tylko raz w roku.
Szczepan - miłośnik pietruszki, frajer, chodzi w sandałach.
Szymon - śmierdzący kudłacz, ciągle wisi komuś kasę, trochę zamulający.
T
Tadeusz - łysawy, tęgi buc, myśli że jest najmądrzejszy, zapalony działkowicz.
Teodor - miewa myśli samobójcze, pewnie z powodu małego fiuta.
Teofil - oślizgły zboczeniec, nie myje kutasa, do tego łamaga.
Tobiasz - frajer, obżera się konserwami, pędzi bimber w piwnicy.
Tomasz - dużo imprezuje, zna dużo ludzi i wszystkim wisi kasę, zajebiście gra w nogę.
Tomisław - szmugluje alkohol przez czeską granicę, ma pedalską fryzurę.
Tycjan - przystojny, inteligentny, oszwabi cię tak, że nawet się nie połapiesz.
Tymoteusz - przystojny, milutki, trochę pedałowały, ale panienki się o niego biją.
Tytus - dobre imię dla psa, straszny pantoflarz, ale dupy go lubią.
W
Wacław - pyskaty cwaniak z dużym pytonem, mimo że brzydal laski na niego lecą.
Waldemar - zarozumiały i obrażalski, ciągle siedzi w kryminale.
Walerian - szarmancki wobec kobiet, preferuje wino w plastikowych kubeczkach.
Walter - górnik z górnego śląska, śmierdzi i cwaniakuje, że ma rodzinę w Niemczech.
Wiesław - ciapa jakich mało, krzyżówka żółwia z człowiekiem, mała pyta.
Wiktor - Rusek pełną gębą, wysoki, przystojny ale non stop najebany.
Wilhelm - myśli, że zdobędzie wszystkie dupy, ale i tak nigdy nie porucha.
Wincenty - konkretny twardziel, chociaż niepozorny, lepiej z nim nie zadzierać.
Wit - dzielny, waleczny, praworządny osobnik, ma słabość do panienek z wąsami.
Witold - straszna szuja, ale jak się najebie świetny kumpel, robi na budowie.
Władysław - lubi zaglądać do kielona, fajny gość, lubi grube baby z dużymi cycami.
Włodzimierz - cieć, komunista, obżera się mielonymi, jeździ Ładą.
Wojciech - typowy sołtys, próżny tępak, mały pyrdek i duży bęben.
Z
Zbigniew - potulny, miły, po prostu ideał, szkoda tylko, że pedał.
Zdzisław - cichy, z wąsem, mieszka na zadupiu, jeździ maluchem.
Zenobiusz - docent, niedomyty, arogancki brzydal, do tego mało zarabia.
Zenon - ma prawko na kombajn, lubi się najebać, na lato kisi ogórki.
Ziemowit - typowy rolnik, hoduje świniaki, chodzi w kaloszach.
Zygfryd - zboczeniec, wali gruchę w windzie, uwielbia golonkę.
Zygmunt - lubi browary, zapalony krzyżówkowicz, bzyka tylko klasycznie.

