31.12.2016

Czterej Jeźdźcy Apokalibacji nadciągają!


20.12.2016

I jeszcze bonus na dzisiaj - stare, dobre lata z Flapjackiem w tle :)



20.12.2016

Hakurwa matata!! Chciałoby się zawyć, niczym Jarosław Kaczyński wraz z kotem w dniu końca kadencji Andrzeja Rzeplińskiego w TK... Tyle lat czekania! Ileż razy w tym czasie upadłem (choć zawsze się podnosiłem, nawet z rozjebanego fotela, z nieuronioną kroplą puszkowego Harnasia), ile poniosłem porażek, ile przyjąłem na owłosioną klatę poniżających obelg, oskarżeń, że nic nie potrafię, do niczego się nie nadaję, a jedyna pozytywna rzecz, jaka mi wyszła w życiu to test na obecność wirusa HIV. Nie przeczę, myliłem się wiele razy w życiu, przeinaczałem wiele pojęć, ale w końcu dochodziłem do istoty rzeczy, ażeby podać parę przykładów:
- Nergal to jednak nie Thorgal,
- ekshumacja to jednak nie ekskomunika,
- heroinizm to jednak nie heroizm.
I wiele pytań zadawałem, do dzisiaj nie uzyskując (satysfakcjonujących) odpowiedzi:
- czemu partia Razem działa zawsze osobno?
- czy PiSeptol to jest lek na całe zło?
- czy Facebook ma konto na naszej klasie?
- czy głuchoniemy spiker w radiu to dobry pomysł?
- czy cieczka to badania okresowe?
I wtedy, gdy już zaparcie trwało blisko tydzień, przyszła ta nowina: WYGRAŁEM LIGĘ! Rzutem na taśmę, co prawda, ale prowadząc praktycznie przez całą rundę, byłoby nietaktem na ostatniej prostej dać dupy.


15.10.2016

Justyna Kowalczyk (vel Koksiarczyk), moja "ulubienica" - najbardziej rozpoznawalna klacz polskiego sportu, gejzer intelektu, niepotrafiący sklecić w miarę sensownego zdania złożonego, strajksegejn! W swoim (jak zwykle) miernym stylu skomentowała aferę dopingową z Johaug w roli głównej, choć powinna być ostatnią osobą, która zabiera głos w kwestii jakiegokolwiek niedozwolonego wspomagania. Jednak nie mogła się powstrzymać, aby "dopiec" jednej z najgroźniejszych rywalek i dołożyć swoje trzy grosze zawierające śladowe ilości kału - przyganiał rondel patelni. Co prawda, w ripoście posypało się trochę nieprzychylnych komentarzy odnośnie jej szprycowania się, ale w jak zwykle rozbrajający sposób Jusia zbagatelizowała stare, dexamethasońskie czasy. Tę dyscyplinę sportu, podobnie jak podnoszenie ciężarów i kolarstwo powinni zaorać za jeden wielki oszukańczy szwindel! To nie pierwszy wyskok naszej celebrytki, która powinna raczej zbierać siły do jednej z kolejnych edycji "Tańca z Gwiazdami", a ze sportem dać sobie spokój. No, chyba, że tęskno jej do nie tak dawnych czasów, jak to rozjebała małżeństwo Sebastiana Parfjanowicza, zrobiła sobie z nim dzieciaka, a gdy koleś się kapnął, że popełnił faux pas życia, Jusia już się postarała, żeby obrzydzić mu życie biegając po wszelakich mediach i obnosząc się z "depresją". Nawiązując do problemów Norweżki, mam dla naszej czterystuzębnej gwiazdy tzw. frazeologizm: kończ maść, wstydu oszczędź...


16.08.2016

Każdy w pewnym momencie swej nędznej egzystencji zaczyna wyrastać ze św. Mikołaja, z rakotwórczych gum do żucia Turbo, z roweru z czterema pedałami, ze słuchania Krystyny Santor, Ireny Prońko i Slayera, a także przestaje mylić pojęcia - dowiaduje się, że ewakuacja to coś innego niż ejakulacja, morela nie smakuje jak mortadela, a nekrofilia nie jest triumfem miłości nad śmiercią. Staje wtedy przed szekspirowskim dylematem rodem z "Hamleta" i jego tytułowego bohatera - BYĆ ALBO NIE BYĆ. Oczywiście nieznacznie zmodyfikowanym, aby spełniał wymogi dzisiejszych skomputeryzowanych czasów. W takim oto punkcie życia znalazłem się i ja ostatnio - na przyjęciu weselnym. Będąc w ubikacji naszło mnie to egzystencjalne pytanie, tzw. kiblo-dylemat: jebnąć stolca, czy pierdolnąć selfie? Czując pogardę dla intelektu i uczuć wyższych wybrałem drugą opcję i oto jest. Zdjęcie dekady - poprzednio tak elegancko wyglądałem, będąc głównym bohaterem policyjnego okazania. Enjoy!

p.s.1. Jeśli będzie milion lajków pod tym zdjęciem, wstawię swoją roznegliżowaną fotę zrobioną nad wodą, przy kanale ściekowym - jednocześnie zapraszam do subskrybowania owego kanału...

p.s.2. Furorę swego czasu zrobił zakrzyk Joachima Brudzińskiego, który na słowa swego guru, Jarosława Kaczyńskiego: "cała Polska z was się śmieje" dorzucił: "komuniści i złodzieje". Czy tylko mi się wydawało w pewnym momencie tego widowiskowego melanżu, że usłyszałem: "a teraz idziemy na jednego", a z jednego ze stołów popłynęła dopowiedź: "ze sztucerem na ciapatego"?


