25.12.2013

Święta, święta, i... znowu trzeba będzie zmieniać rozmiar odzieży, oczywiście na większy. Dla mnie już brakuje X-ów w numeracji, więc może by stworzyć coś w stylu X! (iks silnia)? Zostaje też pomysł przejścia całkowicie na rozciągliwy dres, ale jak tu w kreszu, czy innym ortalionie pokazać się w MOPS-ie? Lekki wstyd by był, bo przecież do tego zestawu ubraniowego potrzeba BMW, a mnie nie stać... Dla jednych święta kojarzą się z choinką, dla innych z Kevinem, dla innych jeszcze z obrzyganym stołem i wielką rodzinną awanturą. Mnie natomiast kojarzą się one z Familiadą, bo tylko ten program jestem w stanie zapamiętać i nie przeoczyć siedząc przy suto zastawionym stole z frykasami z Biedronki. A jak już jestem przy tym genialnym teleturnieju, to mały żarcik-suchar: Co robi żona Strasburgera w święta? Nie żyje!

W wigilijny wieczór oglądałem kolejny odcinek Klanu - kiedyś to była pozycja obowiązkowa dla mnie, ale jak Maciek zaczął się coraz rzadziej pojawiać, to i ja zrezygnowałem z regularnego śledzenia jego losów. Z ostatniego odcinka zrozumiałem jedynie tyle (przy harmidrze rodzinnym), że Maciek jednak się ożeni z Martynką, która do pełnosprawności ma tak daleko jak porachunki do poruchanek. I tu moje pytanie, które i zadałem wczoraj - czy jak Martynka z Maćkiem zajdzie w ciążę, to jeśli podczas rutynowego badania prenatalnego okaże się, że płód rozwija się normalnie i dziecko jest w 100% zdrowe, to mieliby szansę państwo M na jego usunięcie? No bo jak, wychowywać zdrowe dziecko... Po takim abordażu można by rzec z angielska do Martynki: Mom and Dead...

Festiwal żarcia potrwa jeszcze długo - zamiast 12 potraw to bite 12 dni wpierdalania, ale z unowocześnionym zestawem (m.in. crapuccino, kompot z suszu + zestaw strzykawek, kinder guano). A to wszystko w rytm aktualnego przebojowego problemu czarnuchów w sutannach. Przecież już dawno temu Elvis Presley śpiewał: "Love Me Gender"... Dzisiaj to on jest pierwszym genderystą i wzorem... Bratkowska to usunęła tą ciążę pod choinką?

A na koniec mam pechową liczbę pytań na koniec roku, na które nie znalazłem dotychczas odpowiedzi:
1) Skoro Bóg zawsze wie wszystko, to po co ten cały cyrk ze spowiedzią człowieka przed człowiekiem?
2) Jeśli Bóg jest tak wszechmogący, to czemu nie zniszczy raz na zawsze szatana?
3) Czym się różnią te banki od siebie: mBank, Getin Bank, GangBang?
4) Czy ktoś ma do odsprzedania książkę "Jezus Chrystus. Autobiografia" z autografem?
5) Co Nergal, czyli jasełkowy satanista, je w Boże Narodzenie?
6) Zosia jest z Radomia, Mariusz jest z Sosnowca, to czemu Leszek jest z in vitro?
7) Która z Azjatek ma najbardziej chińską fizjonomię: Beata Chmielowska-Olech, Ewa Minge, Edyta Górniak, Ewa Chodakowska czy Justyna Steczkowska? Ciekawostka: wszystkie mają imiona, które się kończą samogłoską "a". Przypadek? Nie sądzę! Szatan i Dżender!
8) Czy dobry Grycan, to nażarty Grycan?
9) Czy ciągłe wypadanie pozytywnie, nawet w teście na HIV, jest okey?
10) Czy jest jakaś różnica w wywoływaniu ciąży, filmów i duchów?
11) Czy BRASSERS, to niemiecki odpowiednik i nazistowski protoplasta legendarnych porno?
12) Czy Hannibal Szechter to kuzyn-kanibal Adama Michnika?
13) Czy antysemityzmem jest posądzanie kogoś, że cygani lub żydzi?

Dzisiaj zapowiada się u mnie romantyczna kolacja przy świecach. Chyba, że jednak prądu nie wyłączą...
A tak w ogóle to merry christmass murder dla ewryłanów!

p.s. Tak, tak, racja - moja schizofrenia pomaga mi przekuć rozmyślania w dialog!


25.12.2013


21.12.2013

Kolejna runda przemknęła niepostrzeżenie, a co za tym idzie czas na krótkie podsumowania. Już bardziej bym się spodziewał, że Scooby-Doo przeleci Daphne niż to, że Pan Jacek wygra rundę typerów, a w nagrodę odbierze łyskacza. Co prawda nagroda nie została jeszcze wręczona, nie mówiąc o jej skonsumowaniu, ale ostatnie zawirowania uniemożliwiły też zorganizowanie zakładowej wigilii, a miałem takie genialne pomysły na nią (m.in. wybory mistera kołchozu, betoniarka fortuny, rzut paletą hantli, CIF-drinki, etc.). Ale może za rok, choć zapewne w całkiem innym składzie osobowym...