Znaczenie imion żeńskich.
A
Agata - to zimna suka, która daje dupy tylko bardzo bogatym skurwielom.
Agnieszka - to cicha woda, udaje cnotkę, a jest nimfomanką.
Aldona - to typowa Matka Polka, bzyka się 2 razy w życiu i ma z tego dwójkę dzieci.
Aleksandra - lubi ciągnąć druta i trzymać za jaja.
Alicja - cicha, grzeczna, kulturalna, ale jak się najebie, robi striptease na stole.
Alina - lubi chodzić do koleżanek na pierdy, wszystkim rąbie dupę, a najbardziej interesuje ją to, kto z kim śpi i kto kogo z kim zdradza.
Aneta - jest otwarta na świat i nowe wyzwania - nie ma takiego dużego członka, którego nie próbowałaby włożyć sobie do buzi, uwielbia odbijać chłopaków koleżankom.
Aniela - to potencjalna zakonnica.
Anita - wszystkich podpuszcza, a potem nikomu nie chce dać, no chyba, że po ślubie.
Anna - to ładna dupa, ale pasożyt, każdego faceta wycycka do ostatniego grosza.
Asia - jest przemądrzała i inteligentna, wie komu dać, a komu nie.
B
Barbara - to laska, z którą jest coś nie tak, czeka godzinami na swojego faceta, a gdy ten już przyjdzie, nie chce mu dać dupy, i jak z taką wytrzymać?
Beata - lubi pozycję na pieska, głośno krzyczy w czasie orgazmu.
Bernadeta - jest nudna i ma wąską cipkę, jest lesbijką.
Bogna - jest strasznie dziecinna, co do ręki, to do buzi.
Bogusława - rzadko się myje, a potem się dziwi, że faceci nie chcą jej zrobić minetki.
Bożena - jest strasznie pobożna, lubi leżeć krzyżem, a wtedy możesz z nią robić wszystko.
C
Celina - daje się obmacywać, lubi starszych facetów.
D
Dominika - to krótko mówiąc alkoholiczka.
Donata - to kobieta, której strasznie śmierdzi cipka.
Danuta - całe życie wszędzie szuka bolca, a na końcu zostaje starą panną.
Dorota - jest ładna i elegancka, bez prezerwatywy jej nie przelecisz.
E
Edyta - to nudziara i lodziara, dobra na raz, w dodatku tylko po pijanemu.
Eliza - jest perwersyjna i mało inteligentna, wyznaje zasadę: byle z kim, byle gdzie.
Elżbieta - całą kasę wydaje na ciuchy, ale majtek raczej nie nosi.
Emilia - lubi się masturbować i często goli sobie cipkę.
Ewa - wykorzystuje każdą okazję do uprawiania seksu, wierna to ona nie jest.
Ewelina - cicha myszka, ale wie co gdzie i jak.
G
Gosia - jest arogancka, patrzy z pogardą na wszystkich facetów mających chuja krótszego niż 20 centymetrów.
Grażyna - jest wysoka, ma małe cycki i duże kompleksy z tego powodu.
H
Halina - ciekawy jestem, kto cię dyma, jak mnie ni ma?
Hanna - jest słaba w łóżku i w kuchni, ale za to dobra, jeśli chodzi o wydawanie cudzej kasy.
Helena - jest cholernie wkurwiająca, ubiera się w lumpeksie.
Honorata - jest światową kobietą, dużo podróżuje i waliła się już na wszystkich kontynentach.
I
Ilona - szuka ciągle kandydata na męża, marzy o solidnym bolcu, ale nie daje dupy.
Irena - dobra z francuskiego, lubi szybkie numerki w samochodzie, uwaga: łapie na ciążę.
Iwona - jest malutka, wesoła, nie stroni od zabawy i uciech cielesnych.
Iza - złośliwa, obrażalska, nie wie, czego chce, a chce tylko kasy, głośno jęczy w czasie uprawiania seksu.
Izabela - złośliwa, obrażalska, nie wie, czego chce, a chce tylko kasy, głośno jęczy w czasie uprawiania seksu.
J
Jadwiga - znasz może przysłowie: komu wsadzi, jak nie Jadzi? nie martw się, Jadziunia, ktoś ci w końcu wsadzi...
Janina - ma staroświeckie imię i staroświeckie poglądy, bzyka się od święta i tylko po bożemu.
Joanna - jest przemądrzała i inteligentna, wie komu dać, a komu nie.
Jolanta - późno zaczyna życie seksualne, erotomanka-gawędziarka.
Julia - to romantyczna cipeczka, czeka na swego Romeo, by w końcu w strachu przed staropanieństwem wyjść za Zdzicha-pijaka.