08.08.2016

Moje kochane krzesełko, umiłowany fotelik - dzisiaj się rozjebał doszczętnie! R.I.P. Tyle ze sobą przeżyliśmy (za cztery lata minie trzy i pół roku od naszego poznania) i nagle, ni stąd, ni zowąd, odszedłeś na drugi krąg. Tak dużo razem przeszliśmy: przeglądaliśmy wspólnie pudelka, chichraliśmy się z Grycanek, gotowaliśmy kompot, a później używaliśmy jednej strzykawki, wyrzucaliśmy kopytka przez okno, sikaliśmy w windzie, modliliśmy się do Baphometa, kradliśmy wózki z Tesco, strzelaliśmy z wiatrówki do rowerzystów, nawet miałem Ci we wrześniu założyć profil na FB i na portalu randkowym. Miałem Ci kupić rower, mieliśmy jeździć nad zalew, na jagody i muchomory, na mecze Korony i Radomiaka, a nawet do Sosnowca na wczasy pod grzybem. Miałem już nawet bilety na tegoroczną Disco Ka(ł)dzielnię... Ale widziałem, jak ostatnio niedomagasz, gaśniesz w oczach, nienaturalnie się rozkładasz - tak się cieszyłeś na Światowe Dni Młodzieży, ale nie mogłem Cię już tam zabrać. Choroby i tego, że jesteś bezdusznym krzesłem, nie oszukasz...
Chciałbym powspominać jeszcze raz te wspólne chwile, ale głos mi się łamie, ręce truchleją, powiększona tarczyca nakurwia... Jednej naszej wspólnej imprezy nie zapomnę do końca listopada - jak mnie bolał żołądek, jak tańczyliśmy ze sobą, jak łykaliśmy dropsy, jak się śmialiśmy i razem odpoczywaliśmy, a mnie nadal bolał brzuch. Już zawsze będę pamiętał o tej naszej "no-spa party". Teraz już nic nie znaczą wszystkie Twe fochy, doły, depresje, buta i zarozumiałość - już nie będziesz mógł spłacić kredytu zadufania.
Nawet nie wytrzymałeś, mój foteliku, do kolejnych wyborów parlamentarnych. Wiem, dla Ciebie to też był cios - zwycięstwo PiS-u, a już rok Dudy to było dla Ciebie zbyt wiele. Nie dotrwałeś nawet do Twojego ulubionego święta katolickiego - Matki Boski Dzielnej - zabrakło dosłownie paru dni. Ty zawsze byłeś dzielny i taki pozostaniesz w mojej pamięci...
Zanim Cię pochowam (tj. wypierdolę na śmietnik), chciałem uczcić Twą pamięć apelem smoleńskim i zaśpiewać Twoją ulubioną piosenkę - cover Madonny w wykonaniu Isis Gee - "La Islam Bonita". Żegnaj, niech Ci tam po drugiej stronie będzie lepiej niż pode mną...

p.s. w sumie wszystko się wyjaśniło, bo miałem już skarżyć producenta, bo o mało co mi Harnaś nie wypadł z ręki, jak mi się horyzont wywrócił do góry nogami - myślałem dotychczas, że mój ukochany fotelik obsługuje wagę do 1200 kg, a tu taki zonk - nie zauważyłem przecinka przed ostatnim zerem :(


03.07.2016

Jak to powiedział kiedyś ktoś mądrzejszy ode mnie: "Od polityków nie wymagamy, żeby mówili prawdę. Wymagamy od nich, żeby się nie dali złapać na kłamstwie". A czy od mediów wymagamy czegokolwiek? Choćby cienia rzetelności? A jeśli już dadzą się złapać na kłamstwie, to czy przeproszą, ukorzą się? Tak, wiem, marzenie ściętej głowy w większości przypadków... Są różne rodzaje manipulacji mediów, niekoniecznie tylko tych mainstreamowych: mniej lub bardziej bezczelne, śmieszne, żałosne, kretyńskie, debilne, wysublimowane... Długo by wymieniać. Jest i TVN. Choć TVP, jako telewizja reżimowa, doszlusowała już do lidera z ul. Wiertniczej, to i tak ex-stacja Waltera pozostawia całą resztę daleko w tyle. Nie tak dawno szerokim echem odbił się rozwód między TVN-em i Legią Warszawa - realizowali wspólnie serial "(L)egenda" na 100-lecie jakże utytułowanego klubu. A wszystko poszło o słynny napis na transparencie wywieszony podczas meczu z Piastem Gliwice: "KOD, Nowoczesna, GW, Lis, Olejnik i inne ladacznice - dla was nie będzie gwizdów, będą szubienice!" No i czytam sobie teraz właśnie ostatni "Newsweek" (też wzór rzetelności i obiektywizmu!) i wywiad z Bogusławem Lindą. Oddajmy głos legendarnemu Maurerowi:

Piotr Bratkowski: Pan niedawno doświadczył hejtu po wypowiedzi na temat Łodzi jako miasta meneli.
Bogusław Linda: Delikatnie mówiąc, to niezupełnie było tak, jak przedstawiały media. Pisano, że wynajęto mi ochroniarzy, co było kompletną bzdurą: ochroniarze zawsze są na planie filmowym. Przy "Powidokach" też, ale nie ochraniali mnie, tylko pilnowali, żeby nikt nie ukradł kamery, nie właził na plan. Nie było też żadnych gwizdów z okien, zagłuszania kręconych scen głośną muzyką. Zdaje się, że to kochany TVN sobie zaszalał. Był na przykład taki napis na murze: "Jebać Lindę i Legię". Ze swastyką. Tego nie mogli pokazać, więc kilkadziesiąt metrów dalej sami namalowali: "Jebać Lindę" - i to pokazali. Nie chciało mi się wierzyć, że można aż tak manipulować. Okłamać wszystkich dla kasy, dla oglądalności.

Należy tylko przypomnieć, że wtedy jeszcze TVN i Legia byli dobrymi funflami, a ich przyjaznym relacjom nie zaszkodził nawet słynny incydent z zawołaniem Starucha & co. "jeszcze jeden" po śmierci jednego z ówczesnych właścicieli klubu, Jana Wejcherta. Brawo! Jeśli często TVP nazywane jest TVPiS, to wypadałoby dorobić i "gębę" TVN-owi - TVNiedojebańcy - myślę, że to nie będzie przesadzone!

p.s. Tak na marginesie, a to już jest naprawdę margines społeczny, we wczorajszym wydaniu Super Expressu rewelacyjny dodatek (patrz: zdjęcie poniżej). Ciemny lud nie dość, że to kupi, to jeszcze pokoloruje! No to do kredek świecowych, start!


24.06.2016

Brexit, srexit! Ja tam wychodzę codziennie z domu, czasami z siebie, włosy mi wychodzą z klaty i jakoś nie robię z tego wielkiego halo. Wszystkich powracających z saksów z Wysp chętnie powitamy po staropolsku - chlewem i stodołą. Nie pierwsi i nie ostatni tacy co wrócili i żyli długo i szczęśliwie, bo byli już po czternastym piwie... Tymczasem przed moim blokiem wyrosła dziwna konstrukcja - nieoficjalnie się dowiedziałem, że będą tam wieszać niewierzących, a ja jestem podobno na szczycie listy TOP 666 - chyba, że zmienię styl życia i będę chwalił Pana jedyną kolędą, którą znam, pt. "Drops", co idzie mniej więcej tak: "Turlajże Jezuniu, turlajże, turlaj..." A to wszystko w myśl zasady: a na słupach zamiast flagi, będę wisiał całkiem nagi... Wczoraj był dzień ojca, a co obchodzą czarnoskórzy w tym dniu? Spacerniak!


05.06.2016

Wielka inwentaryzacja działu "Encyklopedia Industrialu". Ogromne porządki i przywrócenie ładu oraz funkcjonalności. Zapraszam!


05.06.2016

"ANOTHER DAY IN PARASITE" - parafrazując genialny kawałek Phila Collinsa - taki tytuł miała mieć moja dzisiejsza (cykliczna?) krótka rozprawka facebookowa, ale... W ostatniej chwili zmieniłem tytuł na "FRUSTRACJA, KURWAAAA!" (tu akurat parafrazując kultowe: SLAYER, KURWA!). Ale koniec z parafrażeniem, bo dalej będzie li tylko język pospolity. I wulgarny - jak to u mnie zazwyczaj...