Wracając do tabelki, to należy zwrócić uwagę na trafienie pełnej ósemki przez Arka w 12. kolejce. Gigantyczny mega-kurwa-fart! Jak widać na załączonym skanie, machlojki zaczęły się już po 19. kolejce, ale nie dało się być wyżej, niż na najniższym stopniu podium. To tak jak w tym dowcipie: "Co robi olimpijczyk, kiedy ma zatwardzenie? Walczy o brąz."

No to spieprzam, bo trzeba zarobić na martwego karpia, a ulotki się same nie rozniosą...


14.12.2013

Jak to dobrze, że nas kołchoz znajduje się tuż przed tym końcem świata! Zestawiać to cacuszko ze skanu, zwane kiedyś Bierutobusem, na równi z autobusem, to tak jakby nie widzieć różnicy między zdjęciem na fejsie, a zdjęciem szwów. To nic więcej jak przyspawany przystanek autobusowy do furmanki. Człowiek wsiadając do tego blaszaka, przenosi się w czasie i miejscu - jest w 1950 r. w azjatyckiej Tundrze. Choć tam chyba cieplej... W zasadzie, to nie trzeba zwijać parasola, bo każdym zakamarkiem jak nie wieje, to się przelewa woda. Na zakrętach czuje się takie przeciążenia jakby się jechało na kolanach u Vettela. A to wszystko w cenie 3,00 PLN! A czasami można spotkać żulię w bejsbolówkach (nazwałem ich producentami odzieży używanej) w postaci kontrolerów biletów - uroczy mix moczu i alkoholu nęci nie tylko moje nozdrza. W zimowe dni dzielnie zastępują Otrivin. Chciałoby się rzec do jednego z nich: Nie trzymasz moczu? Potrzymam za ciebie!


28.11.2013

We wczorajszym programie "Nie Ma Żartów" w Superstacji (który obejrzałem dzisiaj, coś ostatnio mam poślizgi), gościem Elizy Michalik był Jerzy Urban. Fragment rozmowy:

Urban: Ja wczoraj wysłuchałem żony premiera w "Kropce Nad I" w konkurencji...
Michalik: Też słuchałam, jakie wrażenia?
Urban: Mam wrażenie, że premier powinien już był dawno zmienić żonę. (...) To jest obsuwa. (...) Ona nie ma nic do powiedzenia, to nie jest partnerka życiowa poważnego polityka. Że jak się ma coś takiego w domu, to to utrudnia rządzenie, bo utrudnia myślenie, utrudnia funkcjonowanie intelektualne, utrudnia spędzanie czasu gdzie indziej, niż na boisku. (...) Pani [Eliza Michalik - przyp.] imputuje premierowi Tuskowi, że ma kaliber umysłowy swojej żony, no to by było wtedy już nieszczęście dla całego kraju i nawet dla Unii Europejskiej. Tak źle nie jest, choć widzimy pewną degradację umysłową Tuska...

Urban mistrz!


27.11.2013

Wczoraj w "Kropce Nad I" gościem u Moniki Olejnik była Małgorzata Tusk. Dopiero dzisiaj miałem czas, i wątpliwą przyjemność, obejrzeć te dwadzieścia minut żenującego spektaklu (choć nie reżyserował Klata) premierowej. "Napisała" książkę wspomnieniową, a teraz bryluje w mediach. Cytuję z wczorajszego programu:

Monia Olejnik: Co pani sądzi o książce Danuty Wałęsowej?
Gosia Tusk: Yyy... Ja uważam, że tego typu książki są potrzebne, to znaczy są potrzebne książki prawdziwych kobiet, które naprawdę istnieją i są... Istnieją w naszym życiu społeczno-politycznym i opowiadają o tym, co je spotkało, bo to może być też dla nas jakaś... yyy... jakaś... yyy... droga, jakiś kurs, który możemy też... yyy... który możemy też obrać, który inne kobiety mogą zobaczyć - o jejku, jej się udało, to może mi się też uda... może... yyy... To jest... Uważam, że... że... że to jest naprawdę... Jestem pełna uznania dla Pani Danuty, bo ona była tą pierwszą osobą.

Koniec cytatu! Prawdziwego!
Normalnie skrzyżowanie Joli Rutowicz z Natalią Siwiec. I tak cały czas! Jakby przed programowy puder nie poszedł tylko na twarz, ale - jakaś magiczna jego część - w jej nos. Pani Małgorzata nadaje się co najwyżej na prelekcje w Kole Gospodyń Wiejskich o chujwieczym, pracą w punkcie zwrotu naczyń jednorazowych, ewentualnie zająć się rozwiązywaniem krzyżówek panoramicznych - i to tego szczebla najłatwiejszego, bo sudoku to dla niej level: niedostępny. Kobietę, która w swoim życiu przeczytała jedynie spis treści książki kucharskiej oraz streszczenie streszczenia "Janko Muzykanta", a obejrzała ekranizację gry Eurobusiness nijak nie można połączyć z dobrze napisaną książką. To tak jakby zestawić ze sobą Ojca Mateusza i Matkę Madzi...
Mając taką żonę, intelektualną pustynię, już wiem, czemu Do(w)nald Tusk tak grilluje Schetynę, zapewne odreagowując stres małżeński. Dostać taką książkę z przestrzelonymi wynurzeniami pod choinkę, to taka nagroda, jak wygrać z rakiem...
Danka (Wałęsowa) i Gośka (Tuszczana) jakby nagle zostały oderwane od rondla, a "napisanie" książek to dla nich szok porównywalny z zobaczeniem Chajzera reklamującego proszek Ariel. Dwie stare baby się zbłaźniły, na pseudo-szkalowaniu mężów chcąc zaistnieć. Załóżta se blogi, będzie codzienna beka...
Na koniec dodam, że ja tam do Tusków nic nie mam, nawet szacunku...