Justyna - to straszna zdzira, leci na kasę, a gdy już gościa wycycka do cna, rzuca go dla bogatszego.
K
Kamila - chciałaby, żeby ktoś ją w końcu wydupczył, ale ma małe szanse, bo jest bardzo brzydka, lubi przebierać się za facetów.
Karina - daje się obmacywać w tańcu i w ogóle lubi być macana.
Karolina - ma zadatki na dziwkę.
Katarzyna - lubi pozycję na jeźdźca, nie nosi stanika, chociaż ma duży biust.
Kinga - to ładna laska z jędrnymi cycuszkami i fajną dupeczką, wszystko chce wiedzieć, a nie wie, z kim rypie się potajemnie jej facet.
Klara - to poczciwa stara klempa, z olbrzymimi, obwisłymi cycami.
Klaudia - to miła dziewczyna, ale nikt jej jeszcze porządnie nie wyruchał i chyba już nie wyrucha.
Krystyna - jest wesoła i rozrywkowa, faceci ja lubią (zwłaszcza ruchać).
L
Lidia - to mała cipka, ale lubi facetów z dużymi fujarami.
Lucyna - jest lekko opóźniona w rozwoju. Późno zaczynają jej rosnąć cycuszki, a jeszcze później pojawia się u niej owłosienie łonowe, nadrabia inicjatywą, łatwo namówisz ją nawet na bardzo wyszukane numery.
Ł
Łucja - to poważna kobieta, nie lubi się dymać, woli zostać dłużej w pracy.
M
Magdalena - lubi się opalać topless i wcale się z tym nie kryje.
Małgorzata - jest arogancka, patrzy z pogardą na wszystkich facetów mających chuja krótszego niż 20 centymetrów.
Maria - to cichodajka, nikt naprawdę nie wie, ilu miała facetów i dlaczego tak dużo.
Marianna - to ćpunka i miłośniczka mózgojebów.
Marika - wyznaje zasadę: byle z kim, byle gdzie.
Mariola - myśli, że wszyscy ją lubią, a wszyscy ją dymają i się z niej śmieją.
Marzena - lubi robić lody i robi to dobrze.
Maryla - to gruba krowa z wielką pipą, rozwaloną od notorycznego ruchania się z facetami obdarzonymi dużymi chujami.
Marta - lubi się rypać z małolatami.
Milena - niby chce się pieprzyć, ale jak przyjdzie co do czego to spierdala.
Mirosława - ma męskie imię, to typowy babochłop, przeklina i pije wódę.
Monika - to pyskata dziwka i tyle.
N
Natalia - to typowa pracoholiczka, zapierdala od rana do wieczora, a rypie się tylko w soboty.
O
Olga - ma ruskie imię i ruski temperament, stosuje też ruskie ceny: w paszczu trista, w ruru piatsa.
Oliwia - lubi seks... i eksperymenty, ale cicha woda nie przyzna się do tego i udaje cnotkę.
P
Patrycja - jest ładna, cycata i wesoła, nie za bystra, ale dobra w łóżku i lubi ten sport.
Paulina - ma duży, jędrny biust, daje się obmacywać, ale nie chce dawać dupy.
R
Renata - to gaduła i plotkara, jest kiepska w łożku, ale przynajmniej ma duże cycki i często daje.
Roksana - lubi obciąganie, lubi biednych i nudnych facetów.
Róża - lubi przyrodę, śpi nago i najchętniej kocha się w kwiatach lub w krzakach.
S
Sabina - ma ładne imię, ale dla psa, a nie dla kobiety.
Sandra - jest uczynna i daje dupy za talerz zupy.
Sylwia - jest przyjacielska, wesoła, naiwna, wszyscy ją ruchają
T
Teresa - jest bardzo gadatliwa, swoim gderaniem potrafi każdego wyprowadzić z równowagi, lubi spać w bardzo prześwitujących koszulkach nocnych, ale przeważnie na podpuszczaniu kończy się jej życie erotyczne.
U
Urszula - jest bardzo wstydliwa, bzyka się tylko po ciemku.
W
Wanda - łatwo zachodzi w ciążę, co rok to prorok, fajna babka: i do tańca i do różańca.
Weronika - jest ładną kobietą i faceci na nią lecą, ale ona woli dziewczyny.
Wiesława - chętnie stawia pały, lecz daje dopiero po ślubie.
Wioleta - to cipulka, która uwielbia pozycję na jeźdźca (Wio! Leta!).
Z
Zdzisława - wie, jak trzymać faceta za jaja.
Zofia - ma dużą kolekcję wibratorów.
Zuzanna - ma duże cyce i pusty łeb.