A opowiem o pewnym hipermarkecie, pod brytyjską banderą - jak nie trudno się domyślić bohaterem tej żenującej historii będzie TESCO, w którym często robię zakupy, i to z wielu powodów: poczynając od tego, że właśnie przed nim codziennie wysiadam z obozu pracy, a kończąc na tym, że jest to market chyba najlepiej zaopatrzony w Kielcach we wszystkie artykuły i nikt nie zwraca uwagi na mój pomarańczowy drelich i kominiarkę. Wczoraj sobota, więc myślałem, że tuż po otwarciu nie będzie tłoku, a co za tym idzie słynnych na całą galaktykę Polaków-Cebulaków (i tu okazjonalny dowcip idealnie pasujący do sytuacji:
Kasjerka do kasjerki w TESCO:
- Ej, Grażyna, jaki kod ma cebula?
- +48.),
co to przyjeżdżają doznać życiowych wrażeń i przeżyć podczas macania pomelo i tajlandzkiej bielizny oraz delektowania się trzecią godziną powożenia skrzypiącym dyliżansem na zakupy z rozwrzeszczanym bachorem w środku i napoczętymi bułami wrocławskimi. Ale gdzie tam, nawet o tak wczesnej porze buractwo na blachach TOS, TJE, TPI i, przede wszystkim!, TKI (jak ja to ich nazywam: TK i wszystko jasne) zastałem na marketowej dzielni. I powyższe nawet bym przebolał, bo ja z listą zakupów w smartfonie robię szybką przebieżkę po sklepie, kupuję zapisane towary i otwór, tj. do kasy i do domu. No, ale często zdarzają się nieprzewidziane historie. Zbyt często... W sumie nie zdziwiłem się, że już z samego rana codzienna prasa wygląda na przestrzeloną (tzn. przeczytaną wszerz i wzdłuż) i leży, jakby ją ktoś po użyciu pierdolnął do kosza na śmieci, a nie odłożył na swoje miejsce. Pewnie wszystkie dodatki już zajebane, a krzyżówki rozwiązane. Ale to i tak nie jest nic najbezczelniejszego - niektórzy są takimi troglodytami, że idą z np. Gazetą Wyborczą do bistro (żarcie wewnątrz TESCO o smaku płonącego MOPS-u i mirabelek) i nie dość, że przy bigosie z rukolą, czy innej wegańskiej golonce po bretońsku wraz z lampką Harnasia czytają, to jeszcze upierdolą i taką odkładają na miejsce, czyli do śmietnika prasowego. Niektórzy zapewne wytrą jeszcze takim czasopismem spocone jajka i uznają, że ofiara została spełniona. Można beknąć, pierdnąć i jebnąć w nieznane, np. do działu z ekskluzywnym alkoholem, ażeby chociaż nacieszyć oko i zostawić ślinę...

TESCO chyba zatrudniło ostatnio jakiegoś speca od logistyki. Najpewniej z afgańskiego pola makowego, bo co i rusz artykuły pozmieniały lokalizację i tylko człowiek kursuje jak głupi w poszukiwaniu potrzebnego asortymentu. Naprawdę trzeba być pojebanym, żeby tak utrudnić życie, ale podobno to jest wszystko przemyślane, bo, zakładając na przykład, że przyjedzie ktoś z Woli Kopcowej zakupić dwie kraty Prażubra na krechę, popitkę z rozpałką pod grilla w jednym, kiełbę po 6,50 zeta za kilometr i jeszcze schować w spodnie zajebaną gratisową gazetkę, to szukając tych właściwych artykułów zapisanych na pożółkłym brystolu dla Januszów, zakupi jeszcze wiele innego dziadostwa, zupełnie nieprzydatnego, ale... jak się tak kursuje między półkami, to aż żal nie kupić, szczególnie, że jest się dopiero co po wypłacie, portfel nieprzyzwyczajony do trzymania takiej Ilości banknotów dość długo, bilon parzy, więc trza wydać i spierdalać matizem na gaz, bo komary już czekają na grillowników z większym utęsknieniem niż gawiedź właściwa...

Dzisiaj króluje patriotyczna odzież na ME 2016 - szaliki wyklęte, rakotwórcze wuwuzele, koszulki mejdinczajna za 5 zeta w promocji wraz z zamykanym kubkiem na parujący stolec - raj dla prawilnych patriotów spod znaku Burego czy innego Łupaszki. Bóg, Majówka, Wpierdol! BMW! I tylko sobie nucą pod nosem dyskopolowy przebój zespołu After Party pt. "Nie daj życiu się": "Nie daj życiu się, z nami napij się / Olej smutki, żale... jebnąć ci, pedale?!" Jest też i coś dla zbakanych lewaków w dziale komiksy/fantastyka/odkurzacze: "Gender dla opornych", "Przytul ciapaka" (aż mu żyła na czole wyjdzie - przyp. Keru) i dziewiętnasta część biografii Adriana Zandberga. Prawdziwe to wszystko jak naturalna uroda naszych najsłynniejszych Ewek: Chodakowskiej i Minge.

Ciekawie też jest na dziale wędlin:
Ja: Poproszę 20 deko baleronu, ino w plasterkach...
Ekspedientka: Ojojoj, ale mi się ukroiło... Może być 4 kilo?
Oczywiście to wszystko teoria, bo kim trzeba być, żeby kupować wędliny w markecie? Już na Allegro mniejszy strach...