27.09.2013

Znika kolejna pozycja na rynku tradycyjnych mediów papierowych - tym razem padło na "Przekrój". W przyszłym tygodniu ukaże się ostatni numer i najprawdopodobniej trzeba będzie ogłosić śmierć czasopisma. Nie byłem nigdy jakimś wielkim fanem tego tytułu, ale czasami zdarzał się ciekawiący mnie artykuł, który się czytało jednym tchem, jak choćby ostatnio wywiad Mike'a Urbaniaka z Ewą Wanat, długoletnią (już ex-)naczelną Radia TOK FM. Oczywiście winne są wyniki popularności, bo kasa musi się zgadzać - w dzisiejszych czasach tylko rosnące słupki (oglądalności, sprzedaży) się liczą. W 2009 roku właścicielem "Przekroju" został Grzegorz Hajdarowicz, znany przede wszystkim ze słynnego nocnego spotkania z rzecznikiem rządu - Pawłem Grasiem. W tym okresie rozpętała się zawierucha związana z Cezarym Gmyzem, który to wysmażył w tygodniku "Uważam Rze" artykuł pt. "Trotyl na wraku tupolewa". Po nim nastąpiła lawina zdarzeń (odejść): wywalono Gmyza, a sam Hajdarowicz przeprosił za ten niby-paszkwil swojego podwładnego. To był w sumie koniec "URze", bo w geście solidarności pismo opuścili m.in. Lisicki, Wildstein, Karnowscy, Semka (tego ostatniego wyciągali dźwigiem) i, jak to na prawicy, rozpierzchli się we wszystkie strony tworząc jedyne i niepokorne nowe tytuły prasowe. Ale to tak na marginesie (czytaj: jebał ich pies)... Pod wodzą Hajdarowicza sprzedaż "Przekroju" może nie osiągnęła dna, ale niebezpiecznie się do niego zbliżyła. Być może jeszcze kiedyś nastąpi zmartwychwstanie, ale zapewne już nie pod wodzą Pana H., który albo nie ma szczęścia albo jest dyletantem w dziedzinie mediów. Największy żal jednak będzie się rozstawać z Markiem Raczkowskim, który swoim genialnym poczuciem humoru ubarwiał niejedną żartobliwą historyjką obrazkową każdy numer "Przekroju". Smutno trochę...


01.09.2013


25.08.2013
Wczoraj odbył się mecz w lidze angielskiej pomiędzy Aston Villą Birmingham a Liverpoolem (0:1). W barwach pierwszego zespołu z ławki rezerwowych wszedł Aleksandyr Tonew, poprzednio w Lechu Poznań - tak, tak, Ci od transparentu "Litewski chamie, klęknij* przed polskim panem", gdzie * to klękanie na żądanie. Ja wymyśliłem dwa inne bon moty:
wersja soft: "Hej, litewski bracie, frajerstwo odziedziczyłeś po tacie?"
wersja hard: "Litewski skurwielu, klękaj do bata, cwelu!"
I po jednym z nieudanych zagrań Tonewa kamera wychwyciła (gdzie nawet Stevie Wonder by dostrzegł) rzucone przekleństwo z jego ust: "Kurwa Mać"! Olek, jak widać, przesiąkł na dobre Polską...
Mecz komentowali Andrzej Twarowski i Rafał Nahorny - według mnie najlepszy duet prowadzących spotkania futbolowe. Kompetentny i potrafiący rzucić coś z jajem, jak na przykład wczoraj przetłumaczenie bluzgu:
Nahorny: Jak ja mogłem tego nie strzelić...
Twarowski: ...Motyla noga!

ps. Rozmawiają dwa muslimy na jednej z dzielnic Londynu:
- Jestem tu piąty miesiąc, a już biegle opanowałem język polski.