476. - Kto to jest dyplomata?
- Ktoś, kto potrafi powiedzieć "spierdalaj" w taki sposób, że poczujesz podniecenie w związku ze zbliżająca się wyprawą.

477. - Nie śmiejcie się z obozów koncentracyjnych!!
- Dlaczego?
- Bo tam zginął mój dziadek.
- Hitlerowcy go zamordowali?
- Nie. Spadł z wieżyczki wartowniczej.

478. - Którego z dzieci dziadek albo ktoś z rodziny był w jakiejś organizacji w czasie II Wojny Światowej?
- Mój dziadek był w AK. - mówi Jasiu.
- Bardzo się z tego cieszę. - chwali go nauczycielka. - A teraz powiedz dzieciom co to było AK.
- Auschwitz Kommando!!

479. RODZAJE KUP!!
Gówno Duch - czujesz że wyszło, ale nie ma go w kiblu.
Gówno Czyste - czujesz, ze gówno wyszło, widzisz je w kiblu, ale nie zostawia śladów na papierze toaletowym.
Gówno Mokre - podcierasz się 100 razy, ale wciąż czujesz, że trzeba jeszcze raz, więc musisz włożyć trochę papieru do gaci, żeby się nie pobrudziły.
Gówno Druga Fala - kiedy wstajesz i podciągasz spodnie, zdajesz sobie sprawę z tego, że to jeszcze nie koniec i znowu siadasz.
Gówno Pękająca Żyła Na Ciemieniu - ciśniesz tak mocno, że dostajesz apopleksji.
Gówno Gigant - wysrasz tyle, ze tracisz 15kg.
Gówno Kłoda - tak długie, ze boisz się spłukać bez wcześniejszej fragmentacji.
Gówno Gazowe - jest tak głośne, że palisz się ze wstydu gdy wychodzisz z publicznego klopa.
Gówno Kukurydza - jak sama nazwa wskazuje.
Gówno Naciągniecie kręgosłupa - jest tak bolesne, że myślisz: wysrałem chyba kręgosłup.
Gówno Uderzenie mocy - wychodzi z prędkością ponaddźwiękową, a gdy wpada ochlapuje ci dupę.
Gówno Płynne - złotobrązowa ciecz spryskuje cały klop.
Gówno Meksykańskie - jego smród powoduje całkowitą utratę węchu (nie polecam).
Gówno Meksykańskie Żarcie - tak śmierdzi, że trzeba wietrzyć.
Gówno Wysokiej Klasy - (wręcz nie spotykane) nie śmierdzi.
Gówno Zasadzka - nigdy nie zdarza się w domu, ale zazwyczaj na imprezie albo w czasie gry w golfa. Jest rezultatem próby pierdnięcia delikatnie i cicho, ale ostatecznie kończy się zabrudzeniem gaci i do końca chodzisz ze skrzyżowanymi nogami.
Gówno Pijackie (kackupka) - następuje rankiem po pijackiej nocy, najbardziej zauważalne są oznaki ześlizgiwania się na dnie muszli.
Gówno Szampańskie - masz takie zatwardzenie, że kiedy korek puści, z dupy wylatuje gazowana ciecz.
Gówno Przylgnięte - gdy chcesz się podetrzeć, ono czeka na brzegu dupy.
Gówno Wybuch - poprzedzone pierdem tak mocnym, że po wysraniu się sprawdzasz, czy kibel nie popękał.
Gówno Zabawa W Chowanego - wychodzi do połowy, wraca, wychodzi, wraca...
Gówno Królicze - wychodzi w zgrabnych porcjach (duże ilości), właściwie nigdy się nie kończy, ale człowiek sam wstaje z nudów.
Gówno Dualnej Gęstości - jedna część jest ciekła, podczas gdy druga jest ciałem stałym.
Gówno Betonowe - gówno, które zostawiasz po 2 tygodniach nie chodzenia do kibla.
Gówno Chirurgiczne - następuje po Gównie Betonowym, musisz iść do chirurga, ponieważ dupa jest rozdarta.
Gówno Fryzjer - gówno, które wyrywa włosy z dupy.
Gówno Jak Chciałbym Się Wysrać - kiedy chcesz się wysrać, ale wszystko, co możesz zrobić, to usiąść na kiblu, cisnąć i pierdnąć kilka razy.
Gówno Spławik - kiedy jesteś w kiblu publicznym i czeka w kolejce dwóch ludzi, srasz, spuszczasz dwa razy, ale kilka kulek wielkości piłeczek golfowych pływa nadal po powierzchni wody.
Gówno Alfabet - wychodzi powoli, z jedną lub więcej przerwami, a kiedy na nie spojrzysz, myślisz: czyż nie przypomina litery...?
Gówno Feministyczne - nieważne jak wygląda ani jak wychodzi, i tak jest to wina mężczyzny.
Gówno Pochodnia - gówno, które tak pali dupę, że przysiągłbyś, że jest łatwopalne (zazwyczaj zdarza się rankiem po zjedzeniu dzień wcześniej WIELKIEJ ilości ostrego żarcia).
Gówno Wstążkowe - półpłynna materia fekalna, która jest zbyt cienka, aby sklasyfikować ją jako Gówno Kłodę, a również zbyt gęsta, aby była Gównem Płynnym, wygląda raczej jak trzycentymetrowej szerokości brązowa wstęga z kolorowymi cętkami.