O dziale alkoholu napiszę tylko jedno: jeśli nikt nie widzi różnicy w smaku Budweisera z polską etykietą, a oryginalnego (czechosłowackiego), to powinien, aż takich szczytów już nie zdobywać i zatrzymać się na sączeniu Tatry przez szlauch… To tak jak nie odróżniać smaku przy delektowaniu się kompotem i kompostem…

Ale dzisiaj najlepsza akcja była już przy kasie, czyli przy samym wyjściu, światełku w tunelu. Przede mną tak na oko 50-letni gość zapewne z matką. No i zakupów natrzaskali na 320 zyla (szacun!). I się zaczęło...
- A ten kubek, co był w gratisie, to nie został doliczony czasem?
- Nie, został odliczony.
- A gdzie to pisze, może mi pani pokazać na paragonie...
No, kurwa, paraklienci przy parakasie sprawdzający paragon. Kubek 2 PLN, a ten szuka wraz z kasjerką jebanego storno już kolejną minutę. Ale dali radę! Jeszcze wcześniej się spytała kasjerka, czy chce gość płacić zbliżeniowo, bo wyjął kartę... 320 PLN zbliżeniowo?! O czymś nie wiem, że tak można?! No i zaczyna już mnie kasować, a tamci się średnio kwapią do pakowania zakupów do wózka, więc grzecznie zwróciłem uwagę, że może by się troszkę streszczali, bo ja nie mam jak odbierać swoich zakupów po nabiciu, to się żachnął gość, że "a może ja lubię przebywać w TESCO?" Odpowiedź moja mogła być tylko jedna: "jeśli tak, to zapraszam na dział z nabiałem, a nie na okupację jebanej kasy". Jeśli tak kochają wspólne weekendy rodzinne w TESCO to niech się zaopatrzą w elektroniczne bransoletki z zakazem opuszczania marketu.

Ogólnie to chyba nie tylko w TESCO się frustruję - ostatnio w delikatesach SPOŁEM-owskich stałem przy jednej z kas, że przy kasie obok już chyba dwudziesta osoba została obsłużona, a ja nadal trzeci przy swojej. Miałem halucynacje nawet, że co niektórzy robią już drugą kolejką kupując znowu bułki i ser na śniadanie. No i wyrwało mi się bezwolnie: "JA PIERDOLĘ!" Na to się odwróciła kobieta przede mną informując mnie, ze ta pani, blokująca ruch, właśnie płaci pierdyliard rachunków, bo się okazało, że jest taka możliwość w SPOŁEM. Moje "To niech wypierdala na pocztę - jest naprzeciwko. Ile zaoszczędzi - 2 zeta? Zasponsoruję! Chwalmy Pana, że kredytów tutaj nie udzielają..." było zakończeniem jakiejkolwiek dyskusji... Tak na marginesie, to chwilę później spotkałem tą kobietę w punkcie LOTTO, jak wyjęła chyba z 10 kuponów i kazała sobie sprawdzać, czy nie trafiła przynajmniej siódemki... Ja oczywiście stałem za nią, tym razem już bezpośrednio... Nie chciało mi się już nic mówić, tylko cichutko popłakiwałem...

A co słychać w regionie, poza hipermarketem? Ano zbliża się wielkimi krokami referendum (12.06) w sprawie odwołania wąsatego naczelnika Kielc, wyjątkowego nieudacznika i szkodnika. Speca od przystanków i klubu piłkarskiego. Na tą okazję, przedwczoraj, rzecznik Kieleckiego Komitetu Referendalnego dostał wyrok czterech miesięcy bezwzględnego więzienia (jeszcze nieprawomocnie). Przypadek? Oddajmy głos Popkowi: "Kurwa, nie sądzę!"

p.s.1: żeby nie było, że tylko narzekam, marudzę, wszystko mi przeszkadza i mam klimakterium - dostałem za to już drugi znaczek TESCO, chyba se je w **** wsadzę...

p.s.2: ja też w sumie nie jestem bez winy, ale przecież nie o mnie ten tekst - swego czasu zakupiłem ciśnieniomierz ojcu, ażeby wypróbował w domu, i gdy będzie z nim wszystko okey, to miałem się zgłosić do TESCO na podbicie gwarancji na niego. Ciśnieniomierz działa do dzisiaj, a gwarancja... Ciekawa sytuacja mnie spotkała. Wręczyłem w punkcie obsługi paragon za to ustrojstwo, bo z nim musiałem iść - młody gość pewnie od niedawna tam pracujący, szuka i szuka czegoś na nim, więc zagaduję ciepło i przyjaźnie: "czegoś, kurwa, nie może pan znaleźć?!" Popatrzył tylko na mnie i popodbijał na bezdechu wszystko na karcie gwarancyjnej. W drodze do domu, jedyne co myślałem o tym, że jakich to zjebów tam przyjmują, że i ja bym się pewnie tam nadał, ale zainteresował mnie paragon, więc zacząłem go studiować i co się okazało? Że nie było na nim żadnego ciśnieniomierza! Za to był dzbanek filtrujący Brita - cóż, pomyliłem paragony, zdarza się, ale i tak zdygany koleś mi gwarancję podbił. Ma się ten dar przekonywania ;)

p.s.3: autentyk z piątku:
Kasjerka do mnie: - Fuj, kupuje pan tą gazetę Urbana?! (chodziło o "NIE")
Ja: ... (cisza)
Kasjerka: Oooo, "Newsweek" - to może być!

p.s.4: dowcip na koniec:
Młody lekarz odebrał pierwszy poród. Pyta ordynatora:
- I jak mi poszło?
- W zasadzie dobrze, ale po pupie klepie się noworodka, a nie matkę.