12.08.2013
Zapewne każdego wkurzają piraci hipermarketowi, którzy ze swoimi wózkami osiągają zawrotne prędkości i to bez zmiany przerzutek (i bez nitro). Taki ktoś zapewne ma tylko jeden cel - nie wjebać się w podrabiany zestaw porcelany z Ćmielowa, bo mogłoby to drogo kosztować - nawet miesięczny utarg z handlu borówkami, śmietaną i muchomorami na rynku w Radomiu. Ale są też i biedronkowi celebryci (nieśpiesznie robiący zakupy, wyznający zasadę: co nagle, to po Nergalu) - zakały dyskontu. Napierdoli toto towaru do wózka po same burty, a i tak przy kasie zapłaci 25 zeta (w rachunek wliczona cena wózka). Są i lepsi artyści - wrzuci do wózka makaron i batona i... to są całe zakupy! Takie marketozjeby są bardzo kolizyjne, trzeba naprawdę uważać, żeby nie wjechał ci ktoś w biodro driftującym wózkiem (od biedy ktoś "przeprosi": no, kurwa, pardon!) bo może wypaść bilon na kaucję i cała jedenastoosobowa rodzinka z Sosnowca będzie na czworakach zapieprzała w poszukiwaniu dwuzłotówki z nosem przy ziemi. Czasami warto nadepnąć ten pieniążek i rozkoszować się widokiem "poszukiwaczy zaginionej (m)arki". Wszystko to jednak blednie przy marketowych terrorystach - hezbollah z siatą z opóźnionym zapłonem - połączenie wszystkich poprzednich anomalii w jedno. Patrzy w jedną stronę, a pcha wózek w drugą, w ogóle nie myśląc o konsekwencjach - przecież może mu się jakieś cygańskie dziecko w szprychy wkręcić! Hmm, to był akurat zły przykład...
Ale kultura robienia zakupów kuleje strasznie. Powyższe osoby wyciągając kartkę, na której normalny człowiek (taki jak ja!) miałby spis artykułów do kupienia, mają zapewne napisane: "nic nie kupować, bo bieda (czyli stan, kiedy masz za dużo miesiąca na koniec pieniędzy), ale chociaż powkurwiać innych". I często w 100% wywiązują się z kartkowych postanowień...
W dzisiejszych czasach można w takiej Biedronce już chyba wszystko dostać: od pornosów na DVD - kultowe serie "Lassie ssij", "Wojna i pokurw" oraz "Czterej pancerni i pies ich jebał" do chrześcijańskich tabletów (zamiast nadgryzionego jabłka firmy APPLE, przeciągający się hipis firmy INRI), bo jak wiadomo pierwszy tablet zaprezentował Mojżesz na Górze Synaj.
Szkoda, że ogłada jest w deficycie, chamskość zwycięża normalność. No i nie można w Biedronce płacić kartą. Przynajmniej mi się nie udało zapłacić asem pik...

09.08.2013


06.08.2013

A może Maja Sablewska powinna sobie pierdolnąć poniższy tekst jako tatuaż: "Szczęść Boże, jestem pojebana, ale to nic nie szkodzi, a nawet jest super! Ten tatułaż dedykuję Bogu, papierzowi Franciszkowi i wszystkim moim faną, którzy mnie podtrzymywali na duchu, jak mi nie chciał zelżeć botoks z warg (sromowych też) i menczyłam się bardzo, gdyż chcem być na siłę celebrytkom, tylko, mi jakoś, kurwa, nie wychodzi, więc se piznę jakiś głupi tatuaż, to chociaż Pudelek o mnie napisze, bo przecież nieważne jak piszą - źle czy dobrze, byleby w ogule mnie zauważali, bo potrzebuję sławy jak kania drożdży. Muszę już kończyć ten napis, bo mi zaczyna wchodzić powoli w odbytnicę, a ona jest zarezerwowana dla mojej jedynej miłości, gdyż jest to jedyne miejsce nie skażone jadem kiełbasianym, pozdro!
p.s. 1 - nie przyjmuję zaproszeń na fejsbóka od osób, których nie mam na liście znajomych!
p.s. 2 - TVN nie kuamie, jebadź Polsat!"


04.08.2013

Sapijaszko vs Bratkowska

Przypadkiem trafiłem na "dyskusję" Joanny Sapijaszko z Sekcji Kobiet (Ruch Narodowy) i Katarzyny Bratkowskiej (zatwardziała feministka, ale błagam, niech ona sama nie kopiuje Femenu w akcjach outdoorowych!) no i zostałem do końca. I oniemiałem! Pomijam już Bratkowską z jej wydumanymi poglądami, ale kto to, do cygana pana, jest ta Sapijaszko?! Czy naprawdę takie bezmózgi jak ona (swoją drogą fizjonomia jak u Katarzyny W. z Sosnowca) istnieją naprawdę, czy to tylko kolejny wyrzyg Okiła Khamidowa z Polsatu? Kto takie stwory wysyła do TV i czy nie zaciera później rąk, oglądając kompromitującą się Asię? Przecież miejsce takiej kobiety jest co najwyżej w "Familiadzie", a to i tak przed wejściem na antenę - do testowania przycisków…
Dwa przykłady z powyższego: 6:40 i 7:56. Polecam! Całości nie da się zdzierżyć, bo Asia z dwucyfrowym IQ wyzwala we mnie odruchy islamskie - burka na ryj i do garów! Słuchając tej kretynki można jedynie zakryć twarz rękami i nogami - normalnie poczwórny facepalm!
Puentą wszystkiego były słowa Bratkowskiej do Sapijaszko: "wie pani, to jest złożona konstrukcja intelektualna, rozumiem, że trochę za trudna".