Gówno Publiczne - przypomina znane uczucie ciepłego, miłego smrodku, który naciera w niezbyt higienicznych kiblach publicznych.
Gówno Mały Chłopiec - wystarczająco potężne, aby zrównać z ziemią niewielkie miasto.
Gówno Powódź - wysrywasz tyle, jakby rozpruł się wielki worek z piaskiem, zazwyczaj kończy się zalaniem muszli i zostajesz sam na sam z brązową, ciastowatą masą.
Gówno Sen - kiedy nie byłeś w kiblu przed 2 tygodnie, to jest gówno, o którym śnisz.
Gówno Włoskie - fantazyjnie zakręcone + "wisienka" - w trakcie aktu kręcisz pomału tyłkiem, jak do Lambady, a kiedy czujesz, że już wychodzi koniec, lekko zaciskasz zwieracz, aby powstała tzw. wisienka.
Gówno Przedwczesne - kiedy nie zdążysz zdjąć spodni.
Gówno Filar Akropolu - nie oderwie ci się od tyłka jeśli nie staniesz na desce, bo jest tak długie, że dotyka spodu muszli
klozetowej.
Gówno Podnośnik - nagle zorientujesz się, że coś podnosi cię do góry.
Gówno Koszula Dejaniry - puszczasz grubego, cygarowatego klocka prosto do wody, a impet jego upadku wywołuje pionową strugę wody z Domestosem, który pali żywym ogniem wnętrze rozepchanego odbytu.
Gówno Tragedia Posejdona - wpadający do wody baton wywołuje falę, która opryskuje ci tyłek, spodnie, wnętrze muszli, a twój ryk niedowierzania i niechęci budzi sąsiadów.
Gówno Thriller - organizm wydala tak dużą porcję gorącej masy w tak krótkim czasie, że powoduje to skrajne wyziębienie organizmu i dreszcze, po oddaniu tego typu kału, większość badaczy problemu zawija się w ciepły koc.
Gówno Co Ma Wisieć Nie Utonie - nie chce się oderwać od tyłka, musisz sobie pomóc szczotką.
Gówno Gehenna - (nazwa jednego z wcieleń szatana) - pomrą ci, którzy to zobaczą.
Gówno Ornitologiczne - tak śmierdzi, że okoliczne ptaki spadają martwe z drzew, a zięba rdzawka zmienia kolor upierzenia na fiolet.
Gówno Wild Thing - po skończeniu chce ci się śpiewać, i jesteś tak szczęśliwy, że zapominasz się podetrzeć.
Gówno Das Boot - wpadając do muszli powoduje pęknięcie glazury.
Gówno Romantyczne - po zakończeniu srania serce ci szybko wali, i masz łzy w oczach.
Gówno Rubaszne - sąsiedzi słyszą twój śmiech rozpaczy, przez całą kanalizację w twoim bloku.
Gówno Utopijne - chciałbyś, ale nie możesz.
Gówno Jesienne - o kolorach polskiej złotej jesieni, ozdobiony czerwonymi kawałkami twoich jelit.
Gówno Merytoryczne - stanowi treść samą w sobie twojego srania.
Gówno Niespodzianka - sam nie wiesz czemu spodnie masz brudne i śmierdzące.
Gówno Paniczne - patrzysz do muszli i spierdalasz gdzie pieprz rośnie z grymasem na twarzy.
Gówno Panoramiczne - po sraniu wzywasz ekipę od dezynsekcji i malarzy.
Gówno Iglica - siedzisz na kiblu i coś cię kłuje w dupę.
Gówno Kilimandżaro - jego koniec jest oszroniony.
Gówno Moniuszko - przez cały czas śpiewasz Straszny Dwór bo nic innego nie może przyjść ci na myśl.
Gówno Tytan - jest twarde jak skała, niszcząc jelita i rozpychając odbyt.
Gówno Leśne - przyjemnie po nim wejść do kibla innym osobom.
Gówno Perspektywiczne - wiesz, czego nie jeść w przyszłości.
Gówno Próżniowe - tworzy takie podciśnienie, że zasysasz całą wodę z kibla.
Gówno TopSecret - sam nie wiesz czy coś wysrałeś, bo nic nie ma w muszli.
Gówno Test (sonar) - malutkie gówno sprawdzające czy klop nie jest zatkany.
Gówno Lisie - czai się przez godzinę by wypaść nie wiadomo kiedy.
Gówno Filmowe - oglądając je widzisz co jadłeś przez ostatnie pół roku.
Gówno Sprinterskie - pokój - przedpokój - kibel, przeważnie przegrywasz.
Gówno NewArt - wysrywasz różne dziwne ornamenty, które nie nikną po spłukaniu wody.
Gówno Wigilijne - ości z karpia przechodzące przez twój odbyt sprawiają że śpiewasz kolędy piękniej niż zwykle.
Gówno Noworoczne - charakteryzujący się serią wybuchów przy zetknięciu z wodą, pozostawiając ślady w kształcie sztucznych ogni na ścianach kibla.