27.05.2016

Świetny artykuł o współczesnych polskich darmozjadach, czyli jak z bycia w ciąży uczynić dość osobliwy sposób na życie, bo stan inny od błogosławionego jest stanem... szalenie dziwnym! Maciora Elbanowska i jej permanentne wzdęcia ciążowe...


26.05.2016

Z okazji Dnia Matki: "Pewnego dnia moja matka nazwała mnie skurwysynem, więc ją uderzyłem, bo nikt nie będzie tak mówił o mojej matce, potem uderzyłem siebie, bo nikt nie będzie bił mojej matki, potem matka uderzyła mnie, bo nikt nie będzie bił jej syna i potem uderzyła siebie, ponieważ nikt nie będzie mnie bił, więc uderzyłem ją, bo nikt nie będzie bił mojej matki..." :D


22.05.2016

Kiedy byłem jeszcze małą dziewczynką, chorowałem na przewlekłą holokaustofobię (strach przed zamknięciem w piecu). Marzyłem wtedy, aby zostać - jak wszystkie chyba dzieci - strażakiem lub milicjantem. Szybko mi jednak przeszło, gdy się dowiedziałem, że strażak gasi, a nie podkłada, ogień, a milicjant łapie bandytów, zamiast okradać banki i gwałcić staruszki (w pozycji na wnuczka). Też mi bohaterstwo... Minęło 30 lat z okładem i jedyne o czym marzę, to żeby wygrać ponownie rundę skreśleń naszej firmowej bukmacherki. Parafrazując tekst Budki Suflera: "znowu w lidze mi nie wyszło". Ale może za pół roku...

p.s. łycha jeszcze nie zakupiona, a co za tym idzie, nie wręczona, gdyż trwają negocjacje, o zamianie nagrody na czystą Wyborową...


13.05.2016

Wczoraj skończyłem 38 lat - piękny wiek, hehe. Cudowne prezenty dostałem, a oto najoryginalniejszy z nich...


06.05.2016

"Dziennik Gazeta Prawna" - wydanie dzisiejsze (weekendowe) i dodatek kulturalny, a tam... recenzja nowej płyty Roba Zombie. Nie spodziewałem się...


23.04.2016

Legnica, miasto cudowne, a wręcz CUDne. Dla mnie co najwyżej cudaczne... W parafii św. Jacka 25.12.2013 (jakże symboliczna data) została upuszczona hostia. Jak to jest w zwyczaju i z całym ceremoniałem umieszczono ją w kielichu z wodą. A dalej, to już chyba wszyscy wiedzą: nie rozpuściła się, za to wydzieliła krwawego "pajączka". Powołano komisję >>mającą wyjaśnić, czy doszło do interwencji sił nadprzyrodzonych, komisja zaś zwróciła się do naukowców. Teraz jej członkowie triumfalnie ogłaszają, że nauka jest bezradna, więc nastąpił cud! Na czołowego eksperta wyrosła kardiolog dr Barbara Engel, członkini... Rady Katolików Świeckich przy Biskupie Legnickim. (...) Oprócz niej w roli znawców występowało czterech księży. Lekarka przyznaje, że "wiara mogła mieć wpływ na wyniki badań, a na pewno nie można tego wykluczyć".<< I szybka konkluzja: >>skoro komisja Macierewicza może udowodnić zamach w Smoleńsku, to wszystko jest do udowodnienia - wystarczy prawidłowo dobrać ekspertów.<< Zlecono także badanie rzeczonego komunikantu innym kompetentnym instytucjom, które nie wykazały w hostii obecności tkanki mięśniowej serca. Ale te opinie były niesatysfakcjonujące, więc nie przebiły się do szerszego grona odbiorców. Faktem jest, że w cudownej hostii nie ma DNA. >>Tkanka mięśnia sercowego bez ludzkiego DNA - to dopiero cud! Niestety, straciliśmy tym samym okazję, aby poznać kod genetyczny Chrystusa. Jak nic okazałoby się, że to Polak. Może nawet mieszkaniec jakiejś legnickiej plebanii... (...) Sezon pielgrzymkowy za pasem, a pobożnym obieżyświatom przejadły się Częstochowa i Licheń - pora na coś nowego. Biskup polecił już przygotowanie odpowiednich warunków do podziwiania relikwii. W czerwcu show ruszy pełną parą. Będzie to także biznes, na którym da się sporo zarobić...<< Taka druga Sokółka, a jak się "cud" przyjmie (ktoś ma wątpliwości?), to niewykluczone, że nastąpi wysyp podobnych patologii. I epilog, który może zmrozić niejednego radykała katolickiego: >>Serratia marcescens - pałeczka krwawa, zwana też cudowną - oto sprawczyni całego zamieszania. Najlepiej rozwija się ona na pieczywie, bo żywi się skrobią. Czymże innym jest hostia, jak nie rodzajem pieczywa? Bakteria ta wytwarza czerwony pigment - wygląda to jak krwawa plama. Nazywana jest cudowną właśnie dlatego, że stoi za "cudami eucharystycznymi". (...) O pałeczce krwawej przeczytamy choćby w "Wiedzy i Życiu" - jednym z najstarszych polskich pism popularnonaukowych. (...) Na okoliczność legnickiego "cudu" bakterię opisała Martyna Franczuk, dziennikarka i naukowiec w jednym. To w razie zarzutów, że Serratia marcescens jest produktem "bezbożnej propagandy". Może warto byłoby ten temat poruszyć we wskrzeszonej w TVP2 "Sondzie"? A, zapomnieliśmy, że prowadzi ją Tomasz Rożek, pracownik "Gościa Niedzielnego".<< I koło się zamyka, cud musi być i już! Bo tak!