03.08.2013

Celebrity DeathMatch: Miecugow vs Axelio

Rozbawił mnie "incydent", do którego doszło na tegorocznym Przystanku Woodstock, gdzie to długowłosy rasta o pseudonimie Axelio (Rołsesjo?) wbił na scenę i wpierdolił Miecugowowi! Wróć! Prędzej mu przemacał twarz - chciał się chyba otrzeć o jeden z najbardziej rozpoznawalnych ryjów III RP. Co do Miecugowa - nie przepadam za tym czystej krwi Aryjczykiem (jak każdym bałwanem, który ma jak widać za dużo czasu, więc wpada w dół, tudzież Rów Mariański zwany depresją - do roboty, kurwa, a nie po psychotropy!), ale zastanawiam się i nie mogę dojść (przynajmniej w tym aspekcie) do konstruktywnych wniosków: po kiegu chuja ten Axelio to zrobił? Przegrał zakład? Obiecał swojej 12-letniej kobiecie? No i ten napis z fekaliów na kartce z brystolu...
Ale w którym miejscu niby TVN ([T]ele[V]izja dla [N]iedojebanych) kłamie? Bo rozumiem, że to jest zarzut stricte polityczny (a może się zawiódł na prognozie pogody?), a z tego co się orientuję, to tam tylko 25 minut stabloidyzowanych faktów dziennie i nic więcej! Gro widzów TVN-owskich ogląda seriale i filmy na tym syfiastym kanale, więc może chodzi o to, że one nie są na faktach? A jeśli już, to na przekłamanych przez Michnika i Agorę?
Od biedy bym zrozumiał jeszcze zarzut, jakby TVP kłamała, ale TVN? Jest to prywatna stacja i może sobie być tubą PO, SLD czy innej partii - wolno im i mi to nie przeszkadza. Nie podoba mi się, to nie oglądam, tak jak TV Trwam, Eska TV, czy TV HotAnal (na tej ostatniej coraz mniej udanych wsadów; kończy się jak NBA bez Jordana). Tak samo śmiesznie wyglądałoby wieszanie psów na Republice TV i stawianie im zarzutu, że kłamie. Owszem, kłamie, TVN też kłamie, ale kto nie kłamie? Sam kłamię, np. w pracy, jak mnie szef pyta, czy podpierdoliłem narożniki do szyb: ALEŻ JAKBYM ŚMIAŁ! Choć można to ubrać w bardziej wysublimowane słowa: TVN mija się z prawdą, jest stronnicza i upartyjniona, a Pochanke to fajna dupa. Może jednak mu chodziło o TVN24 (z liczb Axelio pewnie tylko kojarzy 69 i 3,20 za Tatrę Mocną) - już prędzej bym się zgodził, ale też nie do końca. Przecież do studia TVN24 są zapraszani z każdej opcji politycznej ludzie (Jarek nie przychodzi, bo z kotami nie wpuszczają), a że niedorobiona prawica jedyne o czym by chciała rozmawiać (a raczej przedstawiać swoje ko[s]miczne racje) to Smoleńsk i "jebać Tuska, tego Ruska" to trudno takich odmieńców traktować poważnie i prowadzić rzetelną dyskusję.
Wracając do "skandalicznego mordobicia". Zastanawiam się, czy ten Axelio to lewak (bo na skinheada mi nie wyglądał), czy po prostu przedawkował gruz. A może pomylił Przystanek Woodstock z imprezą Ur[s]ynalia 2013 i w iście rynsztokowym stylu chciał się wykazać? A może się znerwił chłopaczyna, bo dostał wezwanie do zapłaty za opiaty? Tak czy siak, chyba go szatan opuścił...
Ochrona też z opóźnionym zapłonem - przysnęła, pewnie znużona "Szkłem Kontaktowym", co się akurat im nie dziwię - ciekawe, co powie Owsiak i czy wreszcie pokaże PIT-a lub chociaż PIN-dola...
Niebezpieczny precedens się tworzy. Wczoraj Grisza Miecugow, dzisiaj Krzysio Ibisz, jutro Zygi Chajzer! Sprawdza się powiedzenie, że Polak jak głodny to zły, jak najedzony to leniwy, jak na Przystanku Woodstock to upalony. I jeszcze jedno: Axelio, to nie IKEA, ty tam, kurwa, nie rządzisz!
p.s. w tym roku Przystanek Jezus prowadzi pierwszy raz z rzędu Ojciec Pedofiliusz i Siostra Brandzleta (kontakt z nimi: przysio.jezusek@eista.pl) a tematem przewodnim jest "Się, kurwa, nie połapiesz, co dziś bełkotał papież". W przyszłym roku prowadzącymi będzie śnięta 3-ca: Kacper, Melchior i Wańkowicz z odwiecznym dylematem Boga, odnoszącym się do filmu z Sandrą Bullock: "Ja Cię kocham, a Ty ćpasz..." i przystającym do realiów łudstokowych oraz wskazywanie różnic między homilią a hemofilią...

A wczoraj grał Anthrax!