480. DZIENNIK HAKERA

27.06
Dzisiaj tata kupił mi komputer. Po dokładnym zapoznaniu się z instrukcją zacząłem go poznawać. Kolega pokazał mi jak się włącza gry. Grałem do późna w nocy.
28.06
Strasznie boli mnie głowa, to chyba po tym graniu wczoraj. Kolega przyniósł mi fajny film pt. "Hackers". Po krótkim wahaniu postanowiłem zostać hackerem. Zadzwoniłem do serwisu i powiedziałem, żeby mi podłączyli modem. Potem grałem całą noc w quake'a.
29.06
Odpaliłem Internet!! Wow!! Ale tu jest super, jednak nie chce zaprzątać sobie głowy bzdurami w końcu mam być hackerem. Do wieczora ściągałem gołe dziewczyny, zaczynam kapować jak to jest być hackerem. Potem grałem w quake'a.
30.06
Cholera!! zablokowałem się w 3 planszy quake'a, co robić? Dzisiaj znów włączyłem Internet. Znalazłem stronę hackerską, co za radość!! Pozgrywałem mnóstwo plików i tekstów, dziś będzie pracowity dzień. Cholera nie wiem gdzie mi się wszystko zgrało!! Nie mogę niczego odnaleźć!! Daję sobie spokój z szukaniem i gram w quake'a.
1.07
Przyszedł dziś do mnie kumpel, pokazał mi gdzie się zgrało to z wczoraj, będę dziś musiał to wszystko przeczytać!! Znów włączyłem Internet, nie wiem czego szukać. Wyłączam Internet i gram w quake'a, cholerny świat - nie mogę przejść tej 3 planszy.
2.07
Zacząłem czytać dzisiaj teksty hackerskie, nic z nich nie rozumiem, musze iść do mojego nauczyciela od informatyki. Ponadto doszedłem do wniosku, że muszę się odróżniać od pospólstwa. Po ponownym obejrzeniu "Hackers" poszedłem do sklepu i kupiłem bluzę do kolan, łańcuch od krowy, spodnie z krokiem przy kostkach i kolczyk do nosa. Jestem już hackerem.
3.07
Ale kicha - nauczyciel nie wiedział co piszą w tych tekstach, powiedział że to chyba po angielsku, ale ja się nie poddaję w końcu jestem hackerem. Przeszedłem trzecią plansze w quake'u!! Ale zaraz się zablokowałem w czwartej. Dzisiaj kumpel przyniósł mi program mIRC i powiedział, że to coś takiego jak party-line tylko, że na komputerze. Do późna instalowałem ten cholerny program, jak już się zainstalował to wciąż mi pisało "not connected" Cholera wie dlaczego.
4.07
Dzisiaj dowiedziałem się co to lamer. Teraz wiem że ja to hacker a reszta to lamerzy. Kumpel znów mnie poratował i uruchomił mIRCA. Do późna w nocy gadałem na jakimś kanale. Poprzesyłali mi wiele programów, które zaraz będę sprawdzał. Mówili, że to najnowsze programy hackerskie. Ale fajny ten IRC.
5.07
Cholera, oszukali mnie, żaden program się nie odpala!! Wchodzę na IRC'a i wyzywam ich od lamerów, oni mi na to że ja sam jestem lamer. No to ja mówię że jestem hacker, a hacker a lamer to różnica.
6.07
Powiesił mi się Windows, czekam na serwisanta, nie mogę grać ani hackować!!
7.07
Serwisant powiedział, że muszę zapłacić dość dużo za naprawę bo się coś z systemem stało i trzeba pół komputera wymienić. Zapłaciłem i mówiąc mu, że jest lamerem pożegnałem go. Znów mam Internet ale nie mam quake'a, cholera znów będę musiał od nowa przechodzić. Dziś na IRC'u wszedłem na kanał #hackpl ale tam kicha nikt nic nie gada. Postanowiłem zagaić jakąś gadkę i się zapytałem czy ktoś ma kody do quake'a, niestety coś się stało chyba z mIRC'em i zanim nadeszła odpowiedź od nich napisało mi że jestem "banned" czyżby znów awaria systemu?
8.07
Dzisiaj pojechałem do babci, powiedziałem jej, że jestem hackerem a ona mi powiedziała że nie wie co to jest. Ale z babci lamer. Po powrocie do domu odpaliłem mIRC'a i wszedłem na #hackpl nikt się do mnie nie odzywa. Powiedziałem, że ten co się do mnie nie odezwie to lamer. Nikt się nie odezwał.
9.07
Dzisiaj odezwał się do mnie jakiś koleś z #hackpl i powiedział abym zmienił nicka a ja mówię mu że nie mogę bo mi się pilot od TV zaciął, a w końcu co go obchodzi co ja oglądam? Wychodzę z IRC'a i gram w quake'a, kurde już prawie jestem przy końcu.
10.07
Ale ze mnie idiota, dowiedziałem się że, nick to ksywa na IRC'u, ale dlaczego mam ją zmienić czyżby "God_of_Hackers" to zły nick? Ale dla dobra sprawy zmieniłem teraz jestem "Master_of_hack", wchodzę na mIRCA i gadam z tym kolesiem który wczoraj mi powiedział abym zmienił nicka. Pyta się mnie o system no to ja mówię, że mam Windowsa 95... Niestety komp mi się co chwila wiesza więc dziś już nic nie napiszę.
11.07
Dzisiaj pohackuję na ostro, mam nowego Windowsa 98 to będzie czad. Wchodzę na #hackpl i wyzywam wszystkich od lamerów aby ich sprowokować, nikt nie zwraca na mnie uwagi. Gadam z tym kolesiem co zawsze, a on się mnie pyta czy mam linuxa, ja mu mówię, że nie mam dostępu do nowych gier i jeszcze w to nie grałem.
12.07
Dziś jest mój dzień, kolega z #hackpl powiedział, że pomoże mi się włamać gdzieś. Mówi, że to będzie jakiś *.org.pl. Czuję się wreszcie doceniony. Będziemy działać wieczorem. Teraz będę grać w quake'a aby się odprężyć... To znów ja właśnie się włamuję, kumpel mi mówi co mam robić, jestem już na serwerze cokolwiek może to znaczyć. Czuję, że to jest właśnie to. Mam już dostęp do ich twardych dysków teraz im pokażę. Kasuję wszystko co mi wpadnie w ręce, gdy już nic nie ma, wracam na IRC'a. Kumpel się pyta czy logi wykasowałem, ja mu mówię, że wykasowałem wszystko i nic nie mają na twardzielu.
13.07
Rano przyszli do mnie jacyś ludzie w czarnych garniturach i powiedzieli że są z NASK'u ja im na to, że nie jestem zainteresowany żadnymi promocjami, a oni zabrali mnie na komisariat, gdzie spisały mnie gliny. Powiedzieli mi, że nie mam prawa do dotykania żadnego komputera. Więc siedzę i dyktuję kumplowi co ma pisać, ale się nie poddam - postanowiłem zostać phreakerem.

481. - Jak się robi małe dziewczynki?
- A jak się robi małe deski? Bierze się dużą deskę i się rżnie...

482. Przeprowadzono ankietę wśród młodzieży, która wykazała, że 42% młodych ludzi patrzy optymistycznie w przyszłość. Pozostałe 58% nie ma pieniędzy na narkotyki...