Autorem zdań wziętych w cudzysłów >> << jest Piotr Czerwiński - z ostatniego wydania tygodnika "Fakty i Mity" (22.04.2016)


19.04.2016

W ostatnim numerze prawicowego tygodnika "Do Rzeczy" wywiad z Mariuszem Maxem Kolonko przeprowadzony przez Kamilę Baranowską. Baranowska - młoda, bardzo ładna, zgrabna dziennikarka ("object ruchable" - jakby to powiedziało dzisiejsze młode pokolenie buntowników z glejakiem mózgu głosujące na PiS), ale tępa jak siekiera z Carrefoura, która regionalnie jeszcze daje radę (na łamach rzeczonego czasopisma prowadzi rubrykę plotkarską), ale rzucona na głęboką wodę (vide: "Loża Prasowa", TVN24, 10.04.2016) popłynęła jak ostatnio czterystu nielegalnych imigrantów. A w wywiadzie... Slogan goni banał, propagandą poganiając. Maxiu mógłby swobodnie napisać 69-tomową populistyczną epopeję o niczym, choćby pod tytułem "2+2=4" lub "Krowa daje mleko, a najbardziej znany Edin to Dżeko" - czyli o czymś, co wydaje się tak oczywiste, że już bardziej nie może, ale Max i tak to przedstawi jako swój pogląd - jakże oryginalny i kontrowersyjny, ma się rozumieć. Opowiada takie dyrdymały, mając czytelnika widocznie za kretyna. Oczywiście sypie z rękawa pomysłami na wszystkie bolączki Polski i Polaków. Problemy faktyczne, jak i wyimaginowane. Parę przykładów i jego cudownych rozwiązań:
- konflikt o Trybunał Konstytucyjny ("Ja bym jednak zaufał ludziom i zrobił wybory do TK. To zamknęłoby dzioby wrzeszczuchom z ulicy i pewnie uczesało rozczochranego Belga z Brukseli."),
- polski parlament ("Rozwiązać albo ograniczyć Senat. Zmniejszyć liczbę posłów w Sejmie, ale dać im duże pieniądze za dobre rządzenie, żeby ich nie mogła podkupywać Merkel."),
- Komisja Wenecka i okołounijny burdel ("Polska nie powinna dać się zagnać do narożnika, tylko wepchnąć do narożnika Unię Europejską."),
- KOD ("Teraz manifestacje KOD są zagrożeniem nie tyle dla PiS, ile dla Nowoczesnej."),
- Telewizja Polska ("Ogłosić bankructwo TVP i stworzyć media publiczne na nowo.").
Takie to solucje - albo głupie, albo niedorzeczne - najprędzej jedne i drugie. The Best of pobożne życzenia (jakbym miał się sugerować następnym akapitem). Normalnie na kłopoty... Kolonko.

Nie obyło się także bez wkurwiających anglojęzycznych wstawek, podkreślających słomę wystającą z Kubotów Pana Hrabiego z Ameryki:
- "taktyczny no big deal",
- "wtedy przed Polską sky is the limit",
- "zawalidroga na highwayu niemieckiej ekspansji",
- "program, w który włożyli potem te pieniądze, to ratingowy flop",
- "myśleć >>out of the box<<, nowocześnie i nie bać się wejść do gry z supermocarstwami",
- "dla Dziadka Piłsudskiego to byłby piece of cake".
A to tylko jeden wywiad, kilka stron papieru… Na swoim kanale takiego nasycenia idiotyzmów jest od groma i ciut ciut. Ot, taki prawie nasz pajac, młodsza wersja dziadzia Korwina-Mikkego. Jeden z braci Max... znaczy Marx.