28.07.2013
Dzisiejsza msza, pierwsza czytanka - z serii "Chrystus, Romek i A'Tomek":

Wtedy to ludzie ci odeszli w stronę Sodomy, a Abraham stał dalej przed Panem. Zbliżywszy się do Niego, Abraham rzekł: "Czy zamierzasz wygubić sprawiedliwych wespół z bezbożnymi? Może w tym mieście jest pięćdziesięciu sprawiedliwych; czy także zniszczysz to miasto i nie przebaczysz mu przez wzgląd na owych pięćdziesięciu sprawiedliwych, którzy w nim mieszkają? O, nie dopuść do tego, aby zginęli sprawiedliwi z bezbożnymi, aby stało się sprawiedliwemu to samo, co bezbożnemu! O, nie dopuść do tego! Czyż Ten, który jest sędzią nad całą ziemią, mógłby postąpić niesprawiedliwie?" Pan odpowiedział: "Jeżeli znajdę w Sodomie pięćdziesięciu sprawiedliwych, przebaczę całemu miastu przez wzgląd na nich". Rzekł znowu Abraham: "Pozwól, o Panie, że jeszcze ośmielę się mówić do Ciebie, choć jestem pyłem i prochem. Gdyby wśród tych pięćdziesięciu sprawiedliwych zabrakło pięciu, czy z braku tych pięciu zniszczysz całe miasto?" Pan rzekł: "Nie zniszczę, jeśli znajdę tam czterdziestu pięciu". Abraham znów odezwał się tymi słowami: "A może znalazłoby się tam czterdziestu?" Pan rzekł: "Nie dokonam zniszczenia przez wzgląd na tych czterdziestu". Wtedy Abraham powiedział: "Niech się nie gniewa Pan, jeśli rzeknę: może znalazłoby się tam trzydziestu?" A na to Pan: "Nie dokonam zniszczenia, jeśli znajdę tam trzydziestu". Rzekł Abraham: "Pozwól, o Panie, że ośmielę się zapytać: gdyby znalazło się tam dwudziestu?" Pan odpowiedział: "Nie zniszczę przez wzgląd na tych dwudziestu". Na to Abraham: "O, racz się nie gniewać, Panie, jeśli raz jeszcze zapytam: gdyby znalazło się tam dziesięciu?" Odpowiedział Pan: "Nie zniszczę przez wzgląd na tych dziesięciu". Wtedy Pan, skończywszy rozmowę z Abrahamem, odszedł, a Abraham wrócił do siebie.

Naprawdę fascynująca historia, która mnie urzekła - dialog wariata z idiotą!
p.s. ponadto jakieś brednie, że niby sierpień to miesiąc abstynencji, a zaraz potem dodane, że kielecka pielgrzymka jasnogórska od 6 sierpnia... Przecież jedno z drugim się wyklucza - na chuj o suchym pysku pielgrzymić?

28.06.2013

Zakorkowane Kielce

Pierdoleni cykliści! Kielce są tak zakorkowane, że nie da się palca wcisnąć... wiadomo gdzie. Jadąc autobusem do domu (jako pasażer), odcinek 500 m pokonałem w, bagatela, 30 minut!! Trzy razy kierowca wyłączał silnik, bo widział, że to nie ma sensu. Ale roweriada się zapewne udała, wsioki na bicyklach zadowolone, można odtrąbić sukces. W takich chwilach marzę o ONR czy NOP i ich transparentach z "zakazem pedałowania" - wypizgać do okolicznych wsi, tam się barachło będzie radować tupiąc gumofilcem w krowim placku!
p.s. jedynym pocieszeniem może być to, że jak już wysiadłem z trolejbusu to idąc sobie nieśpiesznym krokiem mijałem wszystkie auta (a co za tym idzie - wkurwionych kierowców), stojące w korkach - byłem od nich szybszy! Yeah!


27.06.2013

Warto czytać prawicową prasę. Chociażby dla tzw. "beki". Ostatnio wybuchła afera dot. Wojciecha Fibaka. Malina Błańska z tygodnika "NIE" (swoją drogą jej "poszerzone" usta przypominają mi usta Lany Del Rey) ujawniła stręczycielskie zapędy Wojtka, prowokując go do znalezienia jej "sponsora". Oczywiście, zaraz się znaleźli moralizatorzy (w tym, o dziwo, "Gazeta Wyborcza"), którzy potępili "wredną" prowokację "Wprost" (w "NIE" uznano, że to jedynie mini-skandal), ale dzięki tabloidom, sprawa Fibaka nie chce przyschnąć ani tym bardziej całkiem się zamazać. A tak wiele osób się stara, nawet sam... papież by chciał o tym wszystkim zapomnieć, czyli Piotr Adamczyk, grający swego czasu KW JPII na 100%, który przecież nie tak dawno się "bujał" z Kate Rozz, czyli Katarzyną Gwizdałą, która, jak się okazało, była jedną z kobiet, które Fibak wciskał bogatym napalonym zagraniczniakom. W przedostatnim numerze "Sieci" (dawniej "W Sieci"), gdzie oprócz wywiadu z nawróconym Kazikiem, można znaleźć artykuł dot. Pana Fibaka. I tu dochodzę do sedna, gdyż w prawie każdym artykule w prawicowych pismach ("Gazeta Polska", "Do Rzeczy", etc.) muszą przywalić obozowi rządzącemu lub znajomym królika. Pal licho Fibaka, ale gdy można go skojarzyć w jakikolwiek sposób z Platformą Obywatelską lub z prezydentem (patrz: zdjęcie) to i artykuł się wysmaży. Ameryki nie odkryję, ale prawicowi dziennikarze są nawet gorsi od chlamydii.