483. Wchodzi biały facet do sauny i tak siedzi i sobie myśli: "Kurde, jak ja dawno nie paliłem, oj ale bym sobie zajarał bacika". No ale nie ma trawy, więc siedzi dalej, siedzi i znowu myśli: "Boże, jak ja bym sobie zapalił, no chociaż maleńką dupkę". No ale nie ma trawy więc siedzi i tak sobie myśli. Po pół godzinie kiedy facet już się nieźle nakręcił do sauny wchodzi murzyn w dreadach siada po drugiej stronie i ostentacyjnie wyjmuje 10-cio gramowego wora i zaczyna skręcać. Na to białas się podniecił: "o w końcu, ale sobie zapalę, ale sobie zapalę". Podchodzi do murzyna i mówi:
- Yo, stary!! Wiesz jak dawno nie paliłem, chyba z rok, poratuj kolegę w potrzebie. Daj ściągnąć trochę.
Na to murzyn:
- Yo, no spoko, ale wiesz... 100 dolców od macha.
- Co, kurde, 100 dolarów? Pogięło cię?
- Nie, stary to jest taki dobry towar, że nawet sobie nie wyobrażasz jakie będziesz miał schizy.
Facet sobie myśli: "A walić to, mam trochę kasy i muszę sobie zajarać!!" Zapłacił więc murzynowi 100 dolców i ściągnął z bata taką chmurę jaką tylko mógł. Siedzi, i nic.
- Ej, stary, ale żeś mnie oszukał, nic mnie nie wzięło.
- Bo to jest taki towar co dopiero po czwartym, piątym razie łapie.
Białas wkurzony, ale myśli sobie zapłaciłem mu już 100 dolców nie może się zmarnować. Rzucił więc jeszcze 500 i ściągnął 5 porządnych buchów pod rząd. Usiadł i znowu nic...
- Ty murzynie, zapłaciłem ci 600 zielonych za taką chujnię!!
Murzyn zaczął się śmiać, zwinął manatki i zaczął uciekać. Biały za nim. Murzyn ucieka po korytarzach, biały za nim. Murzyn wsiadł do windy. Biały nie zdążył, śmiga więc po schodach, zjeżdża po poręczy. Zjechał na dół, murzyn akurat wysiadł z windy i śmiga na zewnątrz. Wsiadł do taksówki i odjechał. No to biały za nim w drugą i w pościg. Ścigają się tak po całym mieście. Wreszcie murzyn wysiada i wbiega w sam środek centrum handlowego, biały za nim. Goniąc się rozwalili kilka stoisk. Murzyn ucieka pod górę po schodach ruchomych jadących w dół. Biały za nim. Murzyn wbiegł na najwyższe piętro, biały za nim. Murzyn po drabinie na dach, biały za nim. Skaczą po dachach z budynku na budynek, wreszcie zbiegają z któregoś po schodach i gonią się po ulicy. Dobiegają do portu murzyn wskakuje w motorówkę, i w morze, biały dosiada skutera i za nim. Gonią się tak aż zabrakło im benzyny. Wreszcie murzyn skacze do wody i płynie wpław, biały za nim. Dopłynął do brzegu uniknąwszy rekinów i ucieka dalej. Murzyn wpada na lotnisko, biały za nim. Przedarł się przez ochronę i zapakował się do startującego samolotu. Gonią się po jumbojecie wreszcie murzyn dorywa spadochron i wyskakuje, biały za nim. Lądują na bazarze murzyn kroi ze stoiska deskorolkę i ucieka, biały zabiera rolki i za nim. Gonią się tak, że aż zainteresowała się nimi policja konna. Wreszcie murzyn się wkurzył bo za wolno na tej desce uciekał i wyrywa jakiemuś szczylowi rower, biały zabiera drugiemu i za murzynem. Gonią się tak aż wreszcie zgubili policję i wjechali do lasu. Murzyn bardziej wytrzymały pedałuje na rowerze a biały został w tyle i zgubił murzyna. I nagle zachciało mu się srać. Myśli: "zwalę sobie kloca" i zszedł z drogi za krzak, oparł rower o drzewo, ściągnął gacie, wypiął pupę i sra... Nagle czuje silny uścisk czarnej dłoni na ramieniu i słyszy:
- Ej, koleś, ale w saunie to się nie sra!!

484. Student medycyny odbywa staż w Pogotowiu Ratunkowym. Odbiera telefon, zgłoszenie do wypadku. Po chwili mkną w karetce - on, pielęgniarka i oczywiście kierowca-sanitariusz. Stres, trema, wilgotne dłonie... W pewnej chwili kierowca kurczowo łapie się dłońmi za gardło, zaczyna charczeć i wybałuszać oczy. Pielęgniarka bez namysłu z całej siły wali go w głowę walizeczką z medykamentami, po czym wszystko się uspokaja. Student ze zdziwienia nie może wypowiedzieć słowa... Po chwili sytuacja się powtarza: kurczowy chwyt za gardło, ochrypły głos, piana z ust, wychodzące z orbit oczy... Znów w ruch idzie walizka i znów kierowca zachowuje się normalnie. Student nie wytrzymuje:
- Co się Panu stało!? Może jakoś mogę pomóc?
- Eeee... niee... ja tylko tak się z siostrą drażnię... no bo wczoraj jej mąż się powiesił...

485. Szef do sekretarki:
- Jolu, jaki mamy dziś dzień?
- Służbowo piątek, a prywatnie bezpłodny...

486. Znudzony onanizmem siedmioletni Franio
zobaczył gołą siostrę i poleciał na nią.
Miłe złego początki, lecz koniec żałosny,
Dostał wpierdol od ojca, a syfa od siostry...

487. - Po czym poznać, że Polska przystąpiła do NATO?
- Po tym, ze Bundeswehra wyposaża czołgi w systemy antynapadowe.

488. Siedzi tasiemiec w jelicie i coś tam je. Nagle wpada kanapka:
- Tasiemiec, spieprzaj, antybiotyki idą!!
Tasiemiec jakby nigdy nic je sobie dalej. Nagle wpada ogórek:
- Tasiemiec, spadaj, antybiotyki idą!!
Tasiemiec się przestraszył i ucieka. Po jakimś czasie gdzieś dalej spotyka go kanapka siedzącego smutnego na walizce i pyta:
- Tasiemiec, co się stało?
- Uciekła mi kupa o czternastej.

489. - Co robią Chińczycy, gdy potrzebują organów do przeszczepu?
- Zabijają skazańców strzałem w kolano.