A kim jest prywatnie? Mariusz Max Kolonko (born: Mariusz Kolonko; Max-a przybrał zapewne jak nasz Wojciech Basiura, znany bardziej jako Modest Amaro - dla idiotycznego podkreślenia amerykańskiej służalczości, tudzież dla pozbycia się włoskich kompleksów) to 100% patriota. Taki, co to jeździ polskim autem, ma polski odkurzacz, polski garnitur, używa tylko polskich perfum, smaruje polskim masłem polski chleb, a na kromce tylko polska wędlina, polski pomidor posypany polską solą. Do pełni szczęścia brakuje polskiej kokainy do wciągnięcia polskim, a jakże, banknotem - szczególnie, że Kolonko chodził w liceum do tej samej klasy co Radosław Sikorski, któremu Janusz Palikot przypisywał okołonarkotykowe sympatie. Swego czasu związany był z Weroniką Rosati (czy ktoś jeszcze, oprócz mnie, z nią nie był?!), która była bohaterką "Nocnika" Andrzeja Żuławskiego ["bez peruki się nie ruszy, peruka ją powiększa, upiększa, upiększa ją nachalno-kurewsko-egipski makijaż - w której wygląda staro, brzydko, wulgarnie, upodobniona do setek dup"], o której Tede rapował: "suchy konar ssiesz za miliony monet/ sprzedałaś się dziwko". MMK ceni Bogdana Rymanowskiego, za to glanuje Tomasza Lisa i w ogóle ma niemieckie fobie. Zyskał popularność poprzez szerzenie nienawiści i wyzywanie wokół wszystkich od nieumiejoków.
Pewnie do TVP Max nigdy nie trafi, ale przez taki wywiad bardzo skutecznie rozreklamował swoją telewizję (MaxTV), gdzie w sumie to powinna być adnotacja, że wywiad/artykuł jest sponsorowany i następuje lokowanie produktu. Cóż, Max bardzo zabiega, aby wyżebrać miejsce dla swojego kanału na multipleksie...

I na (pierwszą nóżkę) koniec perełka - wisienka na makowcu - cytat mówiący chyba wszystko o stanie umysłu naszego Pana Megalomana: "Więc rozwiązałbym całą tę telewizję, potem przyjąłbym nie 3,5 tys., a tysiąc najlepszych ludzi, jacy są w tym businessie. Dzwonię np. do Rymanowskiego z TVN. >>Ile pan tam ma?<<. Albo lepiej: >>Cokolwiek pan tam ma, daję dwa razy tyle. Niech pan jutro przyjdzie do mnie<<. On na to pewnie: >>Nie mogę, bo mam zakaz konkurencji<<. >>Jaka jest kara za zakaz?<<. >>Tyle i tyle<<. >>OK, ja zapłacę, jutro u mnie, pojutrze jest pan na antenie<<. Zabrałbym w ten sposób konkurencji najlepszych, zostawiłbym im co najwyżej sekretarki. Chociaż nie, te fajniejsze też bym im zabrał. Nie mieliby nic. Zero."

I na drugą nóżkę: "Kiedyś w zoo na Bronxie oglądałem motyle i zastanawiałem się, jak Kurski [Jacek, prezes TVP - przyp. Keru] może się łamać opłatkiem z bratem pod choinką, ale to ich problem. Naukowcy z Michigan odkryli na przykład, że pewien afrykański motyl może zmienić kolor na czerwony w zaledwie jeden rok. Więc czemuż ludzie nie mogliby zmieniać kolorów?"
Wypowiedź na poziomie feministki Zawadzkiej bredzącej o palmie na rondzie gen. Charlesa de Gaulle'a. A tak na marginesie: w najbliższy czwartek Jarosław Kurski (ten z GW - nie do kitu) oraz były prezes Telewizji Polskiej, Juliusz Braun, będą gośćmi Komitetu Obrony Demokracji w Kielcach. Ja się nie wybieram… Ni chuja!

p.s. ażeby nie wyjść na totalnie anty-Kolonko-wskiego, to muszę mu przyznać rację, gdy mówi: "Merkel jest po prostu głupia". Ja bym dodał jeszcze: to niewyobrażalny szkodnik, na miarę Pana Adolfa H.


14.02.2016

Moja Walentynka <3


07.02.2016

W sobotnim, weekendowym, wydaniu Rzeczpospolitej (Plus Minus), ciekawy artykuł o Elżbiecie Jaworowicz i jej autorskim programie "Sprawa dla reportera". Poniżej skan z tej "nie do końca znanej" strony naszej polskiej "Matki Teresy":


21.01.2016

Piwonie z nie tak dawnego weekendu ;)


21.01.2016

Trzymając się zasady "złup to sam", idę na rympał, tak jak PiS! Jutro ściągnę cały Internet!! Keru Da Master!!


ARCHIWALNE NEWSY 2017
ARCHIWALNE NEWSY 2015
ARCHIWALNE NEWSY 2014
ARCHIWALNE NEWSY 2013
ARCHIWALNE NEWSY 2012
ARCHIWALNE NEWSY 2011
ARCHIWALNE NEWSY 2010
ARCHIWALNE NEWSY 2009
ARCHIWALNE NEWSY 2008