02.06.2013

No i sezon z głowy, a co za tym idzie zakończyła się nasza zabawa w typowanie wyników. W tabeli Ekstraklasy wszystko jasne: Legia Mistrz (gratulacje!), Korona dopiero jedenasta, klasę niżej leci Bełchatów (Polonia także, ale w której lidze się zatrzyma tego na dzisiaj nikt nie wie).
Praktycznie od począku rundy rewanżowej prowadził Paweł i do przedostatniej kolejki nie było żadnego ciśnienia - w 29 serii spotkań monopol na samodzielne liderowanie został prawie przełamany. Pan Jacek był o włos od doścignięcia lidera. Ostatnia kolejka jednak potwierdziła dominację gladiatora i jedyna niewiadoma, kóra pozostała, to co właściciel żółtej koszulki chciałby w nagrodę. Na jego trofeum składa się reszta typerów. Miejsce na pudle zajął Rafał z 44 pkt., a najbardziej niewdzięczne miejsce było moim dziełem. Ostatni jest Marek... Poniżej ostateczna klasyfikacja i do siego... sezonu!
1) Paweł Gajda - 47 pkt.
2) Pan Jacek - 45 pkt.
3) Rafał Wiśniewski - 44 pkt.
4) Przemysław Skóra - 42 pkt.
5) Marek Działowski - 35 pkt.

p.s. szkoda, że nie przyjęła się nazwa wymyślona przeze mnie: "Liga Typerów Spod Ciemnej Gwiazdy Dawida"...


28.05.2013
Nie rozumiem polityki Eurosportu. Miała być relacja live z rewanżowego meczu barażowego o 2. Bundesligę między Dynamo Drezno i VFL Osnabruck, który się zaczął o 20.30. Kij, że w Eurosporcie 2 dopiero mieli "wejść w mecz" o 21. Ale tak się nie stało... Bo akurat Łukasz Kubot mierzył się w pojedynku tenisowym na żywo (a jakże!), który leciał na 1 i 2 kanale Eurosportu. Po kiego chuja na obydwu kanałach puszczać to samo, zamiast dać na drugim kanale mecz? Cud się jednak stał, bo jebnęło deszczem w Paryżu, przez co mecz tenisowy nie mógł zostać dokończony, więc wbili się na drugą połowę meczu piłkarskiego... Czy ktoś tam w ogóle myśli? Myślałem, że już nic nie przebije SportKlubu, który w czasie meczu piłkarskiego puszcza reklamy w 15, 30, 60 i 75 minucie, ale jeszcze pewnie niejedno mnie zaskoczy in minus...

28.05.2013

Dziś dodany nowy "poddział" - dowcipy (menu u góry), czyli najlepsze kawały zebrane przeze mnie na przestrzeni (na wieki) wieków (amen)...


23.05.2013

Chciałem ojcu zrobić przedwczesny prezent na dzień tatełe [cytat z wikipedii: "W Polsce, podobnie jak w Nikaragui, święto to obchodzone jest 23 czerwca (od 1965 roku)." - Polak, Nikaraguańczyk dwa bratanki?], który jest zapalonym działkowcem, więc ściągnąłem mu z neta dokument - sądząc po tytule - myślałem, że trafię w jego gust! Niestety, film mu średnio podszedł...

SEANS PLANETE+


19.05.2013

Ktoś by pomyślał, że nie żyję, że się skończyłem, że... Ale nie, nic takiego nie miało miejsca, a że w dzisiejszych czasach takie media jak Facebook są lepsze, więc tam "funkcjonuję" i robię karierę... Ale, żeby całkiem nie zaniedbać strony www, za którą płacę krocie wypadałoby coś wrzucić/napisać od czasu do czasu. Więc nadszedł czas na dzisiejsze zwierzenia pokościelne. N-JOY!