490. Żona nie poznaje męża, który wrócił z wyprawy do dżungli: jest smutny, nie odzywa się, patrzy smętnie za okno. Po długich namowach mąż wyznaje, że w dżungli zgwałcił go goryl.
- Nie martw się kochanie... - mówi żona. - ...nikt się nie dowie. Wiemy o tym tylko ja i ty, a goryl przecież nie mówi.
- No właśnie... - odpowiada smętnym głosem mąż. - Nie mówi, nie pisze, nie dzwoni...

491. Dwaj podróżnicy zostali złapani przez ludożerców na jednej z karaibskich wysp. Zaprowadzeni przed oblicze wodza zostali skazani na rytualne zjedzenie przez plemię. Wódz przyglądając się im powiedział do pierwszego z nich:
- Jesteś taki tłusty, że będzie z Ciebie bardzo pożywna pieczeń!!
I tak, mimo głośnych protestów, pierwszy z podróżników został upieczony żywcem nad ogniskiem. Nad głową drugiego, który z przerażeniem obserwował los przyjaciela rozgorzała dyskusja co z niego przyrządzić, był on bowiem chudzielcem nie przedstawiającym dużych wartości kulinarnych.
- Zrobimy z ciebie galaretkę, a z twojej łysej głowy będzie bębenek. - zadecydował wódz ludożerców.
- Czy mogę mieć ostanie życzenie? - spytał zrozpaczony podróżnik. - Poproszę o gwóźdź...
Dostawszy do ręki gwóźdź zaczął dźgać się nim po głowie.
- Co robisz idioto?! - spytał wódz.
- NIE BĘĘĘDDDDZIEEE BĘBENKA!!

492. Leci Boeing 777. Nagle na monitorku w kabinie pilotów ukazuje się napis:
UWAGA AWARIA!! NIESTETY BĘDZIE KATASTROFA!!
Pilot woła stewardesę i mówi:
- Słuchaj, za pięć minut się rozbijemy. Poinformuj o tym pasażerów, ale delikatnie.
Stewardesa wyszła z kabiny i mówi do pasażerów:
- Proszę państwa, czy wszyscy mają paszporty?
- TAAAK!!
- Więc podnosimy te paszporty do góry i machamy.
Wszyscy podnoszą paszporty do góry i machają.
- A teraz otwieramy te paszporty dokładnie na środku i mocno je rolujemy... Bardzo mocno.
Wszyscy rolują paszporty.
- A teraz... proszę sobie te paszporty włożyć bardzo głęboko w dupę, żeby nie było potem kłopotów z identyfikacją zwłok.

493. Z pamiętnika studenta:
28.11 - jestem głodny
29.11 - jestem głodny
30.11 - jestem głodny
01.12 - wyplata stypendium
02.12 - nie pamiętam
03.12 - nie pamiętam
04.12 - jestem głodny
05.12 - jestem głodny

494. W autobusie komunikacji miejskiej, w dużym tłoku, mały chłopczyk mówi:
- Mamo ja chcę usiąść!!
- Ależ synku nie ma miejsca.
- Mamo!! Ja chcę usiąść!!
- Mówiłam ci już synku, popatrz - nie ma miejsca!!
- Mamo!! Ja chcę usiąść!! Bo coś powiem!!
- Ależ synusiu - nigdzie nie ma wolnego miejsca!!
Na to synuś na cały głos:
- A tata powiedział, że masz zimną dupę!!

495. Pewien facet żyjący od kilku dobrych lat na bezludnej wyspie widzi szalupę podpływająca do brzegu, a w niej Claudię Shiffer.
- Musiało ci TEGO brakować - mówi Claudia, wypinając to i owo.
- Owszem - odpowiedział rozbitek, po czym przeleciał kilka razy Claudię.
- No i jak było? - pyta po wszystkim Claudia.
- Fajnie - bez entuzjazmu mówi rozbitek.
- A nie mogłabyś się przebrać za faceta na chwilkę?
- Coś ty, nie zgadzam się!! - odpowiada wzburzona Claudia.
- Och, proszę - prosi facet. - Dam ci moje stare ciuchy, brodę przyprawimy ze słomy...
- OK - zgadza się Claudia, po czym się przebiera za faceta. Przebrana Claudia staje przed rozbitkiem.
- No i co teraz? - pyta go.
Rozbitek rozradowany przyjacielsko uderza ją w łopatkę i mówi:
- Ty, stary, nie zgadniesz kogo dymałem - Claudię Shiffer!!

496. Po skończonym rozdaniu jeden brydżysta drze się na drugiego:
- Ty idioto!! Czemu wyszedłeś w kiera?!?!
- Przecież pokazywałeś mi serce!!
- A jak serce kurwa robi?! Pik, pik!!

497. - Jaki jest najlepszy sposób na zapamiętanie daty urodzin żony?
- Raz o tym zapomnieć.

498. - Jaki jest narodowy bohater Żydów?
- Żydhelm Tellaviv.

499. W pewnej rodzince:
- Mamusiu, mam już 16 lat, czy mogę zacząć nosić stanik?
- Nie zawracaj mi teraz głowy, Andrzejku.

500. Żona do męża:
- Kochanie, rżniesz mnie jak zwykłą dziwkę. Powiedziałbyś chociaż ze 2 słówka...
- Wyżej dupę!!