Dzisiaj byłem w kościele - jak zawsze w 7. niedzielę miesiąca, w święto - tym razem padło na Matki Boskiej Keruletowej. Tyle jest tych świąt, że nawet prenumerujący "L'Onanisatore Romano" katol może się pogubić (a jutro podobno jest kolejne, ale już nieczerwonokartkowe). Nie dało się stać na zewnątrz (jak tydzień wstecz), bo żar lał się z nieba - mniemam, że było 66,6 stopni Belzebjusza. Ponadto zauważyłem, że każda parafia ma swojego żebrola, który sobie na boku ciuła kasę na dyktę. Po mszy dołączył do niego jakiś harcerzyk, który zapewne zbierał na chrust łapiąc punkty sprawnościowe - zobaczyłem nawet zawiść (z powodu konkurencji) w oczach zucha, którego harcmistrz ru... (ch)wali! Sprzed mszy żebrol wysforował się na środek wyjścia po jej końcu, co przy moim przeoczeniu przegrupowania wojsk żebraczych mogłem przypłacić wpadnięciem na jego utarg. Czy już na każdej mszy muszą pojawiać się zespoły pieśni i tańca? Tak było i tym razem, ale jakieś to wszystko zmutowane - Backchrist Boys & Geri Holywell. No i napierdalali na gitarkach... Obudziłem się tak naprawdę między czytankami (poczytaj - a nie dotykaj - mi, proboszczu) z cudzych listów, jak ktoś chyba pomylił mszę z jakimś talent show: K-Faktor (Katol Faktor). Wył nieziemsko, ale niestosownym byłoby chyba, jakbym zaczął mu bić brawo, krzycząc: BIS! Zresztą, może by to odebrał zbyt dosłownie, jakby się okazało, że jest biseksualistą... Punktem kulminacyjnym jest zawsze "kazanie". Tym razem rezolutny konferansjer w szatach liturgicznych zaczął przepytywać dzieciaków w temacie tego, co też przyniósł w zamkniętym pudełku - no i zgadywali... Po słowach: "wiertarka" i "siekiera" cały kościół się zanosił ze śmiechu, a ja, gdybym siedział bliżej krzyknąłbym swoje typy: "dildo" czy "lubrykant". Okazało się jednak, że to był dzwonek, ale... jebany kwadrans zleciał! Gdy już się zaczynają anonse duszpasterskie można się budzić na całego, zakładać buty, zwijać koc i szykować się do "alleluja i gudbaj". Ale dzisiaj były bardzo ciekawe ogłoszenia. Ni stąd ni zowąd zostały w nich wspomniane szkoły Awans! I to tak po prostu - reklama dźwignią czarnego handlu. Dobrze, że na pożegnanie nie wypalił tekstem: idźcie w pokoju Chrystusa i pijcie Pepsi! Żenada z tymi kryptoreklamami, a jeszcze na ścianie wielki napis EPSON. Przypadkiem, oczywiście... W związku z tym mam parę pytań nurtujących mnie po dzisiejszych traumatycznych przeżyciach:
1. Czy jak w recepcji hotelu ktoś do mnie wypali: "pokój wam zostawiam, pokój mój wam daję" to powinna mi się zapalić ostrzegawcza lampka?
2. Czy plotki o wprowadzeniu hostii z dżemem są tylko plotkami, czy jest coś na rzeczy?
3. Kto to jest Ojciec Pijok? (jeśli, oczywiście, dobrze usłyszałem nazwisko)
4. Co powinna odpowiedzieć osoba startująca w finale "Familiady" i będącą drugą osobą, gdy dostanie pytanie: "dwa razy dwa" i okaże się, że jej odpowiedź "cztery" już była...?
...a za tydzień kolejna msza - na wsi... więc sobie pooglądam pokaz mody i tegoroczne trendy - FOLKLOR 2013...
AMEN & HE-MAN!


26.02.2013
JUTRO PIZZA W GUŁAGU!!

Ja proponuję pizzę z boczniakiem, świniną, hemoglobiną, kolaboracją i serem ze skarpet z dziurą! Z lekką posypką suszonej cebuli i kartoflaków (bez garniturków!), z sosem sojowym - jednym słowem: vegetariańska (bez szmalcu)! A na deser rolada z mleczów - normalnie, kurwa, pynio!!

ps. 1: kto nie je pizzy ten ZA LEGIĄ!!
ps. 2: a po uczcie będziemy śpiewać czarnom madomne
ps. 3: RADWAŃSKA JEST BŻYTKA!

17.02.2013
Mój faworyt na nowego Papieża - Peter Turkson (dla przyjaciół, żony i dzieci: Nwengwe Ntzibozotiglu). Przyjmie imię Kuntakinte XXII. Czarny dym go będzie zwiastował i Weekend ze swoim nowym utworem: "Habemus Pamparampam!". I minie 30 lat... A później stanie się ciemność... Tusk będzie świętował dziewiąta kadencję premierską, Lewandowski będzie nadal przymierzany do Bayernu, a Gołota w walce wieczoru spotka się z Najmanem... I spadnie deszcz meteorytów na Ostrołękę i świat się skończy...

26.01.2013

Dopingowicz wzorem dla Kowalczyk

Swój ciągnie do swego :D I pomyśleć, że już nikt nie pamięta jak sama Jusia została złapana na dopingu w 2005 r. i została zdyskwalifikowana... No, ale to prehistoria, teraz to najlepszy sportowiec Polski, więc i Mariusz Wach też powinien być gloryfikowany - najlepiej w duecie: Justyna Koksiarczyk i Sterydiusz Wach :)


21.01.2013
Jutro nawiedza mnie w domu xionc po kolędzie - kopertnik pospolity. Gdyby nie ojciec, to dostałby kopa i odwrócony krzyż na drogę, a tak to... Trzeba będzie się pomęczyć chwilę z brązowym (sic!) darmozjadem w sukience. Chyba do drugiej w nocy zejdzie mi przepisywanie zeszytu do religii, w razie porażki mam w zanadrzu bitą śmietanę - siem pobawim w salezjan!
ps. K + M + B (Kreator + Megadeth + Behemoth)

ARCHIWALNE NEWSY 2017
ARCHIWALNE NEWSY 2016
ARCHIWALNE NEWSY 2015
ARCHIWALNE NEWSY 2014
ARCHIWALNE NEWSY 2012
ARCHIWALNE NEWSY 2011
ARCHIWALNE NEWSY 2010
ARCHIWALNE NEWSY 2009
ARCHIWALNE NEWSY 